Z pustym dźwiękiem wylądowała na ściance działowej. Pchnął ją, gdy odwróciła się do niego tyłem.
– Znowu czytasz te głupoty? – zapytał, opierając na niej swój ciężar.
– Jakie znów głupoty? – oburzyła się, ściskając w dłoni ciemno granatową okładkę ze zdjęciem srebrnego krawata.
– Te – wyrwał książkę z jej ręki. – To tani teatrzyk.
– Oddaj! – krzyknęła ze złością, próbując się wydostać spod jego ramion.
– Poproś.
– Ani mi się śni – szarpnęła się.
– Czytasz o uległości – mówił, przyciskając jej policzek do chropowatej powierzchni. – I nie masz o tym zielonego pojęcia.
– A co cię to obchodzi? – Sapnęła, ledwo otwierając usta. – Przecież to tani teatrzyk. Mój teatrzyk, oddaj mi książkę.
Roześmiał się, zatapiając palce we włosach, zbliżył usta do jej ucha, boleśnie pociągnął tak, że jej głowa oparła się o jego ramie. Nie była wstanie pohamować jęku.
– Widzę jak się zmieniasz czytając ten hicior. Tak wiem, wszystkie twoje koleżanki się tym zaczytują i rozmawiają sobie o tym, nie chciałaś być poza kręgiem wtajemniczonych. Nawet baby w komunikacji miejskiej z wypiekami pochłaniają stronę za stroną… Zapytam się tylko raz.
Przełknęła głośno ślinę, skóra głowy bolała, bolała także szyja wygięta w tył. Jego ręka wślizgnęła się pod seksowny, domowy dres z pluszu.
– Czy chcesz się przekonać jak to jest? Chcesz porównać rzeczywistość z tym co czujesz czytając to gówno? – napierał na nią swoim ciałem, ocierał nabrzmiałą męskością o pośladek. Jego dłoń wślizgnęła się już pod bieliznę. Poczuł wilgoć.
– Nie odpowiadaj – mruknął. – Czuję, że tego chcesz.
Jęknęła ponownie, gdy jego palce wniknęły w jej wnętrze.

****

Oparł dłoń o ścianę by nie stracić równowagi, po chwili zasłonił jej nią usta.
– Opowiem ci bajeczkę. Zwiążę cię i pobudzę twoje krążenie do takiego stopnia, że zmoczysz pościel. Twoje soki będą spływać po udach. Będę cię rżnął, ostro, mocno, głęboko i wulgarnie, a w trakcie tego wszystkiego pokropię cię woskiem.
Drżała pod dźwiękiem jego słów. Pragnęła zniewolenia…

Posadził ją tyłem do siebie na środku łóżka, sam usiadł okrakiem za nią, obejmując jej uda nogami. Krawatem dotykał nagiej skóry nogi. Reagowała dokładnie tak jak się spodziewał, złapał za dłonie, szybkim i wprawnym ruchem związał. Pisnęła, zaskoczona szorstkością materiału oraz brutalnością z jaką on to zrobił, zaskoczona uczuciem wrzynania się pęt w skórę, otworzyła szerzej oczy.
– Dziwnie się czuję – powiedziała cicho jakby speszona sytuacją.
Pchnął ją przed siebie, nakrył ciałem, przywiązał drugi koniec krawatu do łóżka. Ustawił sobie jej ciało tak jak chciał. Krzyknęła w chwili gdy jego dłoń spadła na pośladek, nie zrobił tego mocno, lekko różowy ślad zniknął po chwili. Znów uderzył, a ona znów krzyknęła. Wczepił pace w skórę, ścisnął mocno. Szarpnęła rękoma, zaszlochała cicho.
– Nie podoba ci się?
– Nie.
– Dlaczego?
– Inaczej sobie to wyobrażałam.

****

– Bo to co czytasz to coś zupełnie innego. Owszem, pobudza twoją wyobraźnię. Podnieca cię czytanie o tym…
– Tak – odpowiedziała, spuszczając głowę.
– Ale to nie oznacza, że rzeczywiste takie zachowania będą ci odpowiadały.
Zapadła cisza.
– To nic złego. Masz prawo mieć fantazje, masz prawo marzyć. I przecież niekoniecznie musisz wcielać to w życie. Daj sobie czas, przemyśl to. A jeśli kiedyś będziesz chciała spróbować jeszcze raz, wystarczy że mi o tym powiesz.
Kobieta rozpromieniła się.
– Wiesz? Ta książka otwiera jedne drzwi.
– Jakie?
– Budzi ciekawość i chęć odkrywania własnej seksualności, pokazuje ile możesz tracić jeśli nie będziesz otwarty na nowe możliwości.
– Być może, nie wiem. Nie czytałem tego, a poza tym nie posiadam wieżowca z apartamentem i lądowiskiem dla śmigłowca, więc nie zostanę twoim Christianem Greyem.
– I nie masz ciemnych włosów i takiego zajebistego ciała.
– Ach ta twoja zboczona wyobraźnia.
Kobieta wybuchła śmiechem i przytuliła się do męża. Szybko spoważniała.
– Zaraz, zaraz, a skąd ty znasz takie rzeczy?
– Z pornosów – odpowiedział wymijająco.