Sprawa wydaje się dość prosta. Bierzecie konewkę, butelkę wody, kubek albo szklankę i lejecie centralnie w miejsce gdzie chcecie mieć plamę na materacu. Ewentualnie możecie przestawić łóżko pod okno, przelać doniczkowe kwiatki lub zostawić otwarte skrzydło okna w czasie deszczu… A nawet zaangażować zwierze domowe w postaci kota lub psa i zachęcić do rozlania cieczy tu czy tam.
Dość żartów, bo i nie o tym chciałam pisać.

Squirt – legendarny, kobiecy wytrysk. Orgazm nad orgazmy, zupełnie inna jakość spełnienia, drżące kobiety, ich spektakularne fontanny oraz te zwykłe, niewinne kropelki, mokre łóżka, podłogi albo ściany. Niesamowity, intensywny odlot, oznaka osiągnięcia bardzo wysokiego stopnia podniecenia, mocne i widowiskowe skurcze ciała. Czy to wszystko mit stworzony na potrzeby branży pornograficznej?

Nie! On istnieje i chociaż wielu o nim słyszało, to jednak wciąż niewielu widziało go na żywo.

Kobiecy wytrysk często mylony jest z popuszczaniem lub nietrzymaniem moczu w kontaktach intymnych, a i również w naukowych debatach oraz opracowaniach taki pogląd istniał dość długo. Poprzez stymulację punktu G (punkt Gräfenberga został on tak nazwany na cześć niemieckiego lekarza, który to zbadał oraz opisał go jako pierwszy w 1956 roku) może dojść do orgazmu z wytryskiem. Kobiety często przerywają tę pieszczotę, czując parcie na pęcherz i bojąc się, że popuszczą, pozbawiając się tym samym szansy na squirt. Ale spokojnie – ejakulat nie ma nic wspólnego z moczem (poza drogą ujścia czyli tak jak u mężczyzn wydostaje się on przez cewkę moczową) i jego skład chemiczny jest zupełnie inny.

Zrobiłam eksperyment i zapytałam w różnych miejscach, różnych ludzi o pojęcie Squirtu i niestety wychodzi na to, że kobiety często niby znają pojecie (gdzieś o nim słyszały lub czytały), ale większość z nich nie zrobiła niczego, by taki stan osiągnąć. Dla chętnych z pomocą przychodzi internet, w którym jest pełno artykułów i poradników w stylu „how to”. Znalazłam w sieci nawet ćwiczenia (link na końcu tekstu), które nie tylko poprawiają jakość odczuć podczas zwykłego seksu, ale także ułatwiają dojście z wytryskiem.

Część zapytanych mężczyzn, pojecie damskiego wytrysku zna z filmów pornograficznych. Owszem, uznają damską fontannę za bardzo silny i podniecający bodziec wzrokowy, ale zapytani o to, czy próbowali szukać informacji na ten temat i czy starali się doprowadzić do takiego stanu swoją partnerkę, odpowiadają, że nie lub udzielają wydumanych i wymijających odpowiedzi rozmijając się z tematem totalnie.

A z tego co wiem, to trzeba pobudzać miejsce pod łechtaczką, a nad ujściem cewki.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każda z kobiet reaguje inaczej i inne pieszczoty doprowadzą ją do squirtu lub też nie będzie ona w stanie doznać takich „rewelacji” w postaci mokrego materaca. Jadnak brak znajomości anatomii kobiety nie pomoże w uzyskaniu zwykłego orgazmu, a co dopiero mówić o „zaplanowanym” wytrysku. Spotykałam się też z opowieściami kobiet o tym, że ich partnerzy lizali i ssali wszystko, ale szerokim łukiem omijali jeden z najwrażliwszych punktów jakim jest  łechtaczka („dla tych bardziej opornych” – pod tym linkiem dowiecie się „jak postępować z łechtaczką”).

Trochę cyferek i ciekawostek

Pierwsza wzmianka o kobiecym wytrysku pojawiła się już w starożytności, ale dopiero w latach 80 XX wieku zjawisko to zostało szerzej opisane i powiązane ze stymulacją punktu G (książka: „The G spot” Ladasa, Whipple i Perry’ego). Tak, tego samego, legendarnego punktu, nad którym to jego położeniem zastanawiają się wszyscy, zawsze i wszędzie. To właśnie on uznawany jest za jedną z najwrażliwszych stref erogennych ciała kobiety. Legenda głosi, że znajduje się on na przedniej ścianie pochwy, jakieś 5 cm od wejścia i ma 1,5 x 2 cm. W praktyce bywa to różnie, bo jak wiadomo kobiety są różne, a ostatnie badania nawet domniemają, że nie każda kobieta ten punkt w sobie posiada. Faceci jednak wiedzą lepiej.

To taka tareczka.

