Obcy ludzie, obce ulice, obce miasto. Tak o to jestem, grzeczna z dobrego domu wywodząca się, nauczona pokory przez rodziców, którzy zawsze trzymali mnie pod swymi skrzydłami. Tak o to jestem, w nowym wielkim świecie. Świecie przepełnionym wrogimi spojrzeniami. Tak oto jestem, wyrwana z rodzinnego gniazda. Tak oto jestem. Przyjechałam.

Studia w nowym, obcym mieście. Wynajęcie mieszkania wraz z dwoma innymi dziewczynami z roku, które poznałam wcześniej. Też przyjezdne. Też oderwane świeżo z rodzinnej ziemi poza wielką aglomeracją, którą z pewnością jest ta okropnie cuchnąca Warszawa. Musiałam pójść do pracy, aby nie nadwyrężać dobroci rodziców. Pracowałam praktycznie każdego dnia po zajęciach. Więcej >