Słonko grzało równo, raz na kamyk, raz na… Smoczyca zarządziła posiedzenie w ogródku. Królikowi pociło się futerko, ale dzielnie przytachał większą od siebie łopatę i takie coś co miało trzy ząbki z jednej strony, a z drugiej taki jeden duży. Targał te sprzęty po trawniku, szurając przy tym okrutnie. Konefkę w siekaczach niósł, bo Smoczyca kwiatek chciała wkopać. – Kwiatek ładny, ale szkodzi robakom – przypominał. – Nie puszczam robaków do ogródka – odparła i kucnęła za krzakiem. Królik przekrzywił łepek zaciekawiony i nieco zmieszany. – Sikasz? – szepnął teatralnie. – Pielę truskawki. Zdziwił się, że Smoczyca hoduje truskawki. Ostatecznie Więcej >