Szła ulicą stukając obcasami. Śpieszyła się żeby wysłać paczkę, chciała być miła w końcu zbliżała się Wielkanoc.
Wystała się bawiąc się numerkiem z automatu, który pobrała zaraz po wejściu. Znudzona oglądaniem reklam, komunikatów, a nawet i pocztówek okolicznościowych wyszła przed urząd żeby zapalić.
Pogoda była niczego sobie, nawet było ciepło. Zaczynała żałować, że zabrała ze sobą płaszcz i jeszcze ta paczka, która gabarytowo do malutkich nie należała. No, ale chciała być miła.

****

Wrócił z pracy jak zwykle zmęczony. Niechętnie otworzył skrzynkę na listy.
– Awizo? – powiedział na głos zaskoczony znaleziskiem. Nie spodziewał się, że mógłby ktoś mu cokolwiek wysłać. Pisał do niego tylko bank przypominając o konieczności spłacenia kolejnej raty kredytu. Wszystko inne przychodziło drogą elektroniczną.
Zamyślony wszedł do mieszkania, nawet nie zamykając za sobą drzwi postawił plecak przy szafie w przedpokoju i wyszedł.

Szedł szybkim krokiem w stronę poczty zastanawiając się kto zrobił mu niespodziankę.
– Może to mama? – pomyślał. – Eee, nie. Matka zawsze do mnie dzwoni lub przyjeżdża. Byłej żony nie podejrzewałbym o takie pomysły.

Wziął numerek przy wejściu i ściskając w ręku awizu z przysłowiową duszą na ramieniu czekał na swoją kolej.

– Dowód poproszę – odezwała się pulchna brunetka w okienku w żółto-niebieskiej chustce zawiązanej na szyi. Bez słowa podał jej dowód. Coś mruknęła pod nosem, wstała i wyszła z boksu.
Po jakiś pięciu minutach wróciła targając ze sobą pudełko wielkości pizzy tyle, że wyższe. Na oko mogło mieć jakieś dziesięć centymetrów wysokości.
Podała mu przesyłkę przez otwierane okienku z boku lady.
Nie było ciężkie, mogło ważyć jakieś półtora kilograma, ale wygodne w niesieniu nie było.
Zdziwił się. Nie było nadawcy.
– A co jeśli to pomyłka – pomyślał. – Nie powinienem tego otwierać. To może nie być dla mnie.

Wrócił do domu z paczką. Położył ją na stole. Patrzył i myślał.

– A co mi tam. Nawet nie mam komu oddać jeśli to pomyłka to raz – powiedział. – Dwa tu jest wyraźnie napisane moje imię i nazwisko oraz adres. Pomyłka w takiej sytuacji graniczy z cudem.

Poszedł do kuchni po nóż. Ostrożnie rozciął szary papier w jaki było owinięte pudełko. Zabrał się za rozcinanie taśmy klejącej. Rozerwał resztki szarej taśmy dobierając się do wnętrza kartonu i zastygł w bezruchu.

W środku znalazł brzozową rózgę, a przy niej małą karteczkę.
Znam twoje grzechy. Króliczek.
Krzyczało z wiszącej rozkładanej karteczki w temacie pisanek.

Prócz kilku gałązek znalazł jeszcze jedno pudełko, które było jeszcze szczelniej owinięte taśmą – tym razem srebrną. Rozciął ją pobudzony i podniecony. Na czymś bardzo dokładnie zawiniętym w papier leżała kartka.
Milczenie jest złotem, a taśma jest srebrna.
– Och, bardzo zabawne – powiedział, odkładając kartkę obok rózgi i zabrał się za wydobycie tego czegoś z tego papierzyska.

Pisnął. Źrenice rozszerzyły mu się gdy zobaczył całą zawartość przesyłki.
– Buty – wyszeptał. – Przysłała mi swoje buty…
Złapał energicznym ruchem za parę lakierowanych, czarnych czółenek, które właśnie otrzymał i wcisnął w nie twarz. Wciągnął powietrze ze słyszalnym świstem, delektował się zapachem skóry futrówki i wyściółek… Delektował się jej zapachem.

****

Kobieta siedziała w fotelu i czytała książkę w jednej chwili przeszył ją dreszcz. Wiedziała, że to potwierdzenie, że ten ktoś, kto mieszka tak wiele kilometrów od niej – otworzył właśnie pudełko z niespodzianką. Uśmiechnęła się sama do siebie, zamknęła książkę i wstała gasząc światło.