Usiadła nadąsana w fotelu, stuknęła kubkiem o blat stolika. Robiła wszystko, żeby go wkurwić.
On niewzruszony dalej obserwował biegającą zgraję bandytów w kolorowych strojach.

Westchnęła z rezygnacją. Nagle z szerokim uśmiechem zerwała się z siedziska, przeszła szybkim krokiem przed telewizor. Wypięła tyłek sięgając po laptopa. Nawet nie zareagował.
– Pieprzona oaza spokoju – pomyślała. – Czekaj no. Ja cię zaraz rozruszam.
Położyła laptopa na fotelu, a sama poszła do kuchni. Po chwili wróciła z miseczką czipsów i piwem.
Oderwał wzrok od telewizora. Patrzył teraz na nią.
– No co? – zapytała bojowym tonem.
– Nico. Miło, że pomyślałaś o mnie.
– To dla mnie, ale ostatecznie mogę być miła i ci dać.
– Wiesz? To bardzo miłe z twojej strony, ale będę miły i nie będę ci zabierał upolowanego przeze mnie piwa w sklepie. Chciałbym jednak zaznaczyć, że ten rodzaj piwa nie będzie ci smakował.
Spojrzała na etykietkę. Pilsner Urquell…
– Widać mnie nie znasz – uniosła nos wysoko. Wyjęła otwieracz z kieszeni i otworzyła butelkę. Wiedziała, że otwieranie piwa w pokoju go irytowało.
Postawiła miseczkę obok kubka na stoliku, na kolanach położyła laptopa. Piwo postawiła na panelach obok prawej nogi. Widziała ten błysk u niego w oku.
– Tu cie mam – pomyślała. – Ale czekaj, to jeszcze nie wszystko.
Sięgnęła ręką po czipsy, chrupała głośno otwierając przy tym usta.
– Zachowujesz się jak świniak.
– Ja? A co ja robię?
– Przeszkadzasz mi.
Sięgnęła ponownie po czipsy i włożyła kilka do ust.
Spojrzał na nią z miną pełną dezaprobaty.
Tą samą dłonią zaczęła mazać po touchpadzie. Muzyczka z filmiku rozbrzmiała w pokoju.

Wstał, podszedł do niej, jednym ruchem zamknął laptopa. Patrzył w jej oczy.
– Lubię to spojrzenie.
Nie odpowiedziała, nie broniła się.
Podniósł laptopa z jej kolan, odstawił na bok. Złapał za ubranie, podciągnął do góry.
Patrzył jak drży.
Pchnął w stronę łóżka.
– Czekaj, twarzą do ściany – warknął i wyszedł z pokoju.

Minęło kilka minut zanim wrócił. Nie poruszyła się z miejsca, tak jak sobie tego zażyczył.
Złapał za rękę w nadgarstku, wykręcił do tyłu. Potem drugą. Związał kawałkiem sznurka. Syknęła czując jak włochate coś przyciera jej skórę. Przestał. Sięgnął po coś do tyłu. Wsadził jej w usta gumowy knebel, ciasno zapiął z tyłu głowy.
– Mmmamdmo – mruknęła.
– Tak wiem, zabijesz mnie.
Skórzane paski knebla tak przylegały do twarzy, że nie była wstanie go wypluć z ust. Metalowe okucia drażniły.
Mężczyzna wrócił do swojego zajęcia. Wiązał teraz nogi zginając je w kolanach.

Gdy skończył wiązać, popatrzył na nią i się uśmiechnął, odwrócił się na pięcie i ponownie wrócił do oglądania swojego meczu.

Po dziesięciu minutach mecz się skończył.
Wstał z fotela, stanął nad nią i przechylił głowę.
– Nie prowokuj mnie. Bo to na mnie nie działa. Nie odstaniesz tego czego chcesz, póki nie poprosisz o to, a swoim zachowaniem tylko pogarszasz swoją sytuację. Dalej będziesz głodna – pogłaskał ją po głowie. – Dobranoc kochanie.
Wyszedł z pokoju gasząc światło i zamykając drzwi.