Według różnych źródeł szacowana ilość kobiet (procentowo), które są w stanie osiągnąć orgazm tego typu jest bardzo zróżnicowana, bo są to wartości od 6% do nawet 68%. Podobnie jest z ilością ejakulatu, który produkowany jest w gruczołach przycewkowych (gruczoły przedsionkowe mniejsze, gruczoły Skenego, „żeńska prostata”, którą to opisał rzymski lekarz Galen w II wieku, ale należy pamiętać, że w rzeczywistości kobiety nie mają dokładnego odpowiednika męskiej prostaty, natomiast posiadają one struktury podobne do niej, rozwinięte z tych samych komórek zarodkowych w okresie płodowym). Płyn przedostaje się do moczowodu i podczas ejakulacji wydostaje się on tak jak u mężczyzn, poprzez cewkę moczową (czasami też z pochwy, badania prowadzone nad wytryskami kobiet nie podają pewnego miejsca wydzielania tego płynu) i ma on objętość od kilku do kilkuset mililitrów.

Konsystencja squirtu jest taka jak wody. Ale u mnie, przy takim mega dobrym wytrysku bywa, że pojawia się jakby zamulona, biała wydzielina.

Rozmiary oraz struktura wspomnianych wcześniej gruczołów mogą się różnić znacznie pomiędzy kobietami. Ujścia gruczołów przedsionkowych mniejszych mają zazwyczaj rozmiar główki szpilki i także różnią się wielkością u różnych kobiet. Domniema się, że to właśnie z tego powodu zjawisko damskiego wytrysku nie zachodzi, bo to właśnie te gruczoły są za squirty odpowiedzialne (analiza chemiczna płynu wskazuje, że występują w nim markery specyficzne dla męskiej prostaty, zawiera antygen PSA, więc przypuszcza się, że płyn jest produkowany w gruczołach przycewkowych) i wyjaśnia dlaczego u wielu kobiet to zjawisko nie występuje. Prócz tego, jest jeszcze coś takiego jak wytrysk wsteczny, czyli sytuacja, w której w czasie wytrysku płyn z cewki przemieszcza się do pęcherza moczowego.

Statystyczna polka i statystyczny polak

Część moich „normalnych” znajomych płci żeńskiej, z którymi rozmawiałam, w ogóle nie wiedziała o co chodzi. Co prawda o pojęciu orgazmu z wytryskiem u kobiet słyszały, ale nie znały nawet podstaw teoretycznych jak go osiągnąć. Nie będę jednak oceniała ich wiedzy z zakresu seksualności, bo to nie jest tematem tego tekstu.
Z mężczyznami nie jest wcale lepiej.

Tylko słyszałam i jakoś sobie nie umiem tego anatomicznie wytłumaczyć… Nie szukałam, średnio mnie to interesuje, zawsze bardziej ciekawiło mnie zachowanie ciała facetów (…)

Hm… w zasadzie to nie znam, słyszałam tylko o nim lub gdzieś czytałam i raz widziałam na filmie. Nastawienie jest takie, że jakby było/się zdarzyło to czemu nie? Niczego się nie boję i nie obawiam. Myślałam, że po prostu niektóre mają, doświadczają bo mają takie ciało, predyspozycje a inne nie…

Wiedziałam tylko, że istnieje coś takiego jak kobiecy wytrysk, nie fantazjowałam o tym szczególnie, ponieważ sądziłam, że to jeden z mitów.

Kiedyś czytałam, ale miałam też okazję przeżyć. Lubię spontaniczne kontakty seksualne, nigdy niczego nie planuje, wychodzi samo i nie zastanawiałam się co powoduje że wytrysk jest.

Chyba większość zna to pojęcie. Kilka razy widziałam… Jednak osobiście się blokuje przy próbach osiągnięcia wytrysku. Pracujemy wspólnie z Partnerem nad tym, często próbujemy… Ochota na to zawsze jest, tylko ta blokada powoduje, że zatrzymuję wszystko w sobie kiedy do tego dochodzi. Po prostu, mój organizm oraz psychika mówią „stop”. Odczuwam parcie na pęcherz w trakcie tych prób, jednak nie sądzę aby to miało wpływ na moje wycofywanie się.

O squirtach dowiedziałam się z internetu kilka lat temu, ale już nie pamiętam z jakiej strony. Szukałam informacji na ten temat, może gdyby były bardziej czytelne, z obrazkami i z bardziej wyczerpującymi opisami… Wydaje mi się, że nie jestem do tego stworzona.
Mam bardzo dobre nastawienie. Mokry orgazm nie jest czymś, co mi spędza sen z powiek, ale nie mam nic przeciwko temu, aby mi się przytrafił.

Wytrysk to naturalna sprawa i występuje nie tylko u mężczyzn, ale także i u kobiet. Sposób wywołania (po przeczytaniu „poradników”) wydaje się dość prosty, ale czy na pewno? Przecież każda z kobiet jest inaczej zbudowana, inaczej reaguje i co innego ją podnieca.

Mimo to wydaje się, że rzecz ma się inaczej u szeroko pojmowanych „zboczeńców”, ci bardziej wyzwoleni seksualnie (w tym uprawiający BDSM) znają lepiej swoje reakcje i potrzeby, a co za tym idzie – każda z zapytanych przeze mnie osób z klimatu wiedziała czym jest squirt, co prawda nie każda go doświadczyła i nie każdy umiał go spowodować, ale grunt, że wiedzieli o co chodzi.

