Raz Smoczyca, pewnego ranka,
Zabierała królikowi ubranka.
A żeby była mała odmianka,
Powstała mała rymowanka.

Smoczyca przyjechała żukiem,
Sikorka przyjechała żukiem.
Wydra z żuka wysiadła z hukiem,
Królik szedł nieco łukiem.

Ugadali się pod wielkim klonem,
Tuż, tuż pod króliczym domem.
Na wycieczkę jechać chcieli,
Wałówki tylko ze sobą nie wzięli.

Królik z wyszczerzonymi zębami,
No dobra, wszyscy cieszyli się gębami.
Wydra z suknią białą i w garści z kwiatem,
Sikorka z czarną spódnicą i celibatem.

Pojechali na dwa żuki, mijali leśne polany,
daleko pojechali, tak daleko, że o rany.
Romantyczniej się zrobiło
To Sikorkę chyba dobiło.

Szli borem, lasem,
Ktoś wymachiwał swym kutasem.
A to zza drzewa wąż jakiś wychylał
swą paskudną głowę i łypał.

Doszli w końcu wszyscy czworo,
– Patrz jakie drzewo, Sikoro!
Sikorka okiem łypnęła,
Wydra cicho pisnęła.

Królik wiązał sznurek do drzewa,
Smoczyca zdjęcia robiła
Sikorka piórami wydrę musnęła,
mocniej sznurek zacisnęła.

Smoczyca w garści dzierżyła już bat,
Sikorka krzyczała – JA MAM CELIBAT!!
Królik uniki robił
i głupie miny do wydry stroił.

Smoczyca na zmianę celowała,
A potem przy zdjęciach resztą dyrygowała.
Zrobili z wydry marzannę, rusałkę,
uważając przy tym na jej ałajkę.

Potem zmienili miejscówkę,
Żeby z Sikorki zrobić widokówkę.
Wydra na skraju ścieżki filowała,
paskudnych wężowników wypatrywała.

Smoczyca z aparatem latała,
jednego wężownika to prawie ogniem z paszczy powitała.
Stanął on sobie z leżakiem pod pachą
gada do nas i macha swoją lachą.

W tę nutę do nas śpiewa
– modela szukacie? – o to, to nie ma!
– do leżaka możecie mnie przywiązać.
Popatrzyli my na siebie – o nie, nie nie będziemy dogadzać.

Królik zmarszczył nosek
Trzy razy prałby swój postronek.
Smoczyca zjeżyła łuski swoje,
Sikorka i królik spojrzeli na nią oboje.

Zrobili to, co mieli zrobić
Smoczyca pewnie chciała nas jeszcze obić.
Ale skierowaliśmy się w stronę żuków
Nie ścinając żadnych łuków.

Szliśmy raźnym krokiem przez knieje,
Wtem królik baranieje.
Chujumuju i dzikie węże wszędzie
– Co z nami będzie!

Pamiętajcie moi mili,
że skutki złej decyzji,
mogą śnić się po nocach,
dzikie węże na łonowcach.