Już dobre dwie godziny jechali drogą na Kraków w kompletnej ciszy. Zjechała z trasy, a po kilku metrach wjechała w las. Leśną wyjeżdżoną ścieżką toczyli się wolno może z piętnaście minut. Zatrzymała się zaraz za polaną, wjeżdżając na posesję dworku. – Jesteśmy na miejscu – powiedziała prostując swoje ciało. – Weź z bagażnika rzeczy – rozkazała. Odwrócił się i zobaczył mały, biały dworek. Jego nowa Pani wspominała o nim, wyglądał dokładnie tak jak ten z jego snów. Tak samo pedantycznie wysprzątane podwórko, dokładnie taki sam płot. Wszystko było identyczne, jakby żywcem przeniesione w realny świat wprost ze snu.

****

Zadzwoniła dzwonkiem, a Więcej >