Widok mokrego kamienia, porośniętego czymś co przypominało na pierwszy rzut oka mech i ten zapach wszechobecnej wilgoci… Drażnił go, dotykał zmysłowym pragnieniem oraz doprowadzał do furii jednocześnie. Podłoga połyskiwała od światła rzucanego przez lampę wiszącą pod sufitem, w kącie po lewej stronie można było dostrzec zarys stołu, na którym już wcześniej widział jak równo układała czarne, długie przedmioty. Niektóre z nich wyglądały przez swój kształt na miękkie, niektóre na twarde i cienkie z gładkimi brzegami, a jeszcze inne były tak inne, że od czerni odbijały się kolorem jasnego drewna.
Z blatu stołu zwisały różnego typu końcówki… Wiedział co tam jest, wiedział po co to jest, ale w dalszym ciągu nie wiedział dlaczego sam tutaj się znalazł, dlaczego odpowiedział na ogłoszenie i czego tak naprawdę szuka.

****

Smukłe palce przeczesywały wilgotne pasma jego włosów, ciemne, kręcone kosmyki lśniły wilgocią i kontrastowały z czerwienią jej paznokci.
– Jak widzisz… Mam dość specyficzne upodobania – powiedziała.
Zza knebla dobiegł delikatny pomruk, gdy zacisnęła palce na kępie ciemnobrązowych włosów. Kucający mężczyzna zakołysał biodrami, kobieta niedbale szarpnęła dłonią. Pchnięty, stracił równowagę i upadł. Mięśnie ud drżały z wysiłku, spod knebla wypłynęła kropla gęstej śliny.
Podeszła bliżej, stanęła tuż nad nim, trąciła czubkiem buta jego przyrodzenie, załkał cicho patrząc błagalnie maślanym wzrokiem. Nachyliła się nad nim, wyciągając dłoń w jego stronę. Zmrużył oczy oczekując uderzenia, które nie nastąpiło.

– Co jest? – pomyślał. – Tyle razy już dostałem po twarzy… – urwał w milczeniu.
– Masz dość? – zapytała, trzepocąc zalotnie rzęsami. – Teraz powiesz wszystko. Do wszystkiego się przyznasz.
Pokręcił przecząco głową.
– Nie powiesz? – zapytała ze zniesmaczoną miną. – Nie przyznasz się? – chwyciła za włosy zmuszając go do wstania. – Zobaczymy.

Był wyższy od niej o głowę, a mimo to nie był w stanie się jej sprzeciwić.
Jego smakowite ciało pokryte było kropelkami potu, które co jakiś czas spływały po mięśniach znacząc ścieżkę trudu i wysiłku. Wodziła opuszkami palców po jego brzuchu, po piersiach, obchodziła go dookoła, oglądała i głaskała, dotykała śladów, które na nim zostawiła. Część z nich zagości dłużej na jego ciele i z pewnością w pamięci. Nagle chwyciła jego piersi w dłonie, ścisnęła wpijając paznokcie, mężczyzna zawył z bólu, a knebel stłumił jego wrzask, po skórze popłynęła krew.

– O tak, masz dość – zacmokała, ściskając palcami sutki. – Ale to dopiero początek – śmiała mu się do ucha przywierając ciałem, pieściła, po chwili i przeszła na przód. – Ja się dopiero rozkręcam – powiedziała, dotykając przyjemnie miękkiej i gładkiej skóry penisa, obserwowała jak w oczach pojawia się strach i niepewność. – Kocham to, właśnie to. Ja wiem… Mógłbyś dłużej, więcej i mocniej – mruknęła, oblizując czerwone usta. – Widzę to, czuję twoje pragnienie i jestem bardzo ciekawa jak długo wytrzymasz – zamyśliła się chwilę. Spojrzała w prawo, potem w lewo, obróciła się w miejscu. Ewidentnie szukała inspiracji w otaczających ją sprzętach. Ostatecznie zdecydowała się na drewniane krzesło, które stało przy drzwiach. Złapała za oparcie i przeciągnęła z hurkotem na środek pomieszczenia tuż pod dyndającą lampę. Związała jego dłonie w nadgarstkach, założyła za głowę, resztę sznurka poprowadziła między jego pośladkami. Obwiązała jądra i nasadę penisa. Podprowadziła go i posadziła delikatnym pchnięciem na siedzisku krzesła.
– Nogi na bok – rozsunęła jego nogi kopiąc w kostkę. – Proszę – po chwili dodała, pokazując białe ząbki.
Podwiązała stopy w powietrzu, kilka centymetrów nad ziemią, starannie przewiązywała bawełniany sznurek między nogami krzesła, a jego łydkami. Spojrzała na niego.
– Boisz się?
Pokręcił głową zaprzeczając.
– Twoje oczy mówią coś zupełnie innego – powiedziała, nachylając się i opierając dłonie o jego uda… – Nie bój się, będzie przyjemnie – uśmiechnęła się, wczepiając paznokcie w skórę i zaczęła ciągnąć powoli. Po kilku sekundach na jego nogach pojawiły się ślady po jej czerwonych szponach, gładziła je delikatnie opuszkami palców, a jej wzrok błyszczał. Zastanawiał się czy to odbicie światła w jej tęczówkach czy to coś zupełnie innego… Przyglądał się temu z widoczną fascynacją.

****

– Jęcz sobie, uwielbiam jak błagacie – śmiała się znów przykładając wibrującą zabawkę do wędzidełka. Mężczyzna prężył się, stękał i próbował oswobodzić się z więzów. Ona z opartą nogą o wystający fragment siedziska dalej kontynuowała swoją zabawę.
W jednej chwili odpięła skórzany pasek mocujący knebel. Odruchowo oblizał wargi. Wzdychał, jęczał i sapał na zmianę, a ona znów zabrała wibrującą zabawkę, odbierając mu tym samym prawa do orgazmu. Jego oddech lekko się uspokoił, a ona znów zaczynała go dręczyć.
– Błagam, pozwól… – urwał w chwili gdy ponownie zaprzestała stymulacji. – Zwariuję – pomyślał. – Oszaleję – zawył w głos.
– O nie, nie tym razem – popatrzyła na niego zalotnie znów zaczynając zabawę od początku.
– Proszę, pozwól mi dojść. Błagam! – krzyknął. W głowie miał mętlik, z jednej strony pragnął własnego orgazmu, własnej satysfakcji, a z drugiej chciał stanąć na wysokości zadania i nie zawieść jej, pragnął ją zadowolić, wytrzymać wszystko to co mu robiła dla niej.
Rozkosz, którą odczuwał ponownie spowodowała ruchy jego bioder. Gdy tylko to zobaczyła brzęczenie ustało.
– A może jednak będę dziś miła – uśmiechnęła się i ponownie wróciła do stymulacji wrażliwych miejsc wibrującą zabawką.
– Proszę, błagam – skomlił. – Zrobię co zechcesz… – czuł że za chwilę, że już idzie…
Ta deklaracja ją rozbawiła. Wiedziała, że zaraz dojdzie, szybko zareagowała na brak pytania o pozwolenie na orgazm, zabrała spod jego kutasa zabawkę.
Mężczyzna próbował rzucać się na krześle, zaciskał spazmatycznie palce, szamotał się i rzucał biodrami w poszukiwaniu dodatkowej stymulacji. Gdy już myślał, że jest po wszystkim znów poczuł znajome wibracje i krzyknął z bólu.

Z dedykacją dla Tej, której imienia wymawiać nie wolno
oraz specjalne podziękowania dla tych co dorzucili swoje pięć groszy do tej bajeczki