Zwariowałam? Świat wirował tysiącem barw, a wszystko przez tak zwany przypadek. Przypadkowa rozmowa, przypadkowy pomysł i przypadkowa chęć.

– Daj się poprowadzić – coś szeptało wewnątrz mnie. – Co ci szkodzi? Pokaż mu jak to wygląda – było uparte i nie chciało odpuścić. Trochę głupio się przyznać. Trochę głupio się pochwalić… Nawet nie ma komu zbytnio o tym powiedzieć, nie ma komu ponarzekać czy pomarudzić. No po prostu nie ma.

Chciałam, pragnęłam… W sumie nie tak do końca tego co się wydarzyło. Samo wyszło. Zupełnie przypadkowo. Czy żałuję? Nie. Nigdy. Kocham to… ale kto by pomyślał, że tak niewinna zabawa mogłaby obudzić dawno uśpionego demona.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to był mój pomysł. Chciałam aby mój partner zobaczył, poczuł być może czegoś się nauczył lub coś zapamiętał. Chciałam, żeby zobaczył na własne oczy jak wygląda to co chowam pod warstwą tkanek, mięśni, kości i skóry. Chciałam, żeby zobaczył prawdziwe i szczere moje oddanie. Przypadkiem nie wobec niego. Przypadkiem stał się narzędziem w rękach innej osoby. Przypadkiem… Całkiem przypadkiem.

****

Siedziałam jak gdyby nic przy komputerze, a on siedział obok przy swoim. Między nami leżał telefon, rozmowa na głośno mówiącym, trwała już jakiś czas. Gdybanie i przekomarzanie się dwóch osób o odmiennej płci. Przepychanka słowna, która polegała na wywołaniu potencjalnego uczucia teoretycznej uległości. Jednym zdaniem „zobaczymy kto komu szybciej ulegnie, ja tobie czy ty mnie”. Uparta byłam. Nie ma nic łatwo mimo, że w głowie miałam co najmniej dwa tysiące powodów na tak zwane tak i przynajmniej trzy tysiące powodów na nie.

Skomplikowana sytuacja. Wizja ewentualnego trójkąta z dwoma mężczyznami, z zachowaną hierarchią dosyć ciężką w odbiorze dla mnie. To jest samej zainteresowanej. Dlaczego? A to dlatego, że musiałabym być dominująca dla swojego uległego i uległa wobec drugiego mężczyzny. Wydawało mi się to totalnie nie do pogodzenia.

– Nie masz z nim szans – pojawił się komunikat na moim gg. Nie lubił się odzywać. Z jednej strony to dobrze, z drugiej ciężko było go zawsze przekonać do tego aby powiedział to, co właśnie teraz chciałam usłyszeć lub co chciałam aby usłyszał mój rozmówca.

– A teraz jesteś bardziej uległa czy bardziej dominująca? – padło pytanie z głośnika telefonu. Przez chwile w głowie miałam lekki chaos. Niby proste pytanie, a jednak zachwiało to moją pewnością. Jaka byłam? Z pewnością bardziej normalna niż „zazwyczaj”. Trzymałam dystans, z jednej wlatywało, a z drugiej strony pozwalałam na to aby swobodnie sobie wylatywało. W pierwszej kolejności pojawiło mi się w głowie pytanie. Ale wobec kogo? Istotne, aby odpowiedzieć. Zdałam sobie sprawę z tego co się stało. Już miałam wątpliwości. Już przestałam być pewna, że będę potrafiła się oprzeć pokusie. – Cholera dobry jest – pomyślałam. To wszystko trwało ułamki sekund…
– Normalna – odpowiedziałam.

Rozmowa dalej się toczyła trochę o temacie, trochę o przysłowiowej dupie Maryny.

Spojrzałam na swojego uległego. Na jego dłonie i zaraz potem na komodę.
Miałam nadzieje, że z mojego spojrzenia wyczyta czego właśnie zażądałam.
– O czym myślisz – odezwał się głos w słuchawce. Ja pieprze, czy on zawsze musi mi zadawać takie pytania w najmniej odpowiednim momencie?
– Zastanawiałam się, kiedy mój sub nauczy się reagować na gesty.
– Wiem czego chcesz – normalnie dostałam szoku, bo mój sub się odezwał.
– To na co czekasz?

****

Tak na poważnie to nigdy nie robiłam takich rzeczy. Nawet gdy byłam sama, a ktoś na czacie proponował mi tego rodzaju zabawy jakoś nie byłam przekonana co do ich fajności. Nawet nie próbowałam. Nie chciałam bo i po co? Nie będę przecież spełniać zachcianek szanownego rozmówcy po drugiej stronie kabla. Jakoś wiedziałam, że to nie może być to samo.

