Prosiaczek właśnie brał prysznic. Króliczek zapukał w ściankę norki, chciał spuścić wodę w wygódce, bo jak woda się nabierała to pod prysznicem leciał ukrop.
Uszaty wybiegł zadowolony z kibelka, wpadł do łazienki.
– Kradnę – krzyknął radośnie.
– Już ukradłeś… Wcześniej – zaprotestował prosiaczek.
– Zapukałem.
– Uhm…
Na pyszczek króliczka wpełzł złowrogi, wredny uśmieszek. Z premedytacją zajrzał za ceratową firankę w marchewki. Klepnął prosiaczka w gołą szynkę aż ten podskoczył, a dźwięk odbił się echem po kafelkach. Z wielką radością i śmiechem w pośpiechu opuścił łazienkę… Unikając strumienia wody, którym próbował polać go prosiaczek.
– Będziesz miał więcej do sprzątania – zarechotał, siłując się z wełnianym skarpetami, które próbował wciągnąć na skoki.

****

– Mmmmm klufka – mruknął króliczek.
– Jaka znów krówka? Z kim ty się zadajesz… Smoki, lisy, szopy… jakieś diabły, a teraz wyskakujesz mi tu z jakąś krową – zbulwersował się prosiaczek.
– Ni klofa, a klufka.
– Powiedz chociaż że ma fajne cycki.
– Klofa ma jeden sysek. A to fsale nie jest sysek tyllko wymie.
– Ale ma cztery sutki…
– Strzyki – powiedział wypluwając sobie na łapkę karmelową, obślinioną kulkę. – Krowa ma cztery strzyki.
– Dobrze, że nie cztery kutasy… Bo byś do domu na wieczorynkę częściej nie wracał.
– No pewnie, może bym ci wynajmował pół krowy, miałbyś wtedy dwa kutasy – roześmiał się i wcisnął kulkę do pyszczka.
– Co tam masz? Co żeś zeżarł i się nie podzielił?
– Klufke.
– Aaaa to nie chcę, jeszcze mi dwa kutasy dodatkowo dasz.

****

– Co warczysz? – rzucił pytająco prosiaczek w stronę „nafukanego” królika.
– Zimno… – sapnął.
– No ale Smoczyca chyba ci przetrzepała futerko… – ocenił.
– A skąd ty to możesz wiedzieć?
– Widzę po oczach. Szklą ci się jak po seksie.
– A skąd wiesz czy seksu nie było? Co? Co ty w ogóle wiesz… Ty nic nie wiesz…
– Winter is coming.
– Ha ha, bardzo śmieszne – warknął króliczek.
– No ale powiedz coś…
– Nooo… Było romantycznie.
– Ze Smoczycą? Romantycznie?
– Romantycznie i klimatycznie, a nawet porażająco – urwał przełykając ślinkę, Mimowolnie zaczął się trząść.
– Jak to romantycznie i klimatycznie, a nawet porażająco – powtórzył prosiaczek.
– Normalnie. Świeczki były – zakręcił się koło wielkiej siaty.
– No to jaki romantyzm…
– Obiad też był. Więc było romantycznie. Koniec kropka – uciął dalsze dyskusje i zaczął wypakowywać z siaty marchew.