Króliczek wyszedł z norki i popatrzył na drzewo, które rosło w sąsiedztwie jego poletka.
– Ale lipa… – powiedział wgapiając ślepka w ostatni liść, który na jego widok spadł z gałązki.
– Owszem, lipa – wymamrotał prosiaczek. – Idziesz gdzieś?
– Uhm. Do Rokity. Sprawę mam – odparł.
– Ubierz czapkę i szalik.
– Ale jest 10 stopni… – zawył jak raniony łoś.
– Nie szkodzi. Potem znów będziesz prychał i gil po pas będzie ci wisiał z noska.

***

– Rokita! Hej Rokita! – darł się, patrząc z niepokojem na domek czarownicy. – Wychyl no swą kosmate pyszczydło. Sprawę mam. – chatka na kurzych nóżkach zadrżała.
Królik nieco się dziwił, bo rozumiał, że chatki czarownic są na kurzej nóżce, ale nigdy nie widział takiej na dwóch. Zapytał nawet kiedyś Rokitę o to. Diabeł stwierdził, że kiedyś była jedna, ale potem, jednej jesieni tak bardzo pizgało złem, że trzeba było dorobić drugą.
– Dziewicę znalazłeś? Ug, ug. Przyniosłeś dla Rokita? Ug?
Królik zrobił dziwną minę niewiniątka.
– Nie – patrzył badawczo na rogatą bestię. – A weź mi coś o kulkach opowiedz.
Rokita wypełzł na zewnątrz, oparł się o balustradę tarasu i przybrał minę wielce poważną.
– Jak ja cię wykulkuję, to królik kulka. Ug, ug. Dziewicy nie ma! O kulkach nie ma. Ug!
Królik patrzył jak Rokita międli jedną w kopycie.
– Ja żem przyszedł się grzecznie zapytać, a ty mnie kulkować chcesz! To się nie godzi!
– Dobra. Ug. Co z tymi kulkami.
– No właśnie. Chce wiedzieć rzeczy o kulkach. O takich co można w pyszczek włożyć.
– W pyszczek powiadasz? – a jego mina była iście diabelska, aż króliczkowi zjeżyło się futerko.
– Ttt ak – wymamrotał króliczek.
– So takie. O jest jedna! Ug, ug! – i rzucił w króliczka tą kulką co trzymał.
Królik odskoczył, a kulka głucho wylądowała w piaskowym podłożu.
– No to żeś się wypowiedział, psia jego mać – warknął uszaty.
– Przymierz – pokazał wszystkie kiełki w szerokim uśmiechu Rokita.
– Nie, nie. Ja chcę tylko wiedzieć. A ty mi tak wciśniesz, że mi się siekacze rozejdą! – naburmuszył się.
– Siing is biliwing, majne libe bunny. Ug! – wyszeptał złowieszczo.
– Nie będę śpiewał! Mów mi tu o kulkach – podrygiwał nerwowo ogonkiem.
– Co konkretnie chcesz wiedzieć?
Rokicie ewidentnie włączył się tryb mentorski.
– Bo ja to mam tak, ze jak mam długo pyszczek otwarty to mi się z pyszczka ulewa i nie wiem czy się czasem nie utopie w tym co mi się tak ulewa. Bo to jest tak, że albo gryziesz, albo połykasz jak już masz coś w pyszczku.
– Pierwsza sprawa to nie pomylić tych do siekaczy z tymi pod ogon. Ug.
– No… Ale ja tak patrzę na tę kulkę i ona strasznie duża jest.
– Oj tam duża. Hmmm… A na to topienie to przekręcasz głowę i leje się miedzy siekaczami. Ug, ug. Wiec jesteś bezpieczny choć nieco „umoczony” w tym temacie.
– Mnie się tak szeroko pyszczek nie otwiera – zaniepokoił się.
– Zjedz ze 3 marchewki, siekacze ci się spiłują, a wtedy wejdzie – uśmiechnął się zadziornie.
Króliczek prychnął.
– A w tym się da oddychać? Bo jak mi się tak pyszczek otworzy, to mi się nosek zamknie.
