– Gorąco – powiedziałem do kumpla, z którym jechałem do roboty na małej imprezie.
– Przynajmniej nie będziemy musieli się oliwkami smarować – zażartował.
– Oby było gdzie się ogarnąć.
– Jest – zamyślił się. – Żaneta mówiła, że mają do dyspozycji całe piętro w domku jednorodzinnym.

Zlecenie jak zlecenie i już dawno przestałem liczyć, że zaliczę jakąś laskę na takich imprezach. Nasze usługi zamawiały głównie dziewczyny organizujące wieczory panieńskie i tak właśnie było i tym razem.
Umowa obejmowała klasyczny striptiz, taniec erotyczny plus kilka sprośnych zabaw jak chociażby dla przykładu obciąganie bananów przez dziewczęta. Pełną listę miał mój kumpel. Nie widziałem jej, ale często jeździliśmy w duecie, więc mu ufałem.

– Jak się dobrze spiszemy to możemy sporo zarobić – powiedział.
– Zawsze się dobrze spisujemy, więc dobra kasa za występ nam wpadnie.

Podjeżdżaliśmy już pod bramę. Nic nadzwyczajnego, po prostu zwykły domek jednorodzinny jakich wiele w tej okolicy. Samochód zaparkowaliśmy na ulicy nieopodal wjazdu. Wysiedliśmy i pewnym krokiem poszliśmy wykonać swoją pracę.

****

Dźwięk dzwonka uciszył momentalnie roześmiane towarzystwo. Jedna z kobiet podeszła do domofonu i wpuściła gości na teren okalający dom, a już po chwili schodziła na parter aby otworzyć mężczyznom drzwi wejściowe.
Z piętra dobiegały przytłumione śmiechy i muzyka. Weszli do wnętrza rozglądając się na prawo i lewo, podziwiając zdolności architekta wnętrz. Klimat orientalny bił z każdego kąta pomieszczeń na parterze, a słodko pikantny zapach lekko ich mdlił. Pewnie minie trochę czasu zanim się przyzwyczają. No ale czego się nie robi dla pieniędzy, taka praca wymagała od nich sporej elastyczności.

– Na prawo, tam za drzwiami jest toaleta. Odświeżcie się- rzuciła sucho i jakby trochę niedbale.
Mężczyźni szybko zmierzyli ją wzrokiem.
– Całkiem niezła foka – szepnął do mnie Marcin gdy już zniknęła nam z oczu.
– A widziałeś jakie miała włosy? Cholernie długie.
– I nogi do samej ziemi – roześmiał się.
On nigdy nie odczuwał tremy, nigdy się nie denerwował, nigdy się nie wstydził, zazdrościłem mu takiej odporności na stres. Chociaż ja sam stosunkowo rzadko się denerwowałem to dziś jednak wyczuwałem, że coś wisi w powietrzu.
– No daj spokój – powiedział widząc moją minę. – To tylko sześć podchmielonych i rozchichotanych panienek. Facet jesteś poradzisz sobie – zaśmiał się, a po chwili dodał szeptem. – No przecież nas nie zwiążą i nie zgwałcą.
– Szkoda – odpowiedziałem łapiąc z powrotem dobry humor.

****

Odświeżeni i gotowi do zabawy weszliśmy po schodach na piętro, kierując się dźwiękami muzyki i śmiechem bez problemu trafiliśmy do pokoju, w którym siedziały nasze zleceniodawczynie. Przestronny salon, stylizowany na kraje arabskie lub Indie – czort jeden wie, nigdy nie byłem znawcą. Dużo jaskrawych kolorów, złota, a same dziewczęta siedziały na poduszeczkach na podłodze przy niskiej ławie, która była obficie zastawiona orientalnymi przysmakami.
Szczególną moją uwagę przyciągnęły elementy wystroju, zbudowane z grubych bambusowych tyczek coś na wzór huśtawki ze zwisającymi sznurkami splecionymi w taki sposób, że można było spokojnie się na tym położyć jak w hamaku i oddać drzemce albo kołysząc się poczytać książkę.
– Fajna rzecz – pomyślałem nie mogąc od tego cuda oderwać oczu.
Ale już po chwili mój wzrok przyciągnął sporych rozmiarów wazon, w którym tkwiła starannie ułożona kompozycja z patyków, suchych kwiatów i traw. Niby wszystko inne, a w jakiś dziwny sposób sprawiało wrażenie totalnej harmonii. Może mieszkający tutaj ludzie naczytali się o feng szui?
– Jak się nazywacie? – zapytała jedna z kobiet czym totalnie wyrwała mnie z rozmyśleń.
– Ja jestem Marcin, a to jest Adam.
– A co za różnica jak mają na imię – powiedziała ta co otwierała drzwi.
– Racja.
– No dobrze to zaczynajcie – powiedziała płowowłosa, zadziornie podnosząc przy tym głowę.

Zabraliśmy się więc za robotę zaczynając od striptizu.
Część kobiet w ogóle nie była zainteresowana tym co robiliśmy i co z siebie zdejmowaliśmy. Wprawiało mnie to w zakłopotanie. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim.

– Dość – powiedziała Żaneta, kobieta z kruczoczarnymi, długimi włosami. – Zagracie w naszą grę, według naszych zasad albo możecie się ubierać i wynosić.
– Jakich? – zapytał Marcin.
Ja stałem cicho i grzecznie przysłuchiwałem się ich rozmowie co chwila zerkając na bambusowy stelaż z hamakiem.
Stanęło na tym, że się nami podzielą i nas rozdzielą. Marcin miał iść z blondynką, Żanetą i jeszcze jedną nieco pulchniejszą dziewczyną. Ja natomiast miałem zostać z rudowłosą, która patrzyła się na mnie tak prowokująco i uwodzicielsko, że miękły mi kolana.

****

– Onieśmielam cię – rzuciła pewnie.
– Eeee – mruknąłem. – Nie no bez przesady.
Roześmiała się, podeszła bliżej, tak blisko, że czułem ciepło jej ciała, czułem jej zapach. W jednej chwili jakby odjęło mi mowę, nie rozumiałem totalnie co się działo. Skóra mnie mrowiła, czułem coś dziwnego co spowodowało, że moje stringi w panterkę naprężyły swój materiał.
– Rumienisz się, wiesz?
– Wiem, jakbym mógł nie wiedzieć skoro czuję jak pali mnie skóra na twarzy.
– Co jeszcze wiesz? – zapytała kładąc ciepłą dłoń na moim policzku.
Przełknąłem ślinę nie wiedząc co jej odpowiedzieć.
– Czujesz to. Czujesz pragnienie, które pali w lędźwiach.
Jej dłoń ześlizgnęła się i wsparła o ramię.
– Drżysz. Czujesz się zagubiony, bo pragniesz czegoś co nie jest według ciebie normalne.
Totalnie nie wiedziałem o co jej chodzi, nie miałem pojęcia co jest normalne, a co nie jest. Poczułem lekki nacisk jej dłoni, bez zastanowienia i nie wiedząc co się dzieje, padłem na kolana przed nią. Spojrzałem w górę, stała i uśmiechała się. Nie potrafiłem nazwać tego co czułem.
– Wiem, dziwnie się czujesz.
– Inaczej.
– Podoba ci się?
– Tak – odpowiedziałem zanim przemyślałem to co powiedziałem.
– To dobrze, ale to dopiero początek.