1 września, godzina wczesnoporonna.

Dwie kobiety stały przed starym, sypiącym się już budynkiem wraz z innymi nowymi uczennicami, wszystkie w mundurkach. Białe koszule przyciągały wzrok, spódnice w szkocką kratkę ledwie zasłaniały pośladki… A dookoła nie było żadnego męskiego osobnika, nawet jednego męskiego oka… Zapewne żałowaliby, że omija ich taki widok gdyby tylko wiedzieli o tym miejscu…
Kobiety stały w grupkach po kilka i świergoliły radośnie, wszystkie czekały na inaugurację roku.
Otaczający je zielony ogródek nie miał nawet najmniejszego śladu jesieni. Najprawdopodobniej osoby zajmujące się nim, wysprzątały go tuż przed rozpoczęciem roku, aby ten podkreślał swoim ogromem prestiż i wysoką wagę wydarzenia, na które wszystkie te kobiety czekały.

Nagle wielkie, niebieskie drzwi otworzyły się z charakterystycznym skrzypnięciem dla starego drewna. Kobiety zamilkły i swoje kroki skierowały ku podjazdowi oraz schodom prowadzącym do niebieskiej zagadki.

– Ty patrz, jakie to stare musi być – powiedziała ruda i piegowata kobieta o krótkich włosach.
– Aż farba odpada sama… Ale jakby to tak wyremontować, można by sprzedać za dobre pieniądze – powiedziała blondynka o bystrym spojrzeniu.
Karola zajmowała się sprzedażą nieruchomości i tak jak jej rudowłosa koleżanka, dostała tajemniczy list, w którym pokrótce było napisane co ma założyć, gdzie i kiedy się stawić na ekskluzywne szkolenie w ramach Bardzo Dobrej Szkoły Miłości. Obie kobiety poszły z ciekawością, mimo że doskonale wiedziały co kryło się pod nazwą tej uczelni wyższej.

Przy wejściu do dalszej części holu jedna z kobiet ubranych w obcisłe czarne spodnie i skąpą bluzkę sprawdzała listy z zaproszeniem i porównywała dane z dowodu osobistego.
– Patrz. Facet – szepnęła ruda.
Mężczyzna siedział przy bogato zdobionym, antycznym biurku do którego już ustawiła się kolejka. Stojąca na przeciw niego kobieta trzymała w dłoniach plik papieru i pośpiesznie go czytała. Po chwili podeszła do blatu, położyła kartki i podpisała go. Mężczyzna bez słowa wskazał kobiecie drogę na lewo.

Gdy już wszystkie panienki podpisały dokumenty, zaprowadzono je do dużej sali. Aula była typowo studencką salą, gdzie ławki są ustawione na schodach, tak by nikt nikomu nie zasłaniał.

– Zajmijcie miejsca – krzyknęła kobieta, która wcześniej sprawdzała ich listy. – Czas zacząć inaugurację.
Na podeście, pod staromodną, czarną tablicą pojawił się starszy facet. Mimo swojego sędziwego wieku, był ubrany schludnie, a sam prezentował się elegancko i bardzo wytwornie. Biło coś od niego, co powodowało, że większość kobiet wpatrywała się w jegomościa z nieukrywaną fascynacją.
Jola i Karolina patrzyły na brunetkę, która zajęła miejsce obok nich. Dziewczynie po brodzie spływała cienka stróżka śliny, wzrok miała pusty. Patrzyła jak zahipnotyzowana.

****

– Teraz tylko odebrać podręczniki – powiedziała Karola.
Ruda tylko kiwnęła głową i poszły na prawo.
– Wiesz… – ściszyła głos. – Ja to znam – powiedziała Jola patrząc na okładkę podręcznika pierwszej części szkolenia. Spod jej rudych kosmyków włosów przebijał wredny uśmieszek.
– A mówiłaś, że nie czytałaś książek o BDSM.
– To nie jest klimat. To opisane fantazje autorki, erotyk jakich niemało na rynku. Zresztą raczej cienki erotyk jak na mój gust.
– Na cienki to on nie wygląda – przekartkowała książkę Karola.
– Spokojnie. To tylko pierwsza część.
– To jest ich więcej? – zmarszczyła brwi i nos.
– Jeszcze dwie – roześmiała się Jola.
– Ty… Ale to tak głupio mówić do wykładowców Mistrzu albo Mistrzyni.
– Jakby się nad tym głębiej zastanowić to wcale nie jest to dziwne.
– Co mamy jutro pierwsze?
– Masochizm w praktyce.
– Wiesz coś o masochizmie?
– Coś tam wiem. Ale bardziej mnie zastanawia to w jaki sposób oni będą sprawdzać naszą wiedzę.
– Wpierdol ci spuszczą – zaśmiała się Karola.
– Obyś nie miała racji.

