W labiryncie myśli, gonię wspomnienia
aby uchronić je od zapomnienia.
Patrzysz na mnie dziwnie, jakby podejrzliwie…
Wiesz? To spojrzenie mnie boli i rani dotkliwie.

Ja tylko chcę zachować to w pamięci,
ale pomimo, moich szczerych chęci…
Nie pamiętam już smaku twych ust,
poznawałem je dając pożądaniom swym upust.

Wargi złączone, języki splecione,
szczerym pragnieniem pogłębione.
Było miękko, tak ciepło i przyjemnie…
I czułem się w twych ramionach bezpiecznie.

Jednak szybko te szczęście minęło,
a tak pięknie się frunęło…
A teraz co? Życie w dupę mnie kopnęło,
Wspomnieniem ciało owładnęło.

Masz inny świat, inne zmartwienia,
to idealny moment do zburzenia
wiary w nieskończoność, przeznaczenie,
wiadro zimnej wody na głowę, ostudzenie.

Myśli pierzchną, nie chcą być schwytane
jedynie te słowa mogą zostać odczytane
może wspomnisz nasze dawne czasy
i… sam nie wiem… rarytasy?

Ucieka mi, nie daje się uchwycić,
to wspomnienie już nie pozwala mnie zachwycić
gładkością skóry, ciepłotą ciała…
Wiesz… ta myśl już mi zobojętniała.

Labirynt myśli niegdyś zwany pragnieniem,
dziś śmiało można nazwać zapomnieniem.
Skomentować to mogę jedynie westchnieniem,
a może i nawet wybarwieniem.

Tak… mężczyzna też płakać potrafi,
kiedy to każdą łzę w sobie trawi.
Tak… mężczyzna też z bólu krzyczy,
nie myśl, że mnie to nie dotyczy.

Labirynt z myśli zwany zapomnieniem,
ten sam… niegdyś zwany pragnieniem.
Żal, tęsknota, pustka i przygnębienie
To co czuję musi pozostać głęboko we mnie.