Pół roku później.

Mieszkali razem od kilku miesięcy, teraz siedziała na przeciwko niego w fotelu i potrząsała nerwowo nogą. Włochaty kapeć zsunięty z pięty śmiesznie podrygiwał na jej stopie. Wpatrywała się w niego z przymrużonymi oczami, on wpatrywał się w telewizor. Na płaskim ekranie dwudziestu chłopa uganiało się za jedną piłką.

– Spalony – krzyknęła, aby zwrócić na siebie jego uwagę.
– Jaki spalony? – zapytał zaskoczony. – Głodna jesteś – stwierdził, chwilę na nią patrząc.
– Nie. Po czym wnosisz?
– Najczęściej po schodach… Zakupy na to twoje, pieprzone czwarte piętro. Sugerowałbym abyś następnym razem planując zmianę zamieszkania pomyślała o windzie – uśmiechnął się perfidnie. – Wiesz, starość nie radość. No i stawy już nie te.
– Bardzo zabawne. W twoim przypadku odrobina ruchu ci nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie, może w końcu schudniesz.
– Zdecydowanie jesteś głodna.
– A ty swoje. Dopiero co jadłam. No chyba, że to twoja sugestia, mam ci kanapkę zrobić? Ma dzidzia rąsie i nózie? To niech se sama zrobi.
– Oj tak, jesteś bardzo głodna, a w dodatku się prosisz.
– O nic się nie proszę. Wałkowaliśmy już ten temat. Dotacji unijnej nie dostanę na chów królików w bloku… Zresztą o co ci chodzi?

Wstał z fotela. Ostentacyjnie podciągnął spodnie pod same żebra przy okazji chowając koszulkę w dres.
– Czego się tak patrzysz? – zapytał, obserwując jak zmienia się jej wzrok.
– A co? Nie wolno mi? – w ciągu kilku sekund wróciła do normalności.
Zbliżył się. Jej oczy znów się zmieniły.
– Aż tak zajebiście dominująco wyglądam w tym dresie? – zaśmiał się, zakładając ręce na klatce piersiowej. Patrzył na nią z góry. Trzęsła się. Drżała pod jego wzrokiem.
– Gdzie się podziała ta brutalność w naszym związku? – zapytała cicho.
– Ta brutalność? – zapytał, szybko łapiąc ją za włosy. Z jej ust wydobyło się niekontrolowane jęknięcie. – Głód. Nie zaprzeczysz temu. Widzę to w każdym twoim ruchu.
– To twoja wina – zagryzła kusząco wargę, mrużąc przy tym oczy.
– Prowokujesz – stwierdził.
– Ja? A w życiu – zaprzeczyła, udając niewiniątko.
– Och widocznie się myliłem – powiedział, odwracając się do niej tyłem i wracając na swoje miejsce. – A teraz nie przeszkadzaj mi w oglądaniu meczu.
– Pfff – wyrwało jej się z ust.
On nawet nie zareagował na jej sprzeciw. Wstała i poszła w tych swoich śmiesznych kapciach do kuchni.

– Kurwa – rzuciła pod nosem, bo płomień pod czajnikiem nie chciał się zapalić. – Do trzech razy sztuka – sapnęła ze zrezygnowaniem.
– Kawy mi zrób – krzyknął z pokoju.
– A może kurczę piwko? – zamruczała pod nosem.
– Eee nie, nie chcę piwa.
– Pieprzony – pomyślała. – Za dobry masz słuch – odkrzyknęła.
– I całkiem dobrze jeszcze kojarzę fakty – opierał się niewinnie ręką o futrynę.
Obserwował jak drżącymi rękami sięgała po słoiczek z kawą. Patrzył jak rozsypywała kawę. Uśmiechnął się wrednie, zrobił krok w jej stronę.
Łyżeczka z brzdękiem upadła na podłogę, czajnik zaczął gwizdać. Stali tak pochłaniając się wzrokiem.
– Czajnik spalisz – powiedział po chwili.
– Sadysta – burknęła pod nosem.
– A i owszem, a i owszem – wyszedł z kuchni, wracając na drugą połowę meczu.