bajki +18

sadomasochistyczna miłość

Ptaszki raźno świergotały. Królik oglądał zniszczoną korę nad wejściem do norki. – Piękną wiosnę mamy tej zimy – zamruczał pod nosem. – Rokita. Podły, wredny Rokita. Flet mu przytnę, cieniej ćwierkać będzie – splunął na bok. – Kim jest Rokita? – Królik się obejrzał będąc lekko w szoku. Biedronka stoi, cała w kropki i się przygląda, minę ma srogą już zaczyna tupać nogą. – A to ty nie wiesz? – No pytam. Powiedz. – Nie mogę. Obowiązuje mnie tajemnica – już, już miał powiedzieć spowiedzi, ale uznał to za mało śmieszne. – Co cię tak ten Rokita ciekawi? – złapał Więcej >

reklamacja

*Z dedykacją dla Rokity :D*

Siedział królik w swojej małej norce, odwrócony ogonkiem do wejścia oddawał się jakiejś bazgraninie. Nawet nie zauważył kiedy, a Rokita wepchnął swój włochaty pysk w otwór wejściowy, rogiem zarysował korę drzewa pod którym mieszkał króliczek.

– Jak tam, co tam? – wyszczerzył swoje trójkątne zębiska w szczerym uśmiechu. Wyglądał przekomicznie z twarzą ledwo mieszczącą się w drzwiach do norki. – Dobrz… – odpowiedział nie zaszczycając Rokity nawet przelotnym spojrzeniem. – Co tam skrobiesz? – Coś. – Taki zawzięty? – Uhm. – Jakis tajemniczy się zrobiłeś. Gadaj! Ug, ug. Bo kulką rzucę! – A spróbuj! – nastroszył futerko Więcej >

oj bardzo ciemny las

– Och – wysapał króliczek, ciągając jakiś kawałek materiału. – Gdybym ja wiedział – powtarzał pod nosem. – To co, to co? – zainteresowała się sroka. – Nie twój interes. A i ogon masz brzydki. – Ja brzydki? No wiesz… – sroka zadarła dziób do góry, ale mimochodem zerkała jednym okiem na szarpaninę króliczka. – Podły, okropny – dyszał króliczek, opierając się jedną łapką na kawałku pudełka, które właśnie ujrzało światło dzienne. – A co tam masz? – zapytała sroka, nie dając za wygraną. – Coś cennego. – Ale to duże jest. – No… Dlatego muszę pogadać z gajowym, może Więcej >

krótka bajka o małym, brązowym króliczku i myśliwym II

Liście drzew powoli pokrywały się kolorami nowej pory roku. – Jesień idzie – powiedział króliczek, obserwując zachodzące słońce, znikające za lasem wieżowców miejskiej dżungli. – Przyniosłem ci kocyk – dobiegło zza jego grzbietu. – Pomyślałem, że może będziesz potrzebować odrobiny ciepła. Myśliwy okrył króliczka małym kocykiem. – Króliczku, dlaczego płaczesz? – zapytał myśliwy. Króliczek nastroszył futerko i zaczął jeszcze głośniej zawodzić. – Bo wiesz… – urwał nagle, zrzucając kamyk ze skarpy, na której siedzieli. – Bo wiesz nie chciałbym, abyś pomyślał, że… – znów urwał. – Widzisz, nawet ciężko jest mi to powiedzieć. – Powiedz wprost. (więcej…)