Weszła naburmuszona do mieszkania, rzuciła niedbale torbę podróżną obok krzesła. Przez chwilę wpatrywała się w ciemny kąt pokoju.
Po chwili kot w geście powitania otarł się jej o nogi, ogon zakręcił wokół łydki i cicho miauknął.
– Psik – powiedziała cicho. – Daj mi spokój, chcę być sama.
Usiadła na łóżku i schowała twarz we włosach, wychwytywała palcami gorące łzy spływające po policzkach.
Kot zaciekawiony nową sytuacją usiadł, przyglądał się właścicielce i tylko pomiaukując cicho próbował zwrócić na siebie jej uwagę.

Kobieta wstała gwałtownie z łóżka, kot pierzchnął spod jej nóg. Energicznie, jakby w złości odsunęła krzesło, usiadła i oparła ponownie twarz o dłonie. Palcem u nogi nacisnęła przycisk, wiatrak na procesorze cicho zamruczał, na monitorze pojawił się obraz startującego powoli systemu.

****

Chciałam. Pragnęłam. – wystukała na klawiaturze i poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła. – Po prostu być, po prostu dać ci to czego chciałeś – ciągnęła. – Nie patrząc na skutki i własne odczucia, chciałam… – otarła policzek z łez. Skasowała poprzednie zdanie. – Zagubiłam się w tym wszystkim, a moje reakcje były dla mnie niezrozumiałe i chyba nadal są. Od samego rana nic mi się nie układało po mojej myśli – spojrzała na kota, który siedział tuż obok niej i wpatrywał się w nią wielkimi, migdałowymi oczami.

– Ja i moje popierdolone emocje – po chwili napisała. – Tak, to zajebiście dobrana para, a efektem tego jest to, że nie jestem wstanie niczego ukryć przed tobą, a przecież wystarczyło by zacisnąć zęby i przetrzymać. Po prostu wytrzymać jedno, dwa czy parędziesiąt uderzeń… – westchnęła. – Ale nie, wystarczyło, że spojrzałeś na mnie i to co zobaczyłeś dało ci jasny obraz sytuacji… – kot już drzemał na siedząco, radośnie przy tym mrucząc.
– Zapytałeś czy nie sprawia mi to przyjemności. Nie było sensu tego ukrywać. Widziałeś przecież… Jedno małe spojrzenie w moje oczy i chuj choinkę strzelił, świąt nie będzie. Poczułam, że Cię zawiodłam. I wiesz co? Nienawidzę tego uczucia. Nienawidzę czuć się winna. Było mi źle i byłam cholernie przygnębiona, a w mojej głowie kotłowało się milion myśli – spojrzała na tekst własnej spowiedzi. Wolałaby to powiedzieć mu w twarz, ale w tamtej chwili nie była zdolna by spojrzeć mu w oczy.

– Wygląda na to, że jestem za słaba na układ z kimś takim jak ty, wychodzi na to, że nie zasługuję… Bo po co Ci ktoś taki jak ja? Ktoś taki kto nie spełnia twoich oczekiwań. – Na policzkach znów poczuła znajome ciepło. – Tak, właśnie takie myśli mam teraz w głowie. Znasz powiedzenie o wysokich progach? Ano właśnie. Chyba sobie nie radzę z tym wszystkim. Nie radzę sobie ze zmianami jakie się pojawiają. I w końcu… Nie radzę sobie sama ze sobą i ze swoimi reakcjami. Wiesz… Wcześniej nigdy mi by do głowy nie przyszło, aby zacisnąć zęby i za wszelką cenę… Ty nawet nie masz pojęcia jak mnie to boli, że cię zawiodłam. Ty nawet nie masz pojęcia jak bardzo wystraszyło mnie to, że już po wszystkim gdy zdjąłeś mi obrożę, położyłeś ją na blacie. Ty nawet nie masz pojęcia jak bardzo się bałam, że mi jej nie oddasz. Ty nawet nie masz pojęcia jak bardzo przerażał mnie fakt, że właśnie mogę cię stracić – zakryła twarz dłońmi, mocno przycisnęła palce do oczu.
– To zabawne – po chwili zaczęła pisać dalej – jak jeden taki dzień, w którym nie potrafię stanąć na wysokości zadania wręcz niszczy moją wartość w moich własnych oczach – spojrzała na kota, który cicho chrapiąc, spał zwinięty w kłębek.
– Jestem zła na siebie, zła na to, że nie rozumiem, zła na to że było mi przykro. Nie potrafiłam tego tak zostawić. To koszmar, koszmar zwany uległością. Wiesz? To chore, bo nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek w takim stopniu zależało mi na zadowoleniu dominującej strony. Dlatego mam wyrzuty sumienia, dlatego czuję się tak jak się czuję – łzy spływały po jej policzkach, przestała je łapać, pozwoliła im płynąć. Wysłała maila ze swoją spowiedzią i czekała na rozgrzeszenie.

****

Już kładła się spać, gdy zauważyła, że telefon migał diodą na żółto. Dostała maila. Wystraszona sięgnęła po aparat aby przeczytać to, co właśnie przyszło. Nie spodziewała się odpowiedzi od niego tak szybko…

– Nie, nie zawiodłaś mnie. Porozmawiamy o tym jeszcze, a teraz marsz do łóżka – przeczytała i kamień spadł jej z serca.