Oddałam się całkowicie, pragnęłam wolności i aby ją otrzymać musiałam się obnażyć w zupełnie innym tego słowa znaczeniu. Wpuścić wgłąb siebie w zasadzie obcą Istotę do mojego własnego, prywatnego świata, pootwierać wszystkie dotychczas zamknięte drzwi, zaufać i pozwolić się wyzwolić. Musiałam zdjąć z siebie maskę wstydu i strachu, więc zdejmowałam je powoli, jedna po drugiej, kropla po kropli zmywałam z siebie obawy, aby pozbyć się wszelkich wątpliwości. Obdarta z intymności, obdarta z prywatności i to na własne życzenie, stałam zupełnie naga, mimo że ubrana.

Teraz to co tkwi w moim wnętrzu nie jest już tylko moją własnością… Za to ja, stałam się własnością Istoty i niewolnicą głębi tych emocji.

Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia.
– Jesteś tu, ciągle jesteś – szepnęłam.
– Jestem – usłyszałam.