*Z dedykacją dla Rokity :D*

Siedział królik w swojej małej norce, odwrócony ogonkiem do wejścia oddawał się jakiejś bazgraninie. Nawet nie zauważył kiedy, a Rokita wepchnął swój włochaty pysk w otwór wejściowy, rogiem zarysował korę drzewa pod którym mieszkał króliczek.

– Jak tam, co tam? – wyszczerzył swoje trójkątne zębiska w szczerym uśmiechu. Wyglądał przekomicznie z twarzą ledwo mieszczącą się w drzwiach do norki.
– Dobrz… – odpowiedział nie zaszczycając Rokity nawet przelotnym spojrzeniem.
– Co tam skrobiesz?
– Coś.
– Taki zawzięty?
– Uhm.
– Jakis tajemniczy się zrobiłeś. Gadaj! Ug, ug. Bo kulką rzucę!
– A spróbuj! – nastroszył futerko króliczek.
– Królik skorobie bo pewnie mu nudno. Nudno, nudno, a na harce się zebrało! Ug, ug.
– Bujaj się!
– Krolik nie wulgarzy, nie przystoi królikowi. Ug, ug!
– Weź ty się ogól! – fuknął. – A jak nie… To zaraz poszukam plastrów i wosku. Zawsze pchasz swój obrośnięty futrem nochal w nieswoje sprawy? A wiesz, że to ryzykowne jest?
– Szlaczek pod ogonkiem wrednemu króliczkowi zrobię! Ug, ug!
– Chciałbyś – uśmiechnął się króliczek, zatarł łapki.
– Gajowego w tyłek ugryzę i cię nie obroni! Ug!
– Szybciej króliczek ci wpierdoli. Rokicie Myśliwy nie pozwoli! A Gajowego w to nie mieszaj, on kręci ze żwirkiem i muchomorkiem.
– Na rogi wezmę Myśliwego. Ug!
– A już ci.
– Myśliwy będzie zajęty ratowaniem własnej pupy. Nikt królika nie obroni. Ug, ug! A po szlaczku na tyłku kulka pod ogon. Ug! – zachichotał.
– Już to widzę jak Rokita się malutki zrobi, wystarczy ze Myśliwy tupnie… – zaśmiał się. – Tylko flet będzie twardy i sterczący!
– Akurat!
– Widział królik, widział. Flet twardy stał – złapał się za brzuszek i roześmiał tak głośno, że szklanki zabrzęczały w norce.
– Zły dzień miał diaboł, zły dzień! Ug, ug! Kulkę w dupkę królikowi wsadzi, a drugą między siekacze.
– Zawsze Rokita ma zły dzień jak spotyka Myśliwego.
– Królik wrednie gada. Oduczyć go trza, ug.
– I co jeszcze diaboł by chciał? Wołać Myśliwego?
– Chlip – smarknął, wyciągając pysk z norki. – Miły chciałem być, pomóc ja żem chciał. A ty mnie Myśliwym straszysz! Ug, ug! Kulkami chciałem się z tobą porzucać…
– Chyba we mnie.
– A to też.
– Patrzcie go! Taki stary, a harce mu w głowie. Lekarz ci pozwolił?
– Lekarza nie mieszaj. Lekarz sam miesza. No ale powiedz co tam skrobiesz. Ug, ug.
– Już naskrobałem.
– A co, a co?
– Reklamację.
– Pilarka ci się popsuła? Ug, ug. Mówiłem nie targaj na bagna.
– To nie o pilarkę się rozchodzi.
Rokita przechylił kudłatą głowę, patrzył ciekawie oczekując kontynuacji.
– Napisałem reklamację do sadysty. Nietrwałe usługi oferuje.
– Reklamację? Do sadysty? Królik dziwny, królik zboczony! Ug, ug. Jak leją wiać trza, kulki rzucać, a nie dupkę nadstawiać!
– Nie znasz się Rokita, nie znasz. Na prawie konsumenta też się nie znasz. Towar niezgodny z umową to i reklamacja zasadna.
Rokita popatrzył na królika.
– Ty… Ug, ug. A wiesz, że to ryzykowne?
– Wiem i o to właśnie chodzi, o to chodzi – rozpromienił się.