Jestem tą szczęściarą, która przeżyła squirt na własnej skórze. Co prawda nie występuje on za każdym razem. Wytryski miewam tylko przy zabawach z wibratorem bądź przy użyciu dłoni. Tuż przed, odczuwam silne parcie na pęcherz, wręcz uczucie bólu. Spinam wtedy całe ciało… Zdarzają mi się squirty z równoczesnym orgazmem. Ostatni, najintensywniejszy, miałam będąc związana podczas zwykłego stosunku, miałam na sobie wtedy gorset z liny. Możliwe, że ucisk jaki był nimi wywołany miał wpływ na siłę doznania.
Nie potrafię spowodować tego sama, ale kiedyś próbowałam.

Oczywiście, mój pierwszy kontakt z tym zjawiskiem to były filmy erotyczne. Trochę to trwało, zanim zobaczyłem to na własne oczy i tak naprawdę raz byłem jego współtwórcą, a potem już tylko i wyłącznie świadkiem.

Wiem czym jest squirt i dość wcześnie samo pojęcie poznałam. Po czasie prób i błędów, dziś można powiedzieć, że należę do tej części kobiet, które mają fart w życiu, ponieważ u mnie wytrysk występuje. Może nie jest to regularnie występujące zjawisko, ale powiedzmy, że wraz z partnerem wiemy co je powoduje.
Chodzi o nacisk na przednią ścianę pochwy i u mnie do wytrysku dochodzi w chwili gdy stymulowane są dwa miejsca. Właśnie ta górna ścianka i bezpośrednio łechtaczka.

Ja jestem ewenementem i wytrysk mam tylko przy zabawach z wandem. Stymulacja faceta nigdy mnie nie doprowadziła do tego.
Ale pamiętam dlaczego wcześniej tego nie miałam. Gdy miałam wysokie podniecenie, to czułam jakby mi się siku chciało. Samoistnie to powstrzymywałam i nici z wytrysku. Dopiero jak przestałam na to zważać, to zaczęło wychodzić, choć nie jestem pewna do końca czy ja mam właśnie wytrysk, czy to nie jest mocz.

Poprzez doprowadzanie siebie do wielokrotnych orgazmów łechtaczkowych (długa i intensywna stymulacja np. za pomocą wanda), również można spowodować squirt. Jednak najczęściej ejakulat spływa pojedynczymi kroplami po pośladkach i rzadko kiedy jest wytryskiwany z impetem z ciała kobiety.

Tak, wiedziałam, co to jest kobiecy wytrysk, czytałam o tym, oglądałam porno, gdzie kobiety squirtowały, marzyłam i fantazjowałam o tym, ale za nic na świecie nie wiedziałam jak to wywołać ani partner, z którym wtedy byłam.
Nigdy nie udało mi się wywołać squirtu samej. Zawsze tylko z pomocą Sadysty, który używa do tego (chyba) 2 palców, wskazującego i środkowego, o ile się nie mylę. Próbowałam popracować nad tym sama, ale kiedy sama się palcuję, mam za krótkie palce i ułożone pod złym kątem. Również żaden masażer, czy wibrator nie pomógł mi doprowadzić się do squirtu. Często podczas masturbacji czuję bliską możliwość squirtowania, ale wciąż nie potrafię doprowadzić do tego sama.

O kobiecym wytrysku dowiedziałam się przez przypadek, jeszcze jako nastolatka. Zastanawiałam się, jakby to było, ale jednocześnie nie dążyłam do tego specjalnie. Nie fantazjowałam i nie marzyłam, po prostu wiedziałam, że takie coś występuje. Z perspektywy czasu uważam to, że wiedziałam wcześniej, za właściwie. Inaczej były partner, który zarzucił mi, że się zsikałam, zabiłby mnie poczuciem wstydu.
Przy masturbacji wytrysk, jak na razie, mam tylko, gdy używam wanda, a i to nie zawsze. Muszę umiejętnie i długo, przedłużając dojście do orgazmu, mocno stymulować łechtaczkę. Inna sprawa, że w ogóle masturbuję się rzadko, więc to także może mieć wpływ.
Moje pierwsze dwa wytryski wyszły przez przypadek. Potem na długo się zablokowałam i po prostu nie wiedziałam, jak mam to zrobić. Partner cierpliwie próbował, odblokowałam się przy pozycji 69, kiedy doszedł. Rozluźniłam gardło, wizualizowałam sobie jego wytrysk i mięśnie miednicy musiały się odpowiednio ułożyć, bo się pięknie zrewanżowałam. Długo wytryski z partnerem/partnerami miałam tylko przy oralnej stymulacji łechtaczki. Obecnie występują także przy stymulacji wandem, niektórych stosunkach z penetracją (odpowiedni kąt, długość stosunku), niekiedy przy stymulacji palcami punktu G, i bardzo często przy pieszczeniu łechtaczki palcami.

