Znów czerwień. Znów ta hipnotyzująca czerwień. Zdecydowanie nie lubię już tego koloru. Wnętrze klubu bardzo surowe, cegły pomalowane były na kolor czerwonego wina. Zapach był jaki panował w piwnicy był bardzo dziwny. Wyczuwałam mieszankę słodkiego zapachu frezji z czymś pikantnym tuż obok wilgoci. Ludzi było niewiele. Towarzystwo mieszane. A w mojej głowie brzmiały dwa słowa – public disgrace.

W jaki sposób chciał mnie publicznie upokorzyć? Co przygotował? Czego oczekiwał? Pytania sypały się na moją zbolałą głowę. Nie byłam w stanie myśleć kiedy padło polecenie abym zdjęła sukienkę, dalej będąc w transie bez mrugnięciem oka zrobiłam to czego chciał.

– a teraz moja Więcej >