Kobieta siedziała zasłuchana w ciszę wpatrując się w nicość z pustym wzrokiem zawieszonym w przestrzeni. Walczyła sama ze sobą, z własna przekorną naturą. W tym katatonicznym bezruchu słyszała jedynie szum kłębiących się w jej głowie myśli, które z potężną siłą roztrzaskiwały się o wybrzeże z kości jej czaszki. Fala kolejnych pragnień, piętrząca się piana niepewności i strachu, zimno mnogości obaw i gorąc wielu marzeń… Wszystko razem tworzyło niebezpieczną mieszankę w jej głowie i wywoływało gęsią skórkę na karku.

Powoli noc wysuwała swoje ciemne macki, aby przejąć kontrolę nad światłem dnia. Nie zauważyła tego tkwiąc w swoim świecie przerażona jej wewnętrzną przemianą, tym, co się w niej działo, co właśnie odkrywała.

****

Chcę, ale nie chcę. Pragnę tego, ale się boję. Przyciągasz mnie, więc lgnę jak mucha do lepu… jak ćma, stworzenie nocy, które leci do płomieni blasku chociaż wie, że może spłonąć w ognia żarze. Mój rozsądek mówi „uciekaj”, a moja podświadomość szepce „zostań i daj się poprowadzić” jakby była zaślepiona blaskiem falującego ciepła bijącego od Ciebie.

Proszę, nie pisz tego co pragnę przeczytać. Błagam, nie mów tego co chciałabym usłyszeć. Pisz i mów to co myślisz i to, co rzeczywiście czujesz, bo tylko wtedy to ma sens, tylko wtedy ma prawo się udać… tylko wtedy będę Twoja, bo oddając Ci tę cząstkę siebie, tę najgłębiej skrywaną przed mrokiem zła i najpilniej strzeżoną przed myślami, które pełzają po mym umyśle – obdarzam cię bardzo dużym zaufaniem.
Ufam, że nikt nikogo nie skrzywdzi choćby najmniejszym kłamstwem, choćby najmniejszym gestem, a nawet najcichszym nieszczerym słowem… Wierzę, że dając Ci to czego chcesz, mój koszmar zwany uległością skończy się. Wierzę, że to właśnie Ty będziesz lekarstwem na moje senne marzenia.

****

Kobieta pochyliła się nad blatem czarnego biurka, aby dosięgnąć długopisu. Starannie pieszcząc zmysłami każdą literę, przelewała swe myśli na papier.

Oto jestem – ja, wciąż niedoskonała lecz powoli kształtowana przez Twoje ręce. Oto jestem – ja, nic nieznacząca bez możliwości bycia przy Twoim boku. Oto jestem – ja, pragnąca pochylić głowę klęcząc u Twych stóp. Oto jestem – ja, oddająca Ci całą siebie i ofiarowująca Ci władze nad sobą. O to jestem – ja, która ufając powierza Ci swoje ciało i duszę. O to jestem – ja, która wybrała Ciebie i Tobie będzie posłuszna. Oto jestem – ja… Twoja jeśli mi pozwolisz.

Oto jestem – ja, narodzona na nowo, której masz prawo nadać nowe imię, bo od teraz należę do Ciebie.

Spojrzała w stronę okna, czarny Potwór już ogarną swymi mackami ostatki światła miasta, w którym mieszkała.

Wyciągnęła rękę, otworzyła szufladę, a z niej wyjęła zieloną kopertę. Zwilżyła językiem jej krańce i zamknęła. Już nie miała odwrotu, jej słowa były zaklejone w zielonym papierze…
– Obroża jest mentalna – pomyślała wstając i gasząc światło. Podeszła do okna chwilę wpatrując się beznamiętnie pustym spojrzeniem w światła ulicy tętniącej życiem. – Już wiem co to oznacza.
Kobieta nie miała świadomości, że to co napisała w liście dla Niego było deklaracją. Deklaracją uległości.

****

Mężczyzna siedział przy stole w kuchni, popijał kawę czytając gazetę. Jego żona jak zwykle podała mu jajecznicę ze szczypiorkiem na śniadanie, a nastoletnia córka zapatrzona w telefon usiadła przy stole na przeciwko. Najmłodszy syn tradycyjnie położył przed swym ojcem korespondencje wyjętą ze skrzynki na listy.
Mężczyzna odłożył gazetę, aby rzucić okiem na to co dzisiaj przyniósł listonosz. Miał przeczucie, że oto nadszedł ten, ważny dzień. Złapał za zieloną kopertę i wstał od stołu, aby w spokoju przeczytać słowa kobiety, która do niego napisała.

– Pozwolę – pomyślał uśmiechając się do siebie, bo właśnie nadszedł moment, na który czekał od kilku tygodni. – Tylko co teraz – wypowiedział szeptem. – Teraz powoli bez pośpiechu.

Czerwona koperta z odpowiedzią od dawna była gotowa do wysłania.