Kobieta westchnęła wtulając twarz w Jego udo napawając się zapachem męskości.
– O czym myślisz – zapytał kładąc dłoń na jej głowie.
– O wielu rzeczach, ale najbardziej chyba o… – urwała, delektując się chwilą czułości jaką jej okazywał, gdy Jego palce gładziły brązowe włosy.
Kobieta zamknęła oczy i zadrżała pod ciepłym dotykiem.
– Spójrz na mnie – powiedział, unosząc jej podbródek nieznacznie używając siły. Kobieta powoli otworzyła swe błękitne oczy. W ich głębinie On dostrzegł to co jest i było według Niego najpiękniejsze w każdej kobiecie. – A teraz powiesz mi o czym myślisz – oznajmił tym dziwnie brzmiącym tonem, który echem odbijał się we wnętrzu jej głowy. Gdzieś ze środka cicho i nieśmiało odezwało się coś czego nie spodziewała się usłyszeć… Czego nie chciała usłyszeć. Powtórzyła te słowa, które szeptało jej wnętrze jeszcze bardziej drżąc mentalnie na dźwięk tych słów wypowiadanych przez nią samą. Nie mogła znieść świadomości, że niczego przed Nim nie potrafiła już ukryć. Bała się tej nagości…
– Myślę o tym co mi się ostatnio przyśniło – wyszeptała odwracając głowę.
– Opowiedz mi ten sen.

****

Ciemnowłosa kobieta stała na środku podwórka w jakieś zapyziałej wsi. Stała boso w zimnym błocie po kostki. Stała i patrzyła na kojec z dwoma psami w środku. Ten jeden pies miał ciemne oczy, był spasiony i prezentował się zdrowo, jego sierść błyszczała w świetle. Natomiast ten drugi był wychudzony i wyglądał jak siedem nieszczęść. Widok był okropny, sama skóra i kości. Kobieta podeszła do ogrodzenia. Pies o ciemnych oczach zaczął warczeć, a po chwili przeszedł na tył klatki, w której je trzymano. Ten drugi leżał w błocie. Jego oczy były niebieskie. Kobieta patrzyła w zimny kolor psich oczu… do czasu aż zaczęły mętnieć i zaszły białą mgłą. Pies umierał cicho na jej oczach, a ona nie mogła niczego zrobić aby go uratować.

****

– Twój sen przypomina mi tą opowieść o dwóch wilkach – powiedział mężczyzna gładząc policzek kobiety. – Dwa wilki symbolizują wewnętrzną walkę dobra ze złem.
– Proszę opowiedz mi.
– Jeden jest zły. Jest gniewem, pychą, chciwością, fałszywą dumą, kłamstwem, żalem, wyższością… – umilkł na chwilę wpatrując się w mleczną barwę skóry, na której jeszcze były ślady po linie, której użył aby unieruchomić kobietę. – Natomiast drugi jest dobry. Jest radością, pokojem, miłością, dobrocią, empatią, prawdą, szczodrością, współczuciem… i wiarą. Ta walka trwa… w każdym z nas.
– Który z nich wygra?
– Ten którego karmisz.
Mężczyzna gładził włosy kobiety.
– O czym teraz myślisz?
– O tym, że… – próbowała odwlec chwilę, której się bała. – O tym, że moja przyjemność jest Twoją przyjemnością, a Twoja rozkosz jest moją rozkoszą. O tym, że tęskniłam za tym wszystkim… I o tym – zawahała się przez chwilę uświadamiając sobie co takiego chciała powiedzieć.
– I o tym, że… Dokończ to, co zaczęłaś – nie pozwalał jej uciec od tego wszystkiego. Delikatnie prowadząc za rękę wśród ciernistych krzewów obrastających gęsto ścieżkę, którą szła.
– O tym, że jesteś spełnieniem moich marzeń. Spełnieniem moich snów.
– Ależ ja jestem twoim snem. Iluzją, którą stworzyłaś, wyidealizowanym światem uległości i dominacji do którego uciekasz we śnie, czymś co nie istnieje… Szukasz akceptacji, szukasz oparcia, ale nie tak jak powinnaś i nie tam gdzie szukać powinnaś. Przecież nie chcesz czuć się samotna z tym co masz w sobie ja to wiem. Starasz się zaszczuć, uśpić to co masz w sobie, ale pamiętaj kiedyś się to obudzi w tobie i co wtedy? – kobieta nie spuściła wzroku, a z jej oczu popłynęły gorące łzy, ściekając po policzkach i plamiąc Jego spodnie. Jego dłoń odruchowo otarła jej łzy z policzków zaróżowionych od emocji jakie właśnie rodziły się w jej głowie. – Czasem tak jest. Dajesz odejść czemuś, aby zrobić miejsce na coś innego – lepszego.
– Nie jestem w stanie uwierzyć, że zrobiłam sobie taką krzywdę. W dodatku sama i na własne życzenie…
Mężczyzna pochylił się nad nagą, klęczącą kobietą u Jego stóp. Dotknął jedwabiście gładkiej skóry.
– Powinnaś odpowiedzieć sobie na dwa pytania. Po pierwsze czy chciałabyś takich zmian w swoim życiu, a po drugie czy jesteś na nie gotowa.

****

Kobieta o brązowych prostych włosach raptownie otworzyła oczy. Nad nią nikogo nie było. W półmroku pokoju widziała tylko biały sufit pochłonięty nocą, a po jej policzkach ściekały gorące łzy.