Lenił się królik w swojej norce, wyciągnął swoje skoki i na stołeczku oparł, oglądał wraz ze Smoczycą program przyrodniczy w telewizji. Po norze rozchodziły się słodkie zapachy marchwi i bzu.

Sok marchewkowy stygł w kubeczkach, na talerzykach leżały kawałki ciasta marchewkowego swoją wielkością odpowiednie dla naszych bohaterów.
– Króliczki są do głaskania, a nie do zgniatania – zaprotestował, gdy ta z należytym wdziękiem oraz urokiem postanowiła się przytulić. – Większa jesteś. Oczka mi wypadną – argumentował. – Bądź delikatniejsza – poprosił.
– Ale ty lubisz jak nie jestem delikatna. Ciągle się pytasz gdzie się podziała cała ta brutalność w naszym związku.
Króliczek prychnął.
– A teraz co? Protestujesz w imię czego? Strajku? Głodówkę sobie fundujesz protestując? – westchnęła. – Nikt nie zrozumie królików, nikt…
Królik prychnął zadziornie.
– Głodny jestem – powiedział zmieniając temat i łapiąc się za talerzyk z kawałkiem ciasta, wchłoną je błyskawicznie. – Bo rzadko jesteś myśliwym – spojrzał na nią wzrokiem pełnym tęsknoty. – Ostatnio – dodał po chwili.
– Ruszył byś tyłek, porobiłbyś coś kreatywnego, a nie tylko plamki, przemoc i takie tam ci w głowie. Nie mam ochoty – naburmuszyła się.
– Wiem, rozumiem, ale to nie zmienia faktu, że mi tęskno Smoczyco… – poruszył nerwowo uchem.
Z telewizora dobiegł ich głos.

– Ssaki naczelne mają najlepiej wśród wszystkich zwierząt rozwinięty mózg – zapatrzyli się w obraz telewizora.
– Typową cechą zachowania szympansów jest budowa gniazd.
Płaski ekran wbudowanego w drzewo telewizora wyświetlał teraz kilku przedstawicieli szympansa zebranych przy stosie owoców. Ewidentnie zdjęcia do programu były kręcone w zoo.
– Samiec alfa na każdym kroku próbuje udowodnić swoją pozycję w grupie – brzmiał głos. – Jednakże w stadzie, wąska grupa zainteresowanych co i raz próbuje odebrać samcowi alfa pozycję, przez co dochodzi często do rozlewu krwi, a i nierzadko do śmierci jednego z przeciwników. Szympansy traktują przywództwo bardzo poważnie, a odebranie go powoduje wykluczenie z grupy przegranego samca.
– Ojej! – wrzasnął króliczek. – Czy on właśnie zrobił kupę?
– Na to wygląda – odpowiedziała smoczyca z bardzo zniesmaczoną miną. – I to we własnym gnieździe…
– Obrzydliwiec – zmarszczył nosek króliczek. – O fuuu – zasłonił oczka króliczek.
– Już. Skończył się tarzać we własnym gównie.
– Sądzisz Smoczyco, że takie zachowania podkreślają jego dominację nad innymi samcami i samicami?
– Myślę króliczku, że to tylko podkreśla jakim jest idiotą…
– Normalnie czuję ten zapach…
– Walki między pretendentami do korony bywają bardzo wulgarne – brzmiało. – Ten samiec, który jest bardziej dominujący w swej dominacji zgarnia wszystkie samice.
– Ciekawe – powiedział króliczek.
– Żaden członek stada nie ma prawa sprzeciwić się samcowi alfa. Jednak gdy do tego dochodzi stado zaczyna postrzegać go jak agresora. Rzeczony agresor może zostać obrzucony błotem lub fekaliami.
– Oj… – zapiszczał króliczek. – To tak jak czasami u nas w lesie.
– Co masz na myśli?
– A to, że niektóre zwierzęta są tak głupie i naiwne, że ślepo wykonują polecenia innych zwierząt. Jak im się karze skoczyć w ogień, to nie zapytają po co…
– Czasami jednak stado dostrzega niepoprawne zachowanie lidera. Samiec alfa zmuszany jest do odejścia ze stada…
– O kurcze!
– Spalony…
– Nie no nie palmy zwierzaków.
– Sam mówiłeś o skakaniu w ogień.
– Ale to w innym kontekście.
– W następnym odcinku przyjrzymy się zwyczajom zajęczaków. Czytała Krystyna Czubówna.
W norce zapadła cisza.
– A i tak samice będą musiały posprzątać to całe gówno… – posmutniał. – Będziesz to jadła? – zapytał, wskazując łapką na ciasto marchewkowe.
– Nie, jakoś przeszła mi ochota na konsumpcję.
– Dziwne. Ty zawsze jesteś głodna.
– Uważaj. Bo zjem ciebie.
– No wiesz co? Ponoć nie jesz byle czego.
– Ostatecznie mogę zrobić wyjątek. Jakiś grzeczny jesteś ostatnio.
– Bo ja jestem grzeczny! – krzyknął. – Miły, puchaty i trza mnie głaskać. O!