Jednak któregoś dnia, zdecydowałam się zadzwonić do kogoś i pogadać o pierdołach. Ot tak o zwykłych rzeczach w czasie gdy okładałam swojego psa batem. Spodobało mi się, więc to powtórzyłam. Nie chciałam odmawiać sobie przyjemności.

– Mam pomysł – powiedziałam po chwili, zwracając się bezpośrednio do uległego. Pomyślałam, że mogłabym mu pokazać…
Wytłumaczyłam na czym rzecz ma polegać. Zgodził się.

– Przytul go – padło z głośnika telefonu. Nie… no nic trudnego – pomyślałam. Mógłby się tak w sumie bardziej postarać. Nie przestawałam obejmować ramionami swojego faceta, zupełnie podświadomie czekałam na polecenie abym przestała… Dlaczego? Nie mam pojęcia. Wydawało mi się to oczywiste. Po chwili usłyszałam komentarz z telefonu.
– Ona nie przestanie, póki nie powiesz jej, że ma przestać – byłam w szoku. Skąd wiedział? – Znajdź miejsce, w którym będziesz miała wystarczająco dużo miejsca i w którym będziesz mogła uklęknąć.

Pfff!? Że co proszę!? A może frytki do tego hę?
Wersja demonstracyjna… submisywność_moja_własna.dem no ok, wersja demo, pokażę na co mnie stać. Niech mają… Niech mam i ja. Czemu mam sobie odmawiać odrobiny przyjemności?
Wstałam. Raczej się zwlekłam z łóżka, na którym leniłam się przez ostatnie dziesięć minut zanim znudziło mi się machanie batem.
– Jak już to zrobisz, powiedz.
– Już.
– Pełnym zdaniem.
– Już zrobiłam to o co poprosiłeś – bez jaj. Nazewnictwo sobie daruj, zapomnij i co tam sobie jeszcze myślisz, że mogłabym zrobić czy powiedzieć – nie! Taki konflikt interesów, weź wstań i pokaż uległemu jak wygląda twoja uległość… Wrrrr, okropne! Zaczęłam się zastanawiać czy nie stracę w jego oczach… a może zyskam? Czort wie.
– Opisz mi pozycję w jakiej ja widzisz – zwrócił się bezpośrednio do mojego.
– No klęczy w lekkim rozkroku z dłońmi na udach – wierzch moich dłoni dotykał skóry ud. Starałam się jak mogę najbardziej abym miała proste plecy. Uda miałam lekko rozchylone… Skąd to wiem? Za dużo obrazków, zdjęć jakiś panienek w takich pozycjach.
– Jak ma skierowane dłonie – zapytał. Ja już wiedziałam, że będzie chciał bym miała dłonie wewnętrzną stroną skierowane do góry. Skąd? Tez nie wiem…
– Właśnie zmieniła. Miała normalnie położone, teraz zmieniła tak, że otwarte dłonie ma skierowane do góry.

Wpadł na genialny pomysł, aby wsadził mi palcat w usta. Phi… nic wielkiego.
– A teraz powiedz alfabet – w głowie pojawiło się jedno słowo. Tym słowem można określić wiele osób lekkich obyczajów lub nawet tych panujących inaczej naszym krajem.
– A, b, c, d, e, f, g, h… hahahhaha kulwa – wymsknęło mi się. Nie potrafiłam zachować powagi. Byłam pewna, że gdyby był tutaj… dostałabym w twarz i szybko przestała bym się śmiać. Po chwili dokładnie taki sam komentarz usłyszałam z telefonu. Gdzieś w środku zbladłam… Mimo, że stałam się nie pokazywać tego co czułam, bo po co? Miałam pokazać zupełnie coś innego…
– A, b, c, d, e, f, g, h, i, j, k, l, ł, m … kulwa – nie wiem. Nie potrafiłam się skupić. Za wiele rzeczy mnie rozpraszało. Przecież powiedzenie pieprzonego alfabetu jest banalne! Dzieci w przedszkolu go recytują nawet i wspak!
– Teraz jak ci się nie uda wypuścisz palcat z ust i go podniesiesz – powiedział. – Połóż przed nią jakąś zabawkę, którą masz pod ręką – zwrócił się tym razem bezpośrednio do mojego… Czułam podstęp. Upuściłam palcat i podniosłam go samymi ustami, chociaż miałam wątpliwości czy fizycznie będę w stanie.
– Jeśli tym razem się pomylisz weźmiesz do ust zabawkę – poczułam, że nie jestem w stanie tego zrobić. Przed moimi kolanami leżało 23 centymetrowe dildo… Mówienie z czymś tak grubym jest awykonalne… Czułam jak moja psychika się buntuje, czułam jak zalewa mnie fala strachu. Czułam paskudny chłód mieszający się z okropnym gorącem. Zweryfikowałam swoją uległość w tym momencie. Doszłam do wniosku, że potrafiłabym się nią bawić.
– Proszę nie… – wyszeptałam dalej trzymając w ustach bat. – Nie będę w stanie się odezwać mając to w ustach – wibrator sam w sobie był dosyć ciężki z racji ilości materiału z jakiego był wykonany.

