Kicał dookoła drzewa dokładnie je oglądając. Zatrzymał się, przywarł uchem do kory i delikatnie zapukał. – Wiórko! Jesteś w domu? – zadarł pyszczek tak bardzo, że uszami gilał się w ogonek. – Co tam! – krzyknęła z dziupli wystawiając uszy zakończone pędzelkami. – Potrzebna mi jesteś, muszę cię wykorzystać – odpowiedział, pokazując orzecha laskowego w łapce. Wiewiórka wyłoniła się z dziupli, zbiegła kawałek po konarze. Zatrzymała się i podrygując nerwowo ogonkiem zapytała. – Wytłumacz mi dokładnie, do czego jestem potrzebna? – przechyliła łepek zaciekawiona. – Potrzebuję porozmawiać o kwiatkach. O równowadze. Dlatego przychodzę do Ciebie, a nie jakieś tam pitu Więcej >