– Już dawno chciałam to zrobić – powiedziałam stojąc przy oknie. – Czas na gruntowne porządki.

Zacierając ręce usiadłam na łóżku, zgarnęłam leżącego obok laptopa i zaczęłam obmyślać treść ogłoszenia.

UWAGA POTRZEBNY NIETYPOWY MĘŻCZYZNA DO ZADAŃ SPECJALNYCH!

Planuję zrobić gruntowne porządki w mieszkaniu. W tym celu poszukuję młodego, uśmiechniętego, uczciwego mężczyzny bez nałogów i z rozeznaniem w branży remontowej, porządnie wykonującego powierzone mu zadania i nieunikającego odpowiedzialności za swoje czyny. Mieszkanie nie jest duże, ale wymaga gruntownego wiosennego sprzątania, być może też i odmalowania ścian.

Oferuję pracę w trudnych i stresujących warunkach w okresie świątecznym z wyżywieniem i noclegiem.

CV ze zdjęciem proszę przesłać przez formularz.
Ogłoszenie nie ma charakteru usług erotycznych.

– No, całkiem niezłe – powiedziałam zapisując zmiany i jednocześnie publikując treść na portalu z ogłoszeniami. Wstałam i zajęłam się robieniem kawy kompletnie zapominając o bożym świecie.

Wróciłam po godzinie zajrzeć do skrzynki mailowej. Kilka maili mniej lub bardziej ordynarnych łącznie z propozycjami mniej lub bardziej grzecznego seksu. Trzy maile z zapytaniem o wynagrodzenie i jeden, który przykuł moją uwagę.

Witam Panią, mam na imię mi Jacek.
Chciałbym zapytać jaki jest konkretnie zakres prac, które zamierza Pani zlecić do wykonania?
Liczę na szybką odpowiedź.
Pozdrawiam.
Jacek K.

Tylko treść, bez żadnego załącznika. – Odważnie – pomyślałam i już zabierałam się do odpisania gdy zadzwoniła kumpelka. Chwilę z nią porozmawiałam o kocie, który potrzebował opieki na czas jej urlopu. Za nic w świecie nie dam się drugi raz namówić. To podłe zwierze poprzegryzało mi większość kabli, nie wspomnę o notorycznym armagedonie w szafkach, szufladach i rozwleczonych po mieszkaniu śmieciach. Straty w rzeczach materialnych zawsze były do odrobienia, ale nikt mi nie odda czasu, którego nie przespałam w nocy, bo kot musiał pobiegać strącając wszystko z półek. Nawet mój kaktus ucierpiał.

Odpisałam Jackowi, że w zasadzie nic wielkiego, a to poodsuwać meble, a to odkurzyć i wytrzepać dywan. Oblizałam się na samą myśl o trzepaczce do dywanu. Już oczami wyobraźni widziałam Jacka w przebraniu pokojówki na kolanach szorującego płytki w łazience. Po chwili dostałam odpowiedź.

Nie mam wielkiego doświadczenia w budowlance, ale za to przykładam się do zadań, które są mi powierzane. Zapewne byłbym w stanie wykonać większość zadań, które by mi Pani zleciła.
Liczę, że dostanę szansę abym mógł sprostać Pani wymaganiom.
Pozwoliłem sobie załączyć CV do tego maila.
Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia.

Gość mi pasował. – Zadzwonię do niego rano – pomyślałam wychodząc z mieszkania.

****

– Jacek Kwiatkowski, słucham – odezwał się całkiem sympatyczny głos w telefonie.
– Jowita, dzwonie w sprawie ogłoszenia. Chciałabym zaprosić na rozmowę.
– Kiedy?
– Proponuję jutro o godzinie 13.30, wyślę adres sms’em.
– Dobrze w takim razie do zobaczenia jutro i dziękuję za telefon.

– Oj może być trudniej niż przypuszczałam – pomyślałam odkładając telefon.

****

Spojrzałam na duży, drewniany i stary zegar wiszący na ścianie w pokoju. Było za dwie wpół do drugiej. Przez chwilę pomyślałam, że może jednak nie przyjdzie i znów będę musiała wystawić ogłoszenie, ale punktualnie o trzynastej trzydzieści zadzwonił domofon.
– Przyszedł – uśmiechnęłam się w duchu. – Już mu zaczynam współczuć – pomyślałam otwierając drzwi.
Po schodach właśnie wdrapywał się wysoki brunet tylko jakiś chudy jakby niedożywiony.
– Witam Pani Jowito – powiedział totalnie nie będąc speszony czy zawstydzony. Cholera, a ja się tak postarałam! Czarne połyskujące leginsy ładnie przylegały do ciała podkreślając to i owo, a luźna koszula odkrywała jedno z ramion.
– Cześć, wejdź – odparłam zawiedziona, że nawet nie spojrzał na mnie. – Chcesz kawy? Lub coś innego do picia?
– Chętnie, poproszę kawę – stał chwilę w przedpokoju czekając aż wskażę mu kierunek, w którym ma iść. Grzeczny cholera, za grzeczny.

Przy kawie opowiedziałam mu o zakresie prac, które chciałam aby wykonał. Słuchał uważnie czasami parafrazując to co do niego mówiłam.
– Kiedy chce Pani zacząć? – uśmiechnęłam się na tę formę grzecznościową. Mimo, że proponowałam przejście na tak zwane ty, nie skorzystał z możliwości.
– Chciałabym w piątek.
– W Wielki Piątek?
– Tak, nie obchodzę Świąt.
– Świetnie, dzięki temu nie będę musiał jechać do rodziców.

****

Okres świąteczny szybko nadszedł, nawet się nie obejrzałam, a już miałam dzikiego lokatora w mieszkaniu, który sukcesywnie sprzątał wszystkie ciemne zakamarki pod moim czujnym okiem. I jeszcze w dodatku gotował mi! A trzeba mu przyznać, że nieźle gotował.

W niedzielę Wielkanocną wieczorem porządki przeniosły się do sypialni. Odsunął kilka mebli wpełzając w zakamarki i wyciągając różne różności.
– A to co? – zapytał zdziwiony trzymając w ręku kawałek trzciny.
– Kawałek patyka? – odpowiedziałam z przekorą.
– Nie trzyma Pani zwierząt w domu…
– Oj czasami goszczą u mnie różne psiaki – zaśmiałam się.
– Psiaki? – spojrzał się podstępnie. – Suki też?
– Też – odpowiedziałam z pełną powagą wpatrując się w jego twarz w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek czy oznak zainteresowania.
– To fajnie – powiedział obojętnym głosem i wrócił do wyciągania śmieci spod komody.

Z jednej strony świetnie udawał niewiniątko, a z drugiej byłam pewna, że wie coś na temat fragmentu rattanowego kijka, który kiedyś mi się złamał na tyłku jednego takiego. Oparłam się o framugę, zamyśliłam ściskając w ręku trzepaczkę do dywanów.

– Pani Jowito? – odezwał się lekko drżącym głosem. – Wszystko dobrze?
– Hmm? – oprzytomniałam wyrwana ze wspomnień. – Ah tak, głodna się zrobiłam.

****

– LANY PONIEDZIAŁEK – wydarłam się stojąc nad nim ubrana w lateks. W jednej dłoni trzymałam tradycyjną sikawkę, w drugiej mokrą brzozową rózgę. – Zwyczaj karze wypędzić diabła z ciała wodą, laską i rózgą. Wodą już zostałeś polany. Teraz czas na rózgę. W końcu to lany poniedziałek i bez lania nie opuścisz mojego domu! – krzyknęłam groźnie.
– Myślałem… że się już nie domyślisz Pani Jowito.