****

Chwilę później, wcześniej wspomniana czerwona zabaweczka była w moich ustach. Myślałam, że się uduszę… Żeby utrzymać ciężar tego fallicznego kształtu musiałam zamknąć usta. Smak silikonowego fiuta powodował ogromną chęć wyrzygania się.

– Połóż się na łóżku – usłyszałam… Po chwili już grzecznie i bez zbędnych pytań leżałam. – Opisz mi jak leży – zwrócił się do niego. Po chwili usłyszałam… – Ręce nad głowę. Połóż jej palcat na dłoniach.

– Gdy zaciśniesz dłonie na nim to znaczy, że chcesz głębiej i mocniej – to było jasne, przecież w ustach miałam, co prawda mniejszą zabawkę, ale miałam. Mówienie z tym było uciążliwe.
Nie chciałam wiedzieć co mnie czeka, więc wzrok wbiłam w sufit co jakiś czas mrużąc oczy z zadowoleniem. Zabawka poruszała się we mnie dość szybko i mocno. Jednak nie było mi dane cieszyć się wypełnieniem, bo po chwili było już płycej. Odruchowo zacisnęłam dłonie na palcacie. Czekając na to co powinno nastąpić… mocne wyszarpnięcie zabawki z mojego wnętrza nie należało do przyjemnych. To takie nagłe uczucie pustki i chłodu… Zaczęłam się zastanawiać czego ma mnie to nauczyć. Miałam dwie teorię.
Albo to miało być na zasadzie włóż, wyjmij, włóż, wyjmij, włóż, wyjmij, orgazm… Podłe! Albo na zasadzie „to ode mnie zależy… Mogę ci dać przyjemność, ale mogę ją równie szybko odebrać”… To chyba byłoby jednak podlejsze.

Już słyszałam tylko rozmowę z jednej strony. Nie mam pojęcia co mój znajomy mówił mojemu facetowi… Byłam w takim stanie, że w sumie chyba do wszystkiego byłabym zdolna.
– Można cię karać fizycznie?
– Nie… – chwila dyskusji i już miałam „zmienione wszystko” w głowie… Kurwa, nienawidzę go, ale wracając do sedna sprawy. Moje „nie” w tej kwestii miało być akceptowane tylko i wyłącznie w momencie jeśli nie zacisnę dłoni na bacie… Wolałam się posłuchać niż dostać w przysłowiową dupę. Jakoś nie lubię… Nie jestem masochistką przecież.
Postanowili wspólnie we dwoje uknuć plan. Zasłonili mi oczy. No świetnie… Jeszcze mnie zwiążcie i idźcie sobie na piwo… z moim telefonem!

Tysiące myśli, które składały się na jedno odczucie – niepewność.

Chyba mieli chęć wsadzenia mi czegoś w tyłek. Niespecjalnie miałam na to ochotę… Po chwili usłyszałam:
– Ten plan się chyba nie uda.
Zszedł z łóżka. Przeszedł bokiem… Coś gadali o pierdołach. Nie słyszałam i powiem szczerze, że moja niepewność rosła. Czułam kolejny podły plan. Łóżko się ugięło. Mój uległy usiadł na mnie okrakiem. No do czego to podobne?!
Nie! Nie ma mowy. Nie w takiej pozycji, nie w taki sposób. Po prostu nie! Uciekałam głową w pościel, kręciłam nią.
– Ona tego nie zrobi – oddech miałam strasznie szybki, byłam zła. W zasadzie to wściekła.
Dalej leżałam z rękoma za głową.
– Wstań i stań tutaj – powiedział słodko mój uległy. Co jest grane? W rękach trzymał palcat. O nie…
Wyglądał tak, że byłam pewna… Opór jest zbędny…

Nie. Wstałam z łóżka. Byłam przestraszona. Całe zaufanie odfrunęło… To był koniec zabawy mimo tego, że podobało mi się jak cholera.