Wracała samochodem z pracy słuchając smętnych piosenek z płyty. Z trudem zaparkowała pod blokiem, otworzyła bagażnik i zabrała siatki z zakupami, które zrobiła po drodze do domu. Nie miała ochoty jeść, ale wypadało mieć coś poza światłem w tej lodówce, tak na wszelki wypadek jakby ktoś wpadł z niezapowiedzianą wizytą.

Od dłuższego czasu czuła, że nadchodzą radykalne zmiany. Przestała się uśmiechać, a przyjaciółki nie były wstanie wywołać chociaż cienia radości na jej twarzy. Nie pomagały komedie romantyczne, czekoladki, nie pomógł również zakup nowej pary budów, które sobie upatrzyła na początku sezonu.
Niezdarnie upuściła klucze. Westchnęła. Na klatce znów przepaliła się żarówka.
– Jak się pieprzy to wszystko jednocześnie – powiedziała sama do siebie schylając się po klucze.

Weszła do mieszkania, klucze niedbale rzuciła na szafkę przy drzwiach i zerkając co chwila na telefon zajęła się rozpakowywaniem zakupów. Czekała. Bardzo długo już czekała, tęskniła, nie mogła znaleźć sobie miejsca w pustym mieszkaniu.
Wyciągnęła z szafki nad zlewem kieliszek, a z tej obok zaraz po prawej – butelkę białego wytrawnego wina. Nie lubiła, ale dostała i jakoś nie było okazji wypić to postanowiła, że upije się dzisiaj wypijając to białe paskudztwo topiąc w nim wszystkie smutki.

****

Od dwóch miesięcy przekładał spotkania z dnia na dzień, potem już z tygodnia na tydzień. Kontakt malał, a ona czuła, że coś jest nie tak jak być powinno.

– Wolałabym, gdyby mi po prostu powiedział – mówiła sama do siebie zdejmując ubranie. – Nie wiem sama, wolę aby po prostu był szczery. Żeby mnie nie okłamywał – otworzyła szafę i wspinając się na palce sięgnęła ręką do górnej półki. – Dlaczego mi się wydaje, że on coś knuje? Chciałabym… – zamilkła. – Tak bardzo chciałabym znów poczuć Jego zapach – pociągnęła za kawałek szarego materiału. Męska koszula, która już jakiś czas u niej leżała jeszcze pachniała Jego perfumami. Wtuliła w nią twarz łapczywie wdychając resztki wspomnień po Panu.

Była od niego uzależniona do takiego stopnia, że nie mając przez dobę kontaktu traciła humor. W zasadzie nie było dnia bez sms’ów, bez maili czy chociażby krótkiej rozmowy przez telefon.

Tymczasem Jego komórka milczała zwracając informację, że abonent jest poza zasięgiem sieci lub ma wyłączony telefon.
Wariowała. Najpierw myślała, że coś się stało, szukała Go na różnych portalach, wysłała nawet znajomą do miejsca Jego pracy żeby sprawdziła co się dzieje. Jednak młoda kobieta nie zastała Go, a nikt nie chciał udzielić jej informacji o tym gdzie przebywa, ani dlaczego Go nie ma. Potem sądziła, że może jakaś pilna sprawa i szybki wyjazd, interesy albo coś… A obecnie był moment, w którym była prawie pewna, że miał inną.

****

W szarej, męskiej koszuli usiadła do komputera wraz z kieliszkiem i na wpół opróżnioną już butelką wina. Łaziła po stronach, przeglądała profile na portalu ogłoszeniowym. Zauważyła małą zmianę na jego koncie. Szukał. Aktualizacja była z dziś w dodatku z przed godziny.
Szybko założyła nowego maila i napisała do Niego. Czekała na odpowiedź wpatrzona w monitor popijając jasne okropieństwo, które za każdym łykiem wykrzywiało jej twarz.
Odpowiedź dostała ją dość szybko i wszystko stało się jasne, a łzy popłynęły jej po policzkach same z siebie.
– Nawet nie miał odwagi żeby mi to powiedzieć, a przecież mógł… – łkała. – Mógł mi powiedzieć, że to koniec, ale nie on wolał mnie karmić złudzeniami… – zasłoniła twarz dłońmi. – Zostałam po prostu porzucona, jak jakiś stary łach, który nie jest już taki atrakcyjny dla swojego Właściciela po prostu rzucona w kąt.
Jej szloch odbijał się echem po ścianach pustego mieszkania.