Najczęstsze kłamstwa sadystów/ek.

– Nie będzie bolało.
To jedno z najczęstszych kłamstw jakie można usłyszeć z ust sadysty lub sadystki. Dziwnym trafem zawsze jednak ta czynność boli jak pięć skurwysynów…

– Przecież to nie boli aż tak.
Kolejne zdanie, które potrafi zrobić sieczkę z mózgu, zwłaszcza jak pewne części ciała pulsują gorącym bólem i nie ma się ochoty ruszyć tyłka z zimnej podłogi…

– Tylko raz.
Uhm, jasne. Raz… x2 bo pośladki są dwa. Dziwnym sposobem i tak będzie trzeba poprawiać, bo dźwięk nie taki, bo reakcja nie taka, bo za mało krzyku, emocji albo łez, albo po prostu za delikatnie.

– A teraz w drugi.
Grzecznie nadstawiasz, a tu łup w ten sam z głupkowatym uśmieszkiem – przecież lubisz.
Nie kuźwa nie lubię, bo nastawiam się na coś innego.

– Nie, nie mam ochoty dziś zadawać ci bólu.
Nigdy, ale to nigdy w to nie uwierzę! Owszem można mieć gorszy dzień i nie mieć ochoty iść do sklepu albo robić prania… Ale sadyści sadyzm mają we krwi i nawet nie zadając bólu fizycznego mają satysfakcję z tego, że boli cie to, że nie oberwiesz po tyłku.

– Nie zostawię śladów.
To zdanie… Nie, to takie nierealne, jakiś ślad zawsze zostaje. Może i znika po kilku chwilach czy po paru godzinach… ale jednak jakimś magicznym sposobem częściej nie znika.

– Nie, nie jestem sadystą. Nie kręci mnie zadawanie bólu.
I ten błysk w oku gdy widzi, że boli 😉

– Igły nie bolą.
Ok, to oczywiste, że każdy to będzie czuł inaczej… Bolą. Dałam się nabrać 😉

– Raz, leciutko będzie.
Raz? To już było o jednym razie. Leciutko? Eee… Uhm, jasne, a potem patrz człowieku jakie masz ładne plamki.

– Chodź, spróbujemy.
Taaaa… My spróbujemy? MY? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć.

– Ręka mnie już boli.
No i po co było tyle machać? Słyszałam, że Sadyści się nie męczą, ale w sumie ręka boleć może. W końcu to tyle siły, tyle zamachów no i ten opór masy ciała… Nie wiem czy traktować to jako kłamstewko czy nie, ale i tak to zdanie wywołuje u mnie uśmiech na twarzy 😀

– Nie bój się, nie zrobię ci nic złego.
A przynajmniej niczego, czego nie będziesz chciał/a.

A teraz odwrócimy sytuacje.

– Nie chcę już.
Kiedy to oczy i ciało mówią coś zupełnie innego niż język i usta.

– Przestań.
Z głupkowatym uśmieszkiem na twarzy… jakoś te słowa brzmią mało przekonywająco.

– Nienawidzę cię!
Wykrzyczane w chwili fali endorfin… Bzdura… Uwielbia 😉

– Nie jestem masochistką (ewentualnie masochistą)
Znajome z autopsji. Daje względny spokój… i „odstrasza” potencjalnych sadoli. Ale to kłamstewko ma krótki termin przydatności… chyba czas zmienić wymówkę na „nie jestem aż taką masochistką”…

– Nie lubię siniaków.
Uhm, tak, jasne. Dwa tryliony zdjęć, dziewięć miliardów siniaków „polajkowanych”. Absolutnie. Siniaki to zło.

– Och kurwa! Nie lubię tego!
Wykrzyczane w chwili uderzenia, kiedy to pozornie niewinne, miękkie frędzelki floggera okazują się czystym, ciężkim, tnącym złem… To nie jest przekonywające, skoro i tak nadstawiasz przysłowiowy tyłek do dalszych eksperymentów.

– Nie, nie, nie! Tam boli, nie… Tam boli…
A po kolejnym strzale jakaś się błogość pojawia na twarzy, jakieś jęki, sapnięcia… Fakt – masochistyczny orgazm boli 😉

A to poza konkursem…

– Wpadnij na kawę.
Jeden z moich znajomych twierdzi, że owszem kawę dostał, ale i nie tylko kawę…

Na deser.

Teksty rozbrajające występujące u obu stron.

– Oj tam, oj tam.
Tak, tak, Ty tu płaczesz, krzyczysz i wijesz się z bólu, a tu Ci Sadysta/tka wyskakuje z takim radosnym ojtamowaniem. Odechciewa się narzekania.

– Oj, oj.
Bo ojojane miejsca bolą mniej <3 - Ała! Tylko nie w szczepionkę. Wtedy śmieją się wszyscy. Przerwa gwarantowana. Wada - nie działa za każdym razem kiedy się używa. - Nie kop mnie, to poniżające. I na pewno bolesne! _ Ejjjjjjjjj! Ale nie rób mi tak! Musiałam. Po prostu musiałam. - Hokus pokus, czary mary i sznurek między wary. (c) uszata - Dzisiaj mam ochotę się tylko poprzytulać... oraz tekst alternatywny: - Wiesz, nudzi mnie już ta przemoc... - Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem... Tak, tak... To wtedy gdy się mówi "ty masz takie dziwne coś w oczach" robiąc trzy kroki w tył. **** Jestem ciekawa jakie kłamstewka słyszycie u siebie w relacjach 🙂