– Ja nie wiem – pomyślał głośno króliczek.
– Czego, czego nie wiesz, ja ci powiem! – krzyczała sroka.
Króliczek spojrzał się na nią wrogo.
– No co. Jak nie wiesz, to ja ci powiem czego nie wiesz i będziesz wiedział – podskakiwała na gałęzi.
Królik westchnął, zwrócił pyszczek z powrotem na grządki marchwi.
– Ciiii. Słyszysz? To marchew rośnie – mruknął z wyraźnym uwielbieniem.
Sroka podfrunęła bliżej. Patrzy, dziób przekręca…
– A co ty się tak nadstawiasz? W cymbał chcesz? – rozochocił się króliczek.
– A nie wiem…
– Jak nie wiesz to ja ci powiem. Chcesz – i trachnął srokę w dziób, aż jej się przekrzywił.
– WEŹ!!! Jeszcze mi si spodoba – nastroszyła pióra.

Słońce powoli zmierzało do swego domu na zachodzie horyzontu, założyło już swoją czerwoną piżamkę i umyło zęby.

– Wiesz co? – zapytał króliczek.
– Ja wiem wszystko! – napuszyła się sroka.
– Ja ci wpierdolę.
– A tego akurat nie wiem.
– Zobaczysz…
– Ty zawsze taki chojrak, czy tylko jak Smoczyca na urlop leci za góry?
– Zawsze. A jeszcze w mazak muszę dać kunie.
– A za co?
– A to ty nie wiesz? Ponoć wiesz wszystko… – króliczkowi zaczął podrygiwać ogonek.

****

– Szyszki, pełno szyszek, wszędzie szyszki – stał na szczycie i patrzył na malutką dolinkę, do której wturlały się szyszki. Jego oczy nabrały dziwnego wyrazu. Pociągnął noskiem. – Tak dużo szyszków – drżały mu uszy. – Tak pachnie sosną.
– Szyszka to sosna – krzyknęło coś.
Króliczek się rozejrzał, ale nikogo nie zauważył.
Zbiegł po zboczu, skoczył i wylądował brzuszkiem w szyszkach.
– Szyszki, moje szyszunie. KOCHAM WAS! – krzyknął.
– Szyszki, sryszki. Chuj się znasz. Trzeba ułożyć górkę.
– Jaką kutfa górkę? – zrobił dziwną minę.
– Szyszka jest tylko szyszką jeśli nie jest w górce.
Królik się napuszył.
– Moje szyszki! – warknął. – Będę je układał jak chce, kiedy chce i z kim chce. A ty się pierdol. Nawet z górką szyszek jak sobie ją uzbierasz, a od mojej się odczep. Ja się nie wpierdalam w twoje szyszki i ich układ. Nie obchodzi mnie też czy je kochasz i czy se je gdzieś wkładasz.

****

– Bo wiesz sroka. Strasznie nie lubię jak ktoś moimi szyszkami chce dysponować i mówić mi jak mam się z nimi bawić i co czuć, czy zapach szyszki czy zapach szarlotki, a może jeszcze będzie mi wydzielał moje własne szyszki.
– Masz rację królik. Twoje szyszki i nikomu nic do tego co z nimi robisz. Ale powiedz. Wkładasz sobie szyszkę tyłem czy przodem?
Królik się wyszczerzył w uśmiechu i trafił szyszką w srokę, a dokładniej w jej głowę, bo nie zdążyła odfrunąć.