Wiedziałam czym jest squirt zanim go doznałam. Trafiłam kiedyś na artykuł, w którym opisywano jak go osiągnąć. I tak… Szukałam więcej informacji na ten temat. Coś co mnie zdziwiło, to fakt, że mój ówczesny partner już wykonywał wszystkie ruchy opisane w artykule, a wytrysku nigdy nie było. Pisano w nim również, że nie każda kobieta możne go osiągnąć, wiec pogodziłam się z myślą, że widocznie jestem jedna z nich, aż pewnego razu po prostu przyszedł i zwalił mnie z nóg ; )
Natomiast samej nigdy nie udało mi się osiągnąć wytrysku, pomimo znajomości teorii.

Niestety, ale zbyt często z powodu wstydu oraz niewiedzy partnerów dochodzi do „zablokowania” sobie możliwości do osiągnięcia takiego orgazmu. Nie są to jednak pojedyncze przypadki, ponieważ argument wstydu przed, a także w trakcie pierwszego razu przewijał się w moich rozmowach nad wyraz często i także był on wskazywany jako źródło oporów przed spróbowaniem. Okazuje się, że reakcja partnera w takiej sytuacji dla nas, kobiet, jest bardzo istotna. Do tego można dołożyć przeświadczenie o braku predyspozycji czy uwarunkowań… Czy to kolejny stereotyp, by po kilku próbach powiedzieć „widocznie tak masz” i przestać szukać drogi do mokrych orgazmów? Eeee… Nie.

Ten pierwszy raz

Zakładając, że mamy styczność z kobietą, która wcześniej nie squirtowała i dochodzi do tego pierwszego, dziewiczego razu – jakie są reakcje takich kobiet? Czego się boją lub wstydzą, czego powinny się wyzbyć zanim w ogóle pozwolą sobie na „siknięcie”? Jak się do tego przygotować? Jak zrozumieć obawy partnerki?

Moja partnerka przede mną miała jednego/dwóch partnerów, z którymi zdarzył jej się wytrysk i na tym koniec. Sama nie znała tego zachowania u siebie, nie wiedziała jak ja to odbiorę itp. Wiesz, kiedy miała małe wytryski było ok, ale kiedy miała obfite, że oboje czuliśmy kałużę w okolicach naszych ud i ten odgłos pluskania, to ją to krępowało. Szczerze mówiąc, to nadal czasami przy bardziej obfitych wytryskach jest „zawstydzona”.

Wydaje mi się, że boją się odrzucenia, bo to według nich dziwne. Może partnerowi się nie spodoba? A jak pomyśli, że się zsikała, itp. Moim zdaniem na zajęciach z przysposobienia do życia w rodzinie o tym też powinno się mówić.
Naprawdę zdziwiło mnie, gdy moja partnerka posmutniała, a wręcz zamknęła się na mnie na moment, przy tym pierwszym razie, zamiast czuć dumę z samej siebie.

Czego się boją? Wstydu. Uczucie jest ponoć jak podczas robienia siku, mija zwykle kilka prób zanim partnerka się rozluźni dostatecznie i nie będzie się wstydzić.

Wyzbyć? Powiedziałbym, że fizycznego wstydu. W przypadku D/u było to proste, zaczęliśmy od tego, że ona zaczęła sikać w mojej obecności, wtedy najłatwiej zaakceptować swoje ciało i jego NATURALNE reakcje. Przygotowanie… Polecam podłogę – żeby niczego nie pomoczyć. Ja mam prześcieradło z czarnego latexu, które również polecam.

Kiedy kobieta pierwszy raz spotyka się z tym zjawiskiem to najzwyczajniej w świecie się wstydzi. Wydaje mi się, że głównie ten wstyd jest spowodowany tym że nie wiadomo co to właśnie wypłynęło : ) Jednak jak to wszystko się wydarzy to widać błogi uśmiech i zadowolenie. Ponoć to zupełnie inna jakość orgazmu – ciężko mi się odnieść bo nie doświadczyłem na sobie : )

Moim zdaniem kobiety wstydzą się zmoczenia łóżka, wstydzą się okazania tak silnych emocji i przed okazaniem całkowitej swojej rozkoszy. Kojarzą squirt z sikaniem i boją się przykrego zapachu.

To zależy od wiedzy i nastawienia. Jeżeli dziewczyna nie wie co to i się tego nie spodziewa, to myślę, że naturalną reakcją będzie wstyd i pewnie trochę strachu i zakłopotania. Jeżeli pomyli to z oddawaniem moczu, to minimum zawstydzenie murowane. Kluczowa tutaj jest reakcja partnera, który powinien od razu pokazać, że to coś dobrego i pożądanego a nie powód do wstydu.
Jeżeli dziewczyna się wyedukowała i celowo dąży do osiągnięcia wytrysku, to raczej spodziewałbym się euforycznej reakcji.
Kluczowe jest odpowiednie nastawienie psychiczne dziewczyny. Jednego dnia okoliczności aury są sprzyjające, innego nie. Ciężko jest określić, że tak, dzisiaj się uda, z drugiej strony rzadko kiedy mam fiksację, aby konkretnie teraz doprowadzać do wytrysku, no chyba, że akurat zostanę sprowokowany w tym temacie przez moją partnerkę.

