Za oknem księżyc w pełni swych okazałości, oświetlał miejski las.
– O królik chory i leży w łóżeczku – seplenił Rokita.
– Cześć diable – zaskrzeczał, siadając i otulając się szczelniej kocykiem króliczek.
– Cześć puchata kulko zarazków.
– Chcesz coś ode mnie, czy tak przylazłeś marudzić?
Rokita przeciągnął się.
– Pochędożył by. Ug, ug.
– I do mnie z tym problemem przychodzisz? Idź sobie głowa mnie boli.
– Na boli dobry okład. Ug, ug. Z piersi.
– Tak, tak. Młodych, a najlepiej dziewiczych cycków. Słyszałem.
– Dziewic? – Przekręcił głowę Rokita mocno zaintrygowany. – Cały las żem zszedł i nie uświadczył. Ug, ug. Na tym świecie nie ma dziewic. Jest żubr, bóbr, ug łoś, lis, wilk, kuna… – Zamilkł. – Koń? Wydra, ryjówka, zając… to są zwierzęta, które żyją w lesie. Dziewiców nie ma – oparł racice na biodrach.
– No tak… W dzisiejszych czasach to dziewice jeszcze cycków nie mają.
– No… Zatem nie wróżę ci żadnej ekscytacji. Zostaje ci kaczka. Ug, ug! – zaniósł się śmiechem.
– Tak bardzo lubię kiedy się nade mną znęcasz Rokita…
– Serio?
– Nie.
– A już po kulki chciałem iść… – zasmucił się.
– Herbaty byś mi zrobił. Z sokiem, malinowym!
– A już ci. Ug! Może frytki do tego?
– To idź sobie… – fuknął króliczek. – Skoro z ciebie taki pomocny diaboł.
– A co będziesz robił?
– Serial oglądał.
– Jaki?
– Barwy szczęścia.
– A fajny?
– Mnie się podoba, lubię go. Zawsze czekam na kolejny odcinek z utęsknieniem, nie mogąc się doczekać… Tylko odcinki jakieś krótsze mi się wydają – spojrzał Rokita na króliczka.
– Kameleon! Ug! Nie królik! – krzyknął.