Królik jak to królik, siedział na murku i bujał skokami. Uszy mu się kołysały w rytm bujania. Siedział i tak patrzył na krzaki dzikiej róży, które o tej porze już miały czerwone owoce z nasionkami w środku. – Kiedy byłem mały – pomyślał króliczek. – Nacieraliśmy tymi pestkami samiczki – zaśmiał się cichutko na wspomnienie, a po chwili zbladł, bo przypomniał sobie jak potem samiczki nasmarowały jego – między łapkami. Swędziało go przeokropnie, zmyć tego z siebie nie mógł, a poza tym myjąc się rozprowadził te śmieszne kłująco-swędzące włoski po całym ciele… Momentalnie zrezygnował z żartu i zaczął znów majtać Więcej >