Letni sobotni, ciepły i spokojny wieczór.

Rozleniwiona z książką leżę w łóżku otulona tylko jedwabnym szlafrokiem w kolorze burgunda. Zamyśliłam się wspominając wydarzenia z zeszłego tygodnia. Ślady po psich pazurach już prawie zniknęły z mojej skóry.

Myśli automatycznie obudziły we mnie demona.

Z marzeń wyrywa mnie dzwonek telefonu. – tak? – za pięć minut masz być gotowa do wyjścia. – jak to? – tak to, nie dyskutuj ze mną. – ale ja… – nie obchodzi mnie co Ty. – nie jestem ubrana. – to się ubierz, zostały Ci zaledwie minuty, zabiorę Cię z domu w tym w czym zastanę.

(więcej…)

Więcej >