Aby dodać mroczności, powagi oraz zwiększyć dramatyzm tematu o bytach wirtualnych, który poruszam w opowiadaniu, zacznę tak:

Promienie zachodzącego słońca zalewały szerokie uliczki jednej z dzielnic dużego miasta. Krwista czerwień odbijała się od okien starych kamienic.
Gdzieś tam zza okna, od strony podwórka słychać było donośnie informację społeczną – sześcioro rozświergotanych osobników, którzy to przychodzili okazjonalnie przycupnąć na ławeczce pod starą leszczyną i ugasić swe gardłowe pragnienia. Grzeczni zawsze byli to i nikt ich nie ganiał, czasami jedynie zbyt głośno się zachowywali zwłaszcza latem.
– Ścinać ją mają – odezwał się jeden z nich.
– A co nam cień w lato będzie dawało? – zapytała piskliwie jakaś dziewucha.
Kobieta poderwała głowę. – Cholera, lubiłam to drzewo – spojrzała z rozżaleniem na gałązki za oknem. – Szkoda, będę musiała poszukać innego źródła patyczków.
Wstała, podeszła i oparła dłonie o parapet, popatrzyła z politowaniem na zawartość ławeczki wykłócającej się teraz o promocje na piwo w Biedrze.
– Sorry – niosło się przeciągle podwórkową studnią – taki mamy klimat.
Kobieta wracając do komputera mimowolnie się uśmiechnęła.

****

– Witaj.
– Cześć – odpowiedziała.
– Jesteś sadystką?
– Poniekąd.
– A jak lubisz się znęcać?
– Sadystycznie – odpowiedziała. Rozmówca już na wstępie nie zrobił dobrego wrażenia.
– Bo ja lubię gdy kobieta jest władcza…
– Aha.
– Jesteś taka? Napisz mi co byś mi zrobiła.
Kobieta podrapała się w głowę lekko ją przechylając.
– Nie rozmawiam o takich rzeczach na czacie.
– Rozumiem – zapadła cisza.
– Cóż – pomyślała. – Widocznie chłopczyk poszedł fantazjować z kimś innym – upiła łyk herbaty.
– To napisz mi co lubisz?
– Wuzetki – cisnęło jej się pod palce. – Emocje – odpisała.
– Aha… Ale jak lubisz się znęcać?
Mężczyzna już zaczynał jej działać na nerwy. Obecny okaz ewidentnie był nastawiony na fantazje i onanizm, w dodatku w egoistycznym stylu. Przypadek beznadziejny.
– Nie podniecają mnie internetowe gierki słowne i nie zamierzam ci opowiadać co ci zrobię skoro i tak nie będziesz miał odwagi aby się spotkać.
– Nara kolego.

Kobieta w szoku siedziała wpatrując się w ostatnią wypowiedź. Traciła już wiarę w internetowe środowisko, gdy otworzyło się kolejne okno prywatnej rozmowy.

– Dobry wieczór pani.
– Dobry wieczór.
– Na imię mam karol, brunet 186, 90, wysportowany i zadbany, 36 lat.
– Jesteś singlem?
– Nie, jestem żonaty.
Kobieta skrzywiła usta.
– To w jakiej sprawie do mnie piszesz?
– Chciałbym być twoją suką.
– Ale że już? Ot tak? Już chcesz? – poddawała w myślach pod wątpliwość to co widziała?
– A pani jak wygląda?
– Jak sobie wyobrażasz służbę u sadystki skoro jesteś żonaty?
– Mógłbym do pani przyjeżdżać raz w miesiącu do domu.
Kobieta szerzej otworzyła oczy ze zdumienia.
– Nawet mógłbym płacić.
– Nie jestem komercyjna. Nie interesują mnie sesje.
– Mam 500 złotych.
– Nie jestem zainteresowana.
– To spadaj dziwko.

– No jak żyć? – szepnęła. – Czy ja tak wiele chcę od życia? Masochistę, tylko jednego, w odpowiednim wieku, z mojego miasta… Normalnego faceta.
Kobieta upiła łyk herbaty, pociągnęła dymek z elektronicznego papierosa.
– Ten to w ogóle… – zamyśliła się. – Traktował Dominujące jak maszynki do spełniania fantazji. Chociaż… Gdyby faktycznie chciał – podrapała się. – To przecież jest tyle ogłoszeń w internecie, nie szukałby na czacie.

– Witaj Sadystyczna Kobieto.
– Oho – pomyślała. – Ten przynajmniej robi dobre wrażenie.
– Witam.
– Czy moglibyśmy chwilę porozmawiać?
– O czym?
– O pragnieniu. Chciałbym zapytać o kilka rzeczy o ile wyrazisz zgodę.
– Dobrze, pytaj więc.
– Mogę być szczery?
– Oczywiście.
– Wstydzę się.
– I to cię podnieca?
– Tak.
– O co chcesz mnie zapytać?

Rozmowa się kleiła, mężczyzna wyrażał swoje myśli, pragnienia i obawy w sposób jasny i zwięzły. Spodobał się kobiecie, która ponownie wzięła do ręki kubek i upiła z niego łyk herbaty.

– Nigdy… – urwał. – Nigdy nie poznałem takiej Kobiety.
– Bałeś się?
– Chciałbym, ale się boję.

– I czar prysł – pomyślała. – Chcę, ale się boję – kolejny typ wirtualnych uległych.
Podała mu numer gadu, mając nadzieję, że być może się oswoi. Chociaż z drugiej strony niespecjalnie chciało jej się tłumaczyć wszystko od podstaw. Miała wrażenie, że to jeszcze nie ten czas aby młody, drobny Łukasz wchodził w ten świat. To pragnienie nie było na tyle silne by w ogóle odezwał się na komunikatorze.
– Fantaści, onaniści, kłamliwe szuje, tchórze, niezdecydowani i do tego jeszcze ci co traktowali Kobiety jak maszynki do spełniania fantazji – myślała. – Wrzuć monetę, wrzuć monetę – mamrotała pod nosem. – Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana – roześmiała się.

W tym wszystkim był absurd, mechaniczność i po prostu sztuczność.
– Gdzie ci mężczyźni, prawdziwie ulegli?
– Sorryyy – rozległo się za oknem. – Taki mamy klimat.