2 września, godzina ósma.

Jak na przykładne uczennice zjawiły się na piętnaście minut przed rozpoczęciem lekcji. Pod salą było tylko kilka kobiet, siedziały cicho i nawet nie próbowały patrzeć na stojące koleżanki obok. Wyglądały na wystraszone lub zastraszone.
Jola i Karola też stały cicho i obserwowały otoczenie co chwila zerkając na siebie.

Gdy drzwi się otworzyły żadna z kobiet nie chciała wejść pierwsza. Jola złapała za rękę swoją przyjaciółkę i pociągnęła za sobą. Weszły to pomieszczenia, weszły po schodach i zajęły ostatnie miejsca.
– Żyjemy – powiedziała Karola z rozbawieniem na twarzy. I już po chwili reszta dziewcząt wlała się do sali.
To był prawdziwy wyścig, żadna nie chciała usiąść w pierwszym rzędzie, bo na podeście pod tablicą stały dyby, kozioł i pręgierz.
Nawet te, które usiadły z musu w drugim rzędzie odwracały wzrok od głównej atrakcji w sali.

– Tutaj będą odbywały się również zajęcia z sadyzmu stosowanego – powiedziała niska i krępa kobieta o dość charakterystycznie brzmiącym głosie. Szorstka, zimna i nieprzyjemna, jej prezencja spowodowała, że dwa podlotki, które nie znalazły miejsca drgnęły i szybko posadziły szanowne cztery litery na wolnych miejscach w pierwszym rzędzie.

– Ty.
– No ja – odpowiedziała Jolka z rozbawieniem.
– Popatrz. Tak wygląda domina?
– Domina?
– No wiesz. Damskie wcielenie Cristiana Greya.
– A myślisz, że ma śmigłowiec?

Po chwili do sali wszedł mężczyzna. Ten sam, który otwierał rok akademicki. Laski w pierwszym rzędzie głośno westchnęły.

– Masochizm stosowany – powiedział wyniośle mężczyzna. – Nie będę oczekiwał, że cokolwiek z tego pojmiecie…

– On jest jakiś dziwny – powiedziała Karola.
– Właśnie nie. Popatrz.

– Reakcje na bodźce bólowe są u każdego takie same – mówił facio w śmiesznej koszuli z koronką pod brodą.

– Na lorda się robi.
– Ale on ma racje, bo często te reakcje są podobne.
– A skąd ty to wiesz?
– Z Discovery.

– Więc można się ich nauczyć.

– Bzdura! – wyrwało się Joli, która od razu spłonęła rumieńcem.

– Pani…
– Jola.
– Pani Jola ma odmienne zdanie.
– Tak.
– A więc zatem.
– … – na chwilę rudowłosej zaschło w gardle.
– No mów – szepnęła Karola, szturchając ją w udo. – Bo jeszcze ci z bliska, któryś z eksponatów pokaże.
– Ponieważ nie da się wyuczyć reakcji ciała oraz organizmu. Masochistą się jest, albo nie.
– Proszę mówić dalej Pani Jolo.
– YOLO – pomyślała ruda. – Bo to tak jak z rysowaniem jest. Albo masz talent i go kształtujesz, albo go nie masz i twój smok przypomina w najlepszym wypadku krokodyla o ile w ogóle coś przypomina. Z reakcjami jest podobnie. Próg bólowy jest płynny, można go stopniowo podnosić, można wydobyć z kogoś pierwiastek masochizmu, ukształtować go w tym kierunku. Ale nie można nauczyć się czerpać przyjemności z bólu.
– Czyli Pani zdaniem, Pani Jolanto, masochizm jest czerpaniem przyjemności z doznawanego bólu.
– Według Wikipedii to nawet… – zawiesiła głos. – Masochizm jest czymś co potrafi dawać satysfakcje seksualną.
– To czysta teoria. Masochizm to sztuka, która daje spełnienie Sadyście. Masochizm to poświęcenie…

Kobieta na korytarzu właśnie zadzwoniła dzwonkiem oznajmiając tym samym koniec lekcji.
Uczennice w ciszy spakowały rzeczy do plecaków i wstały od ławek.
– Pani Jolanto. Proszę chwilę zostać.

Karola spojrzała się na swoją koleżankę z wyraźnym współczuciem.
– Zaczekam – szepnęła do niej i wyszła z sali.