Po prawdzie nigdy wcześniej się tak do końca nie zastanawiałem od strony technicznej jak to powinno wyglądać, wychodziło to naturalnie, w praniu.  Dopiero jak poruszyłaś temat i go na spokojnie przemyślałem, to doszedłem do wniosku, że punktem wspólnym jest poziom podniecenia, nie dany ruch czy czynność. Bo moja partnerka squirtuje niezależnie czy to palce, wand czy penis. Dlatego ciężko tutaj określić jednoznacznie, jedną uniwersalną metodę. Na dodatek każda kobieta jest inna, więc inne rzeczy będą działały.

Jeszcze raz powtórzę. Wytrysk u kobiet jest tak samo normalny jak wytrysk u mężczyzn.

Pytałam też kobiety o to, jakie uczucia i emocje towarzyszyły im podczas pierwszego razu. Większość z nich wspomina wstyd, zaskoczenie, a nawet zażenowanie. Dużą rolę odgrywa tutaj reakcja partnera.

Za pierwszym razem nie wiedziałam co się stało, nie wiedziałam, że w ogóle jestem do tego zdolna. Tuż po pierwszym razie czułam wstyd i zażenowanie. Postawa mojego partnera, który nie był zaskoczony tym co się wydarzyło bardo mnie uspokoiła i zmotywowała do kolejnych squirtów.

Byłam w szoku. Nie miewam orgazmów pochwowych, więc squirt był dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem. Dowiedziałam się o tym co się wydarzyło dopiero po wszystkim. Dla mojego partnera to też był „jego” pierwszy, damski wytrysk, ale jego reakcja nie dała mi nawet cienia wątpliwości, że coś mogło być nie tak i bardzo jestem mu za to wdzięczna, bo się nie wystraszył, nie żartował, ani nie robił wyrzutów, że zmoczyłam łóżko.

Porady

Jak już wyżej pisałam, znalazłam w internecie stronę z ćwiczeniami, które nie tylko odegrają sporą rolę podczas samego stosunku, wpłyną na zdrowie, ale także ułatwią dojście do orgazmu z wytryskiem. Większość kobiet wie czym są mięśnie Kegla i jak je trenować (ćwiczenie mięśni Kegla jest znane od lat 40 XX wieku). Prócz wzmocnienia oraz wyćwiczenia mięśni dna miednicy zyskujemy kontrolę nad nimi, co w efekcie daje nam lepsze doznania podczas zbliżeń.

A poniżej znajdziecie kilka porad od kobiet, które swoje pierwsze razy mają już za sobą.

Przede wszystkim nie można myśleć o tym, kiedy ten wytrysk nadejdzie. Podobnie zresztą jak z klasycznym orgazmem. Trzeba pozwolić sobie na popłynięcie z chwilą. ; ) Ja się niczego nie obawiałam, bo po prostu nie wiedziałam, że to się zdarzy. Partner mnie całkiem zaskoczył swoimi umiejętnościami i początkowo myślałam, że popuściłam, ale za kolejnym razem nie miałam wątpliwości, że to był mokry orgazm.

Najlepsza pozycja do pierwszego razu jest na stojąco, kiedy partner kuca przed kobietą, choć trzeba uważać, by nie stracić w którymś momencie gruntu pod nogami. Za pierwszym razem wystąpi intensywniejszy zapach niż później i dłużej trwa wywołanie wytrysku, bo kobieta też uczy się swojego ciała i wyluzowania. Ale pozycja na leżąco również jest bardzo komfortowa, tylko niekoniecznie dobra za pierwszym razem.

Przede wszystkim powinna sobie zapewnić komfortowe warunki. Odkąd używam podkładów albo przynajmniej podkładam sobie pod pupę grubo złożony ręcznik, wytryski są większe, dłuższe, a myśli bardziej ulatują. Zawsze można zaczynać w wannie, pod prysznicem, wszędzie tam, gdzie sprzątanie nie będzie trudne, a mokre plamy nie zawstydzą kobiety.

Myślę, że na pewno nie powinna cały czas o tym myśleć, skupiać się byleby tylko osiągnąć wytrysk. Mi się udało dopiero w momencie, w którym przestałam o tym myśleć. No i przede wszystkim pozbyć się zahamowań. Bałam się reakcji mojego partnera, że pomyśli, że to mocz i zwyczajnie go to obrzydzi. Kolejną ważna kwestią była dla mnie rozmowa z partnerem. Zaraz po wytrysku (oczywiście jak już doszłam do siebie) zaczęłam mu tłumaczyć, że to wcale nie to co on myśli, że to nie siusiu, że czytałam tu i tam blablabla. Na co mój partner wpadł w dziki śmiech twierdząc, że on wie i żebym się nie przejmowała ; )

