Usłyszała charakterystyczny dźwięk, który towarzyszy włożeniu klucza do zamka. Cicho skrzypnęły drzwi. Ona błyskawicznie zerwała się z fotela, machając jedną dłonią ze świeżo pomalowanymi paznokciami. Stanęła przed nim w samym szlafroku i w wełnianych kapciach. Na głowie miała zawinięty ręcznik. Tak patrząc z boku wyglądała jak typowa kura domowa, brakowało jej tylko papilotów i pilota od telewizora w ręku. Szykowała się do wyjścia, wieczorem szli razem na imprezę do znajomych.

On spojrzał na nią lekko wystraszonym wzrokiem. Znał tę minę, ale nie przeczuwał co może się za chwilę wydarzyć.

Ona gestem delikatnie dała mu do zrozumienia, że ma przed nią uklęknąć. Jej wyraz twarzy mówił, że nie zaakceptuje żadnego sprzeciwu i w razie potrzeby jest w stanie poświęcić swoją czerwień na paznokciach aby osiągnąć to, czego chciała. Nie spodziewał się czegoś takiego z jej strony zaraz po wejściu do mieszkania.
Ale mimo to klęknął, nie zdążył nawet zdjąć kurtki, ani odstawić rzeczy, które przyniósł. Mając na sobie wierzchnie ubranie, a w ręku trzymając siatkę z zakupami zrobił to czego od niego oczekiwała. Miał świadomość, że mógłby pożałować swojego ewentualnego sprzeciwu.

– Zostań – powiedziała zabierając z jego rąk siatki, które postawiła na blacie w kuchni. Przeszła obok niego rzucając niedbale spojrzeniem. Po chwili wróciła z kartką w ręku.
– Otwórz pysk – zażądała, łapiąc drugą dłonią za jego włosy, a już za chwilę włożyła mu do ust złożony kawałek papieru w kratkę.
– A teraz – odezwała się słodko – pójdziesz do przychodni i zostawisz tę kartkę w recepcji – pogłaskała go po policzku. – I nie zapomnij zapytać się, kiedy można odebrać receptę – dodała po chwili.

Spojrzał się na Nią lekko zamglonymi oczami. Wstał i wyszedł z mieszkania bez słowa.

Kobieta podeszła do okna w kuchni. Spojrzała na termometr. Na zewnątrz panowała bardzo niska temperatura. Przez chwilę wzrokiem śledziła swojego partnera, który zgodnie z jej życzeniem skierował swoje kroki ku przychodni. Gdy wszedł między bloki niknąc z pola widzenia Ona wróciła do malowania swoich paznokci.

Minęło niecałe dwadzieścia minut gdy on już wrócił. Zdjął kurtkę i buty po czym podszedł do pokoju. Ujrzał ją siedzącą przy komputerze, właśnie kończyła makijaż. Wolno przesuwała szczoteczką tuszu po rzęsach. Sięgnęła po szminkę w jego ulubionym kolorze. Podszedł bliżej i klęknął. Cicho powiedział to co usłyszał od pielęgniarki w recepcji.
– Dobry chłopczyk – powiedziała głaszcząc go po włosach.