Stawiała niepewnie kroki na kamiennych schodach klatki. Trzymała się kurczowo drewnianej poręczy. Zmysłami rejestrowała każdy szczegół, który ją przytłaczał. Wreszcie dotarła na drugie piętro kamienicy, przeszła korytarzem obok wielu drzwi. Kolorowych, obdrapanych z farby i starych. W powietrzu unosił się zapach kurzu. Zapukała do drzwi i od razu weszła do mieszkania.

– Cześć – powiedziała radośnie.
– Hej, masz dobry humor widzę.
– No pewnie, tak dawno się nie widzieliśmy.
– Fakt, ale miałem trochę roboty.

Mieszkanie, w którym się spotykali należało do jego babki, która nie wyrażała zgody na jego wynajem, remont czy cokolwiek innego tłumacząc, że to jej wspomnienia. Babka przebywała w tej chwili u jego siostry. Często u niej przebywała, miała już swoje lata i rodzeństwo zastanawiało się czy czasem nie umieścić staruszki w domu opieki.

– Jesteś głodna? – zapytał.
– Nie, jadłam przed wyjściem.
– Herbaty albo kawy?

Stanęło na herbacie. Wypili grzecznie przy stole rozmawiając o bzdetach.

– Rozbierz się – wstał od stołu i wyczekująco patrzył na nią. Ona również odeszła od stołu i zaczęła się rozbierać.
– Ale że tak od razu? – zapytała zdezorientowana jego prośbą.
– Tak. Na co czekać? Mamy mało czasu.

Trochę żałowała, że tak ją traktuje. Jak typowy dodatek do życia tylko w nim bywała, ale godziła się na to w zamian za odrobinę spełnienia z jego rąk.
Stanęła w samych majtkach. On tymczasem odsunął stół spod okna. Patrzyła zastanawiając się co się wydarzy, a za oknem prószył śnieg.

Trzymał w ręku jutową linę, coś w niej drgnęło. Nutka niepewności, odrobina wstydu i nagle poczuła się całkiem naga i już wszystko odbyło się bez zbędnych słów. Podszedł do niej, delikatnie i zmysłowo dotykając przedramienia włoskami sznura, którym zamierzał opleść jej ciało. Jęknęła cichutko zapadając się w bezkresie pragnienia, drgnęła delikatnie schodząc po schodach pragnienia, wyciągnęła ręce przed siebie… Złapał jej dłoń, prześlizgnął po linii obojczyka, prześlizgnął po gładkiej skórze szyi jej własnymi opuszkami palców.
– Poczuj jaka jesteś piękna – szepnął między włosami, a jego oddech zapiekł w policzek.
Drgnęła, obrócił ją do siebie i mocno przytulił, jutą pieszcząc linię wzdłuż kręgosłupa. Zakołysała biodrami, obtarła koronką o jego spodnie.
Przeszedł na przód, złapał za rękę, zginając ją w łokciu przeniósł za plecy. Poddała się temu ruchowi bez protestów.
Złapała dłoniami swoje przedramiona, lina oplatała już jej klatkę piersiową, wrzynała się w ramiona. Kolejna mechata opowieść popłynęła między udami, umiejscowiła się w pachwinach, odbiła się dreszczem i westchnieniem… Zasłonił jej oczy, zawiązał mocno na supeł kawałek czarnego materiału w białe groszki. Położył dłoń na karku, ruszył w lewo, jej ciało mimowolnie podążyło w kierunku nacisku. Właśnie stali się jednością, słuchała opowieści liny, słuchała historii, którą on opowiadał za pomocą sznura.

Rozciął koronkowe kwiatki na jej majtkach, przesunął linę między jej wargi. Ponownie drgnęła. Zwiększył nacisk, pochyliła się. Dotknął bioder, ukierunkował ją dłońmi, naprowadził. Opierała się, niepewnie stawiała kroki nie widząc podłoża. Złapał za linę, szarpnął ponownie, znów się pochyliła tym razem nad stołem, pchnął ją… Ale nie pozwolił upaść, podtrzymując jej zniewolone ciało liną, oparł delikatnie o blat. Szybkim ruchem przywiązał klatkę piersiową do stołu, błyskawicznie unieruchomił nogi pozostawiając je w lekkim rozkroku. Uniosła głowę nie wiedząc co się dzieję. Pogłaskał po strzępach koronki na pośladku.

– Ciii – szepnął.

Czuła jego ciepło. Była spokojna, chociaż nie miała pojęcia co się stanie.
Świst czegoś cienkiego i piekący ból uzmysłowił jej dalszy przebieg scenariusza. Syknęła z bólu i niemocy. Przywiązana do mebla nie była wstanie reagować ciałem, mogła tylko krzyczeć, więc krzyczała, a on ją bił, a ona piszczała, syczała, warczała, drżała, trzęsła się, a spod czerni w białe groszki wypływały łzy.
Dotknął gorącej skóry, wypukłej w kilku miejscach. Drgnęła.
Usłyszała szelest skóry przesuwającej się w szlufkach jego jeansów. Zbladła.

Pierwszy raz czuła strach. Pomyślała, że jeżeli to zrobi krzyknie hasło bezpieczeństwa…
Ale on ją po prostu zerżną na tym stole, zerżnął ją przywiązaną, unieruchomioną i taką bezbronną. Gwałtownymi ruchami wdzierał się do jej wilgotnego i ciepłego ciała, a lina między jej nogami dodatkowo ich stymulowała… A ona? A ona odpłynęła we własnym świecie pragnień i fantazji.
Jeszcze długo potem jej oczy błyszczały spełnieniem…