Jeżeli boją się go, to chyba ciężko dać im jakąkolwiek radę, bo wydaje mi się, że to ma dużo głębsze pokłady lęku/kompleksu/braku przepracowania swej fizyczności. Ale gdybym rozmawiał z kimś kumatym, to chyba zacząłbym od tego, że wytrysk może się pojawić, ale może też go nie być i że obie formy są tak samo zajebiste. Poradziłbym żeby spojrzały na siebie nie tylko przez pryzmat psychiki, ale również naszej zwierzęcości. Pamiętajmy też, że człowiek to skomplikowane stworzenie, które czasami nie ogarnia swych potrzeb wyższych, niższych, a na deser jeszcze ma seksualność.
I jeżeli miałbym lecieć jakimś truizmem to przede wszystkim rekomendowałbym mega luz i mega podniecenie oraz niestawianie nacisku na efekt końcowy, ale na samą zabawę i czerpanie przyjemności z drogi, a nie dotarcia do celu.

Ode mnie jeszcze taka ciekawostka dla tych par, które chcą spróbować. Warto aby partnerka przed próbą opróżniła pęcherz, wtedy będzie miała pewność, że to co odczuwa nie jest typową potrzebą fizjologiczną.

Technika

No dobrze, ale co dalej? Jakich technik powinniśmy użyć, by wywołać u partnerki powódź moczącą wszystko wkoło? W zasadzie wszyscy panowie, z którymi rozmawiałam i deklarujący umiejętność spowodowania squirtu, podają w sumie jeden sposób stymulacji, ale dokładają do niego kilka rożnych dodatkowych czynników. Wspominają o przedłużaniu stanu tuż przed i o powstrzymywaniu orgazmu, piszą o intensywności ruchów, sile i opisują dokładnie jak to robią ze swoimi partnerkami.
Nadszedł czas na część praktyczną, czyli „squirt dla opornych” lub jak kto woli – „jak to zrobić aby zmoczyć łóżko”. Poniżej wypowiedzi mężczyzn i opisy różnych dróg prowadzących do mokrego spełnienia.

Podczas placówki, dwoma palcami, układasz je w „hak” i wkładasz go tak, by reszta dłoni leżała na wzgórku – można dopieszczać wargi lub łechtaczkę, ale nie jest to konieczne. Pod palcami wyczujesz w środku takie wzgórki lub grudki, ciężko to trochę opisać. I podczas stymulacji należy je pobudzać i przyciskać – ucisk zależy od kobiety, może być delikatnie, a może być bardzo mocno. Kobieta musi być rozpalona i rozluźniona jak tylko może. Zero stresu i wstydu.

Metodą prób i błędów doszedłem do techniki, która polega na wykorzystaniu tylko i wyłącznie dwóch palców. Środkowego wspólnie ze wskazującym lub serdecznym. Warto rozpocząć od delikatnego masażu okolic intymnych po czym zacząć intensywną i mocną stymulację przedniej ścianki. Ważna jest pozycja w której dochodzi do tego aktu. Najłatwiej jest wywołać squirt w pozycji stojącej z mocno rozszerzonymi nogami. Czasem warto też drugą ręką naciskać z wyczuciem na podbrzusze. U niektórych kobiet zwiększa to poziom doznania.

Dla facetów jest ważne to aby nie spinać mocno ręki już od początku palcowania. Przy silnych i mocnych ruchach bardzo szybko się ona męczy co nie pozwoli na długą zabawę i wielokrotne squirtowanie. Z rozluźnioną ręką jest o wiele prościej i można dłużej : )

link do filmu „instruktażowego”
Od siebie mogę dodać, że wypróbowałem tę technikę raz, może niedokładnie w ten sam sposób, bo byłem bardziej romantyczny, ale mogę powiedzieć, że działa.

W filmie ważna jest nie tylko czynność, ale także sposób ułożenia pozostałych palców, które nie znajdują się we wnętrzu kobiety. Gdy partner „podwija” palce do wnętrza swojej dłoni, wtedy partnerka czuję ból, ponieważ kości uderzają o jej ciało. Taki sposób może i jest wygodniejszy dla mężczyzn, natomiast na kobiecie może zostawiać siniaki i powodować ból miejsc intymnych jeszcze do kilku dni po zabawie. No i przecież głębokość penetracji się zmienia.

Zazwyczaj musi być bardzo silne podniecenie, wstrzymywany orgazm, albo nietypowa sytuacja, maga silna stymulacja przedniej ściany pochwy, za sklepieniem łonowym, okolice osławionego punktu G. Zazwyczaj squirty zdarzają się przy mocnej i intensywnej penetracji, kiedy bodźce obejmują jak największą powierzchnię, ale ze szczególną uwagą na wspomniany rejon. Częściej przy mocnych pieszczotach palcami czy zabawkami niż klasycznym seksie, ale to moje doświadczenia i inni mogą mieć odmienne. W czasie squirtu pojawiają się mocniejsze skurcze pochwy niż w trakcie klasycznego orgazmu, palce czy dłoń są wręcz wypychane siłą na zewnątrz. Czasami przypomina to małe „rodeo” żeby się utrzymać wewnątrz.

