Przekręciła pośpiesznie klucz w zamku i weszła do mieszkania.
– Dom, słodki dom… Nareszcie w domu. Tęskniłeś? – powiedziała do siedzącego przed nią kota wieszając płaszcz na haku. – Pewnie jesteś głodny – postawiła niedbale torebkę na komodzie i poszła do kuchni aby w końcu nakarmić swojego miauczącego przyjaciela, którego nawiasem mówiąc ostatnio nieco zaniedbywała.

Tradycyjnie już spojrzała w okno, za którym prószył śnieg.
– Cholerna zima, jak ja nie lubię zim – zadrżała z zimna. Odkręciła kaloryfer w pokoju i poszła do łazienki przyszykować sobie gorącą kąpiel.

****

Ciepła woda przyjemnie piekła skórę, a sól nadawała jej jedynej w swoim rodzaju miękkości. Zapach jaśminu odprężał, więc zanurzyła prawie całe swoje ciało w białej pianie. Nad wodę wystawały jej tylko kolana i głowa. Zamknęła oczy, osuwając się po ściance wanny zatracając się we własnych myślach. Cholernie bała się takich dni jak ten, kiedy zbyt wiele czasu miała na analizowanie swoich emocji, bo wychodziło z niej to co próbowała chronić i przed czym uciekała.
– Widzisz tylko to co chcą widzieć twoje oczy – nagle pojawiło się w jej głowie. Raptownie wynurzyła się spod wody i otworzyła usta w niemym krzyku. Wbiła wzrok w sufit szukając w nim wskazówek.
– Mam problem – pomyślała. – I muszę coś z nim zrobić.

****

Siedzę. Stoję. Jadę autobusem. Nie ważne co robię, bo moje myśli są jakby poza mną. Pełzną po moim ciele, wydostają się ze mnie, ale ja tego nie chcę i próbuje je powstrzymać, zatrzymać gdzieś w sobie, stłamsić… Aż w końcu widzę je jak pełzną po chodniku w Twoją stronę, a ja patrzę bezradnie jak je przyciągasz.
Znów nie zmrużyłam oka przez ciebie, znów gościłeś w moich snach. Znów otuliłeś mnie swoim zapachem. Znów… Ciągle czuję Twoją obecność tutaj, blisko mnie mimo, że w sumie to nie ma cię w moim życiu. Jak długo będę się tak czuła?

Tak naprawdę to nawet nie wiem czy chciałabym, abyś stał się częścią mojego świata, chyba nie chciałabym abyś zapuścił w nim swoje korzenie, bo przecież byłeś jedynie przypadkowym gościem brutalnie pokazującym mi inny świat… Hmmm. Nie. A może jednak bym chciała? Nie, nie zbyt naiwna jestem wierząc, że oto jest, znalazł się i jest idealny dla mnie. Jasna cholera ja chyba wariuję! Powinnam jednak to zakończyć.

****

Trzymała w rękach telefon zastanawiając się w jaki sposób zakończyć tę znajomość. Zawibrował jej w rękach, a ona wystraszona upuściła go z głośnym pluskiem prosto do wanny.
– Kurwa! – krzyknęła i gwałtownie wstała z wody. Zarzuciła na siebie szlafrok i z mokrym telefonem wybiegła z łazienki.
Odpaliła laptopa i zalogowała się na pocztę. Drżącą ręką otworzyła nową wiadomość.
– Wiem, że dziś miałaś ciężki dzień. Czuję jednak, że jesteś rozdarta. Chciałbym o tym z tobą porozmawiać. Podaj adres kawiarni, do której masz w miarę blisko. Przyjadę. Potrzebujesz mnie teraz.
– Kurwa! Jakim cudem? – zagryzła wargę. Przeczytała ponownie treść maila.
– Przypadek? Jak to możliwe, że to wyczuł? – tysiące myśli kłębiło się w jej głowie, ale podjęła decyzje. To doskonała możliwość aby zakończyć znajomość

****

Kobieta wyszła z mieszkania kolejny raz przeklinając zimę.
Podeszła do okna kawiarni, mężczyzna już na nią czekał popijając coś z kubka. Przez chwilę miała ochotę odwrócić się na pięcie. Przez chwilę nawet żałowała… weszła do kawiarni i usiadła bez słowa przy stoliku na przeciwko mężczyzny.

****

– Boję się – wyszeptała.
– Wiem.
– Boję się, że mnie skrzywdzisz.