– Króliczku – powiedział z powagą. – O ile Twoja broda, szyja czy futerko na dole może być mokre, to nosek musi być do zabawy z kulkami suchutki. Ug, ug. Jak nie będzie suchutki to pobite gary…
– Aaaa. Czyli z gilem się nie da, tak jak u sadysty od siekaczy… No dobrze, a są takie kulki z dziurkami? Może jakbym miał taką z dziurkami, to bym oddychał paszczą.
– Niby są, ug ug.
– Ale… – wszedł Rokicie w zdanie.
– Ale jak się już mokrego nazbiera to włazi w kulkę i śmiga potem do przodu i do tylu, zdecydować się nie może, wiec chciał – nie chciał leci na futerko.
– Ohohoho widzę Rokita, tyś dobrze obeznany, a kto Ci tako kulkę wkładał? – zaśmiał się króliczek.
– Eeee… No… – zmieszał się stwór. – Kolega opowiadał – wyszczerzył ząbki.
– A ty masz tyle tych kulek.
– Wyrób kolekcjonerski. Ug!
– To czemu nimi rzucasz? Rzucasz, a potem myk do paszczy? Kolekcjonerskich kulek nie szkoda ci tak turlać po lesie?
– Rzucam tylko tymi co to już się wykolekcjonily – powiedział spokojnie i zrobił obrażoną minę.
– A te kulki to prócz to pyszczka i pod ogon, to można gdzieś jeszcze? Bo słyszałem, ze są takie kulki co się do uszów wkłada.
– Do słuchów?
– No. Wiec ciekawe czy jeszcze gdzieś można.
– Chyba po to by potem sadysta od uszów musiał tam królika penetrować.
– No gdzie…
– Królikowi jedno w głowie…
– Stół! – wyszczerzył ząbki, klasnął w łapki, a oczka mu pociemniały z podniecenia.
Potrząsnął głową.
– Rokita skup się! Kulki.
– Tam jest tylko krzesło, niewygodne w dodatku.
– Stołokrzesło? – wybałuszył oczka. – Co z tymi kulkami, są jeszcze jakieś?
– Można mieć pod ogonem lub za. Zależy kto ma jaki ogon i z której strony patrzeć… Albo pod ogonem i w miejscu ogona. Znaczy gdzie powinien być ogon, a go nie ma, bo jest miejsce na kulki – zaplątał się.
– No w sumie, Tobie można te kulki przywiązać do tego pędzla co tam masz, co ci z tyłka wystaje
i jak będziesz biegał, to będzie ci się majtać.
– Tam już są kulki króliczku i się majta jak trzeba.
– Ogon! Ogon, a nie flet! No dobra. Pokaż tę kulkę co masz.
– O taka. Musisz tylko pająki wypłoszyć.
– Metalowa? – próbował wywęszyć co to za tworzywo.
– Nie. Nie jest metalowa.
– A z czego?
– Z dinozaurów.
– Kulkę dinozaura? Eeee nie, jakoś mi się to nie widzi. Może zamiast kulki marchew albo jabłko w pyszczek wsadzić? Chociaż nie wiem czy to dobry pomysł, będę wyglądał jak tuszka do pieczenia.
– jabłko to wkładają prosiaczki w ostatniej drodze – zaśmiał się Rokita.
– No o tym mówię. Prosiaczek się wystraszy jak się obudzi z jabłkiem 1 kwietnia.
– Moja kulka jest czarna i z dziurkami. Jest z dinozaura w dalekim powinowactwie. Ug, ug.
– Wypadać nie będzie?
– Do nie wypadania są siekacze.
– Eeee.
– Ale jest i paseczek. Nie pomyl z proca, dołączenie patyka nic nie da.
Królik miał w łapkach kulkę w dziurki i na nią patrzył. Rokita patrzył na królika z widoczną troską na kudłatej paszczy.
Królik popatrzył na Rokitę, na kulkę i znów na Rokitę.
Rokita czekał.
Królik przyłożył sobie kulkę pod nosek, ostrożnie otworzył pyszczek i skubnął tworzywo. Wsadził. Siekacze się zaklinowały w dziurkach. Rokita zanosił się śmiechem, aż chatka podskakiwała. W końcu spadł ze swojego tarasu.
– Fofieldofilo fie i fto dofstfentne!