Należy skupić się na pieszczeniu górnej ścianki pochwy, trochę dalej niż na odległość palców, w okolicach punktu G, ale na większej powierzchni. Ruchy powinny być posuwiste, równomierne i o intensywnym natężeniu, prawie że bolesne.

Technicznie rzecz biorąc, najważniejsze jest wydłużanie i przeciąganie zabawy, nie dopuszczając do orgazmu, utrzymywanie stanu plateau. Przy czym sama metoda pieszczot jest tutaj drugorzędna. Następnie intensywna nieprzerwana stymulacja przez pierwszy orgazm, następnie mały wstępny wytrysk, aż do głównego, nieprzerwanie i stopniowo intensyfikując. Zazwyczaj tutaj trzeba się też przebić przez barierę kiedy dziewczyna ma już dosyć i chce przerwać albo zmienić pozycję, przejść z orgazmu do odprężenia. Zazwyczaj kolejne orgazmy, przytrzymanie lub krótkie odwrócenie uwagi pomaga. Tutaj należy jak najdłużej przetrzymać na granicy orgazmu i odprężenia, podobnie jak wcześniej między plateau a orgazmem. Kolejnym szczytem jest oczywiście wielokrotny wytrysk, ale do tego to już lepiej wspomóc się linkami.

Jak to robię… Przy smyraniu łechtaczki językiem trzeba dbać o to, by trwało to jak najdłużej, cały czas pilnując, by nie przeciągnąć do stanu irytacji ze strony partnerki. Przy wandzi nic nie trzeba. Ona sama to robi. : ) Przy penetracji penisem trzeba znaleźć ten odpowiedni kąt.

Mężczyźni są pomysłowi, a sposobów jest więcej niż jeden, urozmaicenia są dobre. Na podstawie tych wypowiedzi można przypuszczać, że wywołanie squirtu to umiejętne trafienie w punkt G. Nie ważne czym, ale ważne pod jakim kątem i z jaką intensywnością ten nacisk będzie.

Ale pamiętajmy, że przecież nie każda kobieta będzie reagowała na to samo i tak samo. To właśnie dlatego powinno się próbować, próbować i jeszcze raz próbować i tak samo dużo rozmawiać o odczuciach związanych z różnymi próbami i metodami.

A co mężczyzna widzi w kobiecie w czasie squirtu i po?

Widok kobiety w czasie i po squircie jest dla mnie mega podniecający, satysfakcjonujący… Spełnienie, trochę perwersyjności mimo wszystko, czuję też mega frajdę ze względu na to, że moja partnerka wcześniej krępowała się tego, a teraz sama dobrze przy tym się bawi. Może nawet pewnego rodzaju wyzwanie, aby wywołać jeszcze kilka squirtów tego wieczoru? To pobudza również wyobraźnię, pojawiają się fantazje, których raczej bez tego nie ma.

Jako że lubię doprowadzać kobiety do orgazmu, to bardzo mi się ten widok podoba. To jest jak owacja na stojąco w teatrze. Za pierwszym razem czułem się zaskoczony, partnerka tym bardziej.
Mi się podoba. Kobietom też i ponoć to jest znacznie intensywniejszy orgazm.

Zwykle widać tutaj zawstydzenie pomieszane z dużym zadowoleniem i błogim szczęściem. Najprzyjemniejszy widok jest wtedy kiedy orgazm trwa i trwa pomimo zakończenia palcówki.

Ona drży, cała… Nie jest w stanie się podnieść i stanąć na nogi. To niesamowity widok i daje mi bardzo dużo satysfakcji.

Czuję dumę z samego siebie, że pomogłem jej to osiągnąć. Dumę z mojej partnerki, że tak potrafi i w takiej ilości : D
Ogólnie wielki haj, bo to wspaniałe. Zwłaszcza, jak ona zmoczy mnie od góry, do dołu. : )

Widzę zalaną ścianę, podłogę i pościel, a częściej nic nie widzę, bo twarz i oczy też mam zalane. Tak na serio, to pół na pół, radość z pewnego osiągnięcia, ze sprawianiem rozkoszy bliskiej osobie.

Należy też pamiętać, drogie panie, że:

Dla partnera tego typu palcówka jest to bardzo wyczerpującą i intensywną czynnością.

Wytrysk może też dać nam powody do śmiechu, kiedy to z uśmiechem będziemy wspominać wydarzenia i związane z nimi emocje.

Trysnęłam, nikt się tego nie spodziewał. Cały płyn wylądował w ustach mojego partnera, a potem się śmialiśmy, że próbowałam go utopić.

