Ostatnimi czasy, odbija mi z lekka,
Ale nie aż tak co by odpadła mi jakaś klepka.
I pomimo tej klepki ruchomej
Jak i również mimo tej sporej niewiadomej,
Postanowiłam moi mili,
Opowiedzieć wam skutki pewnej chwili

Bajka będzie rymowana
A myślałam nad nią już od rana
Muszę Was ostrzec lojalnie,
Mysz i tak dostanie za to lanie.

Za górami, za lasami
Gdzie jeszcze dachy pokrywa się azbestami,
Właśnie w tej wielkomiejskiej dżungli,
gdzie ponoć Chińczycy robią zupę z kundli…
Mieszkał sobie smok, taki myśliwy
I przeszkadzał mu miejski smog, a i był pamiętliwy

Otóż rzecz się działa nie tak dawno
I zrobiono komuś, coś prawie „jawno”
Pewna mysz w gości przyjechała
Minęła furtkę, już biegła, mijała kwiatków zalążki
Ale nie zauważyła zielonej wstążki…

I rypnęła mysz jak długa
Już myślała, że się uda.
A tu dziwy! Związana leży
Szamocze się i pyta – kuda, kuda?

– Na łono natury, do dzikich zwierzy
Mysz szlocha, uszom nie wierzy.
Jeż już swe ząbki szczerzy
Królik zaciera łapki – My są koneserzy!

Porwaną mysz do palika przywiązali
Już znosili chrust i w stos układali
W te pędy jeż zaciera łapki, już ostrzy patyk
– Będziesz się brachu piekł – powiedział jak lunatyk

Już królik z widłami stoi,
Już za chwilę smok nerwy ukoi,
Już jeż jabłko na patyk nabija
A mysz wrzeszczy – bo mnie królik poprzebija!

Cała trójka gromkim śmiechem rykła
Jeż jabłkiem zatkał myszce ryjka
Smok zieje gniewnie ogniem, mysz chce schronienia
– A teraz słuchaj co mamy do powiedzenia

– Za twe winy w całokształcie
– Za twe nie przemyślane słowa
Królik krzyczy – smoła, słoma
– Bo nie masz ty wyczucia w żarcie

– Ani w towarzystwie obycia
– Tolerowaliśmy twe nadużycia
– Ale koniec, współczuję ci bracie
– Smok już U KA RA CIĘ

– Pamiętaj o tym zawsze
– By nie robić innym tego
– żebyś kiedyś sam nie czuł czegoś bagnistego
– Bo nawet niewinne żarty
– Mogą sprawić, że ktoś będzie miał nos utarty
– Bo luźno rzucone słowa mogą boleć…
– I to wcale nie na żarty…

Bajka choć nie powala na kolana
Powinna być każdemu znana
Bo czasem słowa bolą bar­dziej od uderzenia…
Siniak zniknie, a niepotrzebne słowa przysparzają nam cierpienia.

Morał z tej bajki jest taki:
Najpierw pomyśl, zanim zaczniesz tworzyć bajki.