Kobieta siedziała w taksówce nerwowo bawiąc się kosmykiem włosów, co chwila zerkała na telefon sprawdzając godzinę.
– Nie mogę się spóźnić – powiedziała cicho do kierowcy. – Nie dziś – wyciągnęła portfel i już chciała zapłacić, wysiąść i pójść dalej pieszo.
– Spokojnie, zdążę panią zawieść na czas – odpowiedział taksówkarz.
Stali jeszcze kilka minut w korku, a ona w skupieniu obserwowała ludzi na ulicach rozmyślając co ją może czekać za spóźnienie.
Kierowca spojrzał w lusterko chwytając w locie spojrzenie kobiety.
– Jak kocha to poczeka – rzucił radośnie przez ramię i raptownie skręcił w jedną z bocznych uliczek. – Pojedziemy inną drogą – chwilę później już pędził bus-pasem łamiąc wszystkie możliwe przepisy ruchu drogowego, jakie mógł tylko złamać. Zatrzymał się gwałtownie tuż przed wejściem do hotelu. Kobieta podała mu pieniądze nawet nie pytając ile powinna zapłacić. Tylko pośpiesznie rzuciła „reszty nie trzeba” i wyszła z samochodu trzaskając drzwiami. Stała chwilę trochę blada i jakby niezdecydowana przed obrotowymi drzwiami, za którymi była już recepcja. Te kilka kroków dzieliło ją od Niego… Wzięła głęboki oddech i weszła do lobby, skręciła w lewo, korytarz prowadził do restauracji, w której już ktoś na nią czekał.

****

Czuła jak z każdym kolejnym krokiem zaciska się to ustrojstwo na jej szyi. Doskonale wiedziała co to oznacza.

Siedział przy stoliku i czytał gazetę. Usiadła bez słowa i czekała, aż się do niej odezwie.
– Długo jechałaś.
– Korki były.
Podniósł się.
– Chodź – powiedział. – Pójdziemy na górę i na spokojnie porozmawiamy.
Przełknęła ślinę, ale wstała i poszła za Nim mimo wewnętrznego oporu.

Jechali windą w kompletnej ciszy, On patrząc przed siebie na drzwi natomiast ona wpatrując się w podłogę. Gdy dojechali wyszedł pierwszy.
– Tędy – powiedział łapiąc ją za rękę.

Otworzył kartą drzwi i wpuścił ją przodem.
– Czuj się jak u siebie – powiedział podchodząc do okna.
– Uhm – mruknęła w odpowiedzi.
– Więc? – zapytał siadając obok niej na łóżku.
Kobieta zadrżała na samą myśl o tym co ją zaraz czeka, próbowała to odwlec.
– Uległość jest teraz modna – zmieniła temat.
– Tak, a wiesz dlaczego?
– Pewnie przez fifti szajs of Grey – zakpiła uśmiechając się.
– Też, ale przejdźmy może do rzeczy. Co takiego ważnego chciałaś mi powiedzieć? Bo przecież nie o książce chcesz rozmawiać.

****

Spójrz na mnie – powiedziała cicho. – Widzisz? Jestem Twoja, tylko Tobie tak oddana. Tylko wobec Ciebie taka… – urwała wstając z łóżka. – Spójrz na mnie. Zobacz. Jestem gotowa aby powiedzieć Ci to w twarz.
– Powiedz – zachęcał.
– Spójrz w moje oczy, zajrzyj w głąb duszy – szepnęła klękając. – Wydobądź z ciszy i mroku to najpiękniejsze słowo – spuściła wzrok, a po chwili mówiła dalej. – Baw się moim strachem, baw się moim ciałem. Baw się moimi zmysłami i emocjami… – zamilkła, a On wstał z łóżka i podszedł do okna. – Kontroluj moje podniecenie, kontroluj mnie… – słowa więzły jej w gardle. – Ucz mnie, wychowuj, układaj pod siebie… Uczyń doskonałą.
Usłyszała dźwięk klamry. Pochyliła głowę, a On odgarnął jej włosy. Jego ciepłe dłonie kontrastowały z chłodem metalu. Zadrżała czując jak obroża zaciska jej się na szyi, jak metalowe zapięcie dotyka skóry karku…
– Bo tylko przy Tobie Panie potrafię chcieć być po prostu sobą – dokończyła i spojrzała na jego twarz. Był z niej dumny, był cholernie dumny, bo wiedział jak wiele ją to kosztowało.