Czasem próbuję wcelować do miseczki, żeby potem wykorzystać płyn np. do drinka. Jednak celowanie do naczynka nie jest wcale takie proste, bo przy okazji zalewam „pół” mieszkania

Podsumowanie

Myślę, że ten tekst nie tylko dla mnie jest wartościowy, bo wielu rzeczy przy okazji jego pisania się dowiedziałam, ale wydaje mi się, że może być on również pomocny dla wielu innych par, kobiet i mężczyzn, którzy chcą poszukać swojego sposobu na mokry orgazm.
Z rozmów, które przeprowadziłam ogólnie wynika, że kobiety nie praktykujące BDSM i żyjące w waniliowych związkach, znacznie częściej nie słyszały i/lub nie znały pojęcia squirtu. Ale z drugiej strony im młodsza kobieta, tym miała większe pojęcie na tematy dotyczący seksualności, natomiast te starsze, z którymi miałam przyjemność rozmawiać, były bardziej pruderyjne i mniej wiedziały o własnych reakcjach.
Wszystkie kobiety z klimatu, z którymi rozmawiałam deklarowały znajomość tematu, większość z nich również wiedziała jak w teorii spowodować squirt, chociaż czasami nie do końca były tego pewne.
Zauważyłam, że kobiety, które nie doświadczyły wytrysków często wspominają o braku predyspozycji do squirtów, o blokadach psychicznych i o stereotypach. Brzmi to trochę tak, jakby to kobieta była winna temu, ze nie posiada ejakulacji.

Kilka lat temu, mój były partner potrafił wywołać u mnie squirt za każdym razem. W dodatku zajmowało mu to naprawdę kilka sekund i używał do tego celu tylko dłoni. Uprawialiśmy seks bez zahamowań kilka razy dziennie, wydaje mi się ze kiedyś po prostu przypadkiem mu się udało, a później jak już wiedział jak, to robił to często i nie stanowiło to dla niego problemu.
Do dziś, mimo wielu prób i chęci, nikomu więcej się to nie udało. Według mnie jest to kwestia poznania partnera i jego reakcji. Wywołanie u kobiety wytrysku jest trudne, ale możliwe i jeśli raz facet tego dokona i będzie wiedział jak to zrobić, to będzie tę metodę stosował.

Jeśli natomiast chodzi o mężczyzn, to tu zaczynają się schody.
Po kilkudziesięciu przeprowadzonych rozmowach z mężczyznami wychodzi szydło z worka. U części zapytanych można zauważyć obrastanie w piórka, wychwalanie się i prezentowanie z jak najlepszej strony, ale gdy już przychodzi do merytorycznej rozmowy, czysto technicznej, to okazuje się, że taki dżentelmen ma niewiele do powiedzenia. Przypominało mi to sytuację z piaskownicy, w której jakiś mały chłopiec krzyczał „patrz, mam zajebiste grabki, tylko moje grabki są tak zajebiste”, a potem okazywało się, że to zwykły plastikowy widelec…
Zaskakujące jest również „zrzucanie” odpowiedzialności za brak wytrysków na predyspozycje kobiety, bo predyspozycje predyspozycjami, ale nie zapominajmy, że jedni panowie są mistrzami minety i potrafią zadowolić każdą, a inni nie. Więc kij o nazwie „predyspozycje” ma dwa końce i zwyczajnie niektórzy mężczyźni nie mają takich predyspozycji, by np. wykonywać ruchy o jednostajnym natężeniu, bo wymiękają kondycyjnie.
Nawet ci klimatyczni mężczyźni w rozmowach ze mną, nie zawsze byli pewni tego co mówią/piszą. Kilku z nich faktycznie było przekonywająco pewnych swego i z pasją opowiadali o tym  jak „to” zrobić. Odpowiadali na pytania merytorycznie, ściśle technicznie, tworząc przy okazji „namacalny” obraz fascynacji zjawiskiem, a moim zdaniem to znaczy, że jednak mają w tym wprawę i praktykę.

Nie jest źle, chociaż mogłoby być lepiej, bo wciąż na temat seksualności wiemy niewiele, kierujemy się mitami, wierzymy stereotypom i wciąż seks jest dla nas tematem tabu, a nawet polem do przechwalania się, to pomimo tego wszystkiego, jest szansa na to, by przy odrobinie czasu i chęci znacznie poprawić sobie i naszym partnerom/partnerkom „jakość” seksu. Warto? Myślę, że warto chociaż spróbować, a co do samych mokrych orgazmów, to jak widać – nie ma jednej i uniwersalnej metody na ich osiągnięcie.

Podziękowania oraz źródła

Tekst powstał dzięki uprzejmości oraz otwartości ludzi, z którymi rozmawiałam i bardzo za tę pomoc im dziękuję, jednak należy tu zaznaczyć, że opublikowane fragmenty wypowiedzi nie stanowią całości rozmów, które przeprowadziłam.
Źródłami były głównie artykuły stricte naukowe, Wikipedia oraz artykuły powołujące się na wyniki badań naukowych, ale zaglądałam również na fora i popularne strony dla kobiet. Oglądałam programy i wywiady z seksuologami, które to łatwo znaleźć nawet na youtube. W sieci jest bardzo dużo tego rodzaju materiałów, jednak ja podam tylko kilka stron, z których skorzystałam, a treści zawarte w opublikowanych artykułach są według mnie wiarygodne: portal.abczdrowie.pl (czyli dawne seksguru.pl), poradnikzdrowie.pl, msfera.pl, polki.pl, papilot.pl, fazy podniecenia u kobiet. Link do artykułu z ćwiczeniami uważam za wartościowy i dlatego umieszczam go w źródłach.