Były jakoś okolice godziny 16. Pochłoniętą do granic możliwości kobietę zapatrzoną w animowaną bajkę wyrwał dźwięk smsa. Chwilę wcześniej planowała potencjalną wieczorną zabawę dość intensywnie myśląc co mu zrobi jak wpadnie w jej ręce.

– Coś się dzieje?
– W sensie?
– Jakaś fala mnie zalała.
– To znaczy?
– Niepokojące i nieprzyjemne.

Rozmowa zeszła na inny temat, a ona po chwili zajęła się ponownie bajką dla dzieci. Kilka minut po siedemnastej zaczęła się przygotowywać. Kąpiel i takie tam… wyciągnęła kilka szmat z szuflady komódki. Prawie dwie godziny później zrobiła szybkie zdjęcie, klasycznie białe pończochy, znienawidzone czarne szczudła i ukochana spódnica w szkocką kratkę. Wysłała mmsa.

– Mmm
– Kup jeszcze lateksowe rękawiczki.
Po chwili wysłała jeszcze jeden komunikat.
– Już nie trzeba, mam.
Minutę później otrzymała odpowiedź.
– Boję się.
– Czego? Nie masz czego się bać. Nie zrobię niczego, czego byś nie chciał. Po prostu zaufaj. Nie zrobię ci krzywdy.
– Tego się właśnie boję – dziwne. Kobieta nie do końca zrozumiała o co chodzi. Rozbawił ją ten sms.
– Boisz się, że nie zrobię ci krzywdy? Czy o co chodzi? Przecież ból cię podnieca. Poniżenie cię podnieca. To strach też będzie cię podniecał tak jak niepewność i oczekiwanie. No chyba nie powiesz mi, że się mylę? Hihi.

Po piętnastu minutach już był w domu. Jego niepokój był wyczuwalny z daleka. Bał się. Chociaż w zasadzie nie miał zupełnie czego się bać. Jednak to co czuła w tej chwili sprawiało, że nie chciała już odpuścić.

– Masz dziesięć minut, aby się przygotować – powiedziała wracając do oglądania kolejnego filmu, gdzie po chwili przypomniała sobie, że wypadałoby przygotować zabawki prze użyciem.
Wstała i chwiejnym krokiem na szczudłach skierowała się do szafy gdzie trzymali większe pudełko z zabawkami. Ot takie niepozorne opakowanie po jakimś sprzęcie domowego użytku bliżej niesprecyzowanego zastosowania.

Przez chwilę miała pomysł by kazać to zrobić jemu. Ale pomyślała, że ogromnych rozmiarów wibrator będzie wyglądał o niebo groźniej w jej rękach. Poszła do łazienki i na jego oczach umyła zabaweczki pod ciepłą wodą. Widział wszystko zza zasłonki prysznica. Jego mina była bezcenna.
Wiedziała co czuł, wiedziała co myślał. Była zdecydowana wykorzystać go na wszelakie sposoby w dniu dzisiejszym. Sama zastanawiając się czy będzie do tego zdolny. Ale co tam spróbować przecież można.

Już nawet mówić nie musiała, a pufa już znalazła się we właściwym miejscu.
No cholera – pomyślała szybko. – Jestem w szoku.
– Obróć ją o 90 stopni. Dupą w stronę łóżka – a sama wygodnie posadziła swoje cztery litery na miękkim materacu.
– Lubisz jak cię tłukę? – rozległ się niewinny trzask palcatu.
– Tak – jakoś nigdy nie była przekonana do tych zwrotów per Pani/Pan. Uważała to za strasznie sztuczne. Sprawiła tylko aby jego skóra tu i ówdzie była bardziej wrażliwa na dotyk.
Wstała i podeszła do komody, na której rozłożyła swój asortyment…
W rękach już miała 23 cm zabawkę o nieprzeciętnej średnicy. Przez chwile miała ochotę… potwornie dużą ochotę.
– Obciągnij – powiedziała przytrzymując wibrującą zabaweczkę w miejscu gdzie facet ma swoją zabawkę. – Żartowałam – mruknęła po chwili. Jednak wizja wsadzenia mu tego, aż po same gardło niezwykle ją kusiła.
Wzięła do ręki czarną lateksową rękawiczkę, a na dwa palce nałożyła lubrykant. Rozprowadziła delikatnie substancję w okolicach odbytu. Nigdy tego nie robiła, nigdy nie czuła czegoś takiego… Postanowiła zaryzykować i poczuć jego wnętrze na własnym palcu. Wsunęła go delikatnie czując jak zaciska się na niej. Dziwne, ciekawe uczucie. W sumie ciepło… Inaczej. Po chwili wyjęła je i przygotowała się na twixa.
– Nadziej się – kobieta obserwowała jak mężczyzna powoli nabija się na jej palce, nagle poczuła opór. – Rozluźnij się – szepnęła i odruchowo sięgnęła dłonią w kierunku fiuta. Ilość śluzu jaką zastała jednoznacznie odpowiedziała jej na jedno podstawowe pytanie. Tak – podoba mu się.

Po trzecim palcu stwierdziła, że zmieni zabawkę. Była w zasadzie pewna, że nawet nie poczuje zmiany. W pewnym momencie postanowiła jednak spróbować z czerwoną zabawką.

– Nabijaj się na pal – zaśmiała się złowieszczo, a już po chwili jakieś 6 czy 7 cm z pokaźnej zabawki znalazło się wewnątrz jego ciała. Znów poczuła po chwili jego opór. Na krzywdzie jej nie zależało, więc z triumfem wredności i podłości na twarzy postanowiła mu pokazać „głębokość” jego dupy.

– Możesz wstać i się umyć – nie było go tylko chwilę, wrócił bardzo szybko. – Teraz stań tyłem do mnie pod ścianą. Oprzyj dłonie – trzask. – Same dłonie – trzask. – Czego nie rozumiesz? – szybko zrozumiał, a ładnie czerwieniejące ślady na jego udach niebawem nabiorą koloru dojrzałej śliwki. Zapamięta to na długo. Celowała perfidnie w miejsce gdzie zaczyna się mięsień. Stał, więc każde trafienie w to delikatne miejsce powodowało, że uginały się pod nim nogi. Bawiło ją to.

Znudziło ją takie tłuczenie mięsa, które nie kwiczy.
– Odwróć się – padło polecenie. – Nogi szeroko – przez jego twarzy przemknął niepokój. W sumie nie dziwne… Miała w ręku paczkę kupionych tego samego dnia drewnianych spinaczy do bielizny.
– Widzisz co mam? – oblizała dolną wargę. Pomyślała sobie, że następnym razem połączy je sznurkami i w trakcie gdy będzie dochodziła szarpnie, zrywając wszystkie w jednej chwili. – Uh, ale ze mnie sadystyczna suka – pomyślała, uśmiechając się perfidnie w czasie gdy dotykała jego ptaka jedną stopą, a drugą opierała o jego brzuch. Ruchy jakie wykonywała były zdecydowanie przyjemne, przód jej pończochy był cały wilgotny.
– Wystaw język – jeden wystarczy. Trzy kolejne skupiła na jednym z sutków, dwa na sąsiadującym. Pozostałych sześć wpięła w szew barwiący skórę na jajkach ciemniejszym kolorem. Wrednie drażniła palcatem końce spinaczy, tak aby bolało bardziej.

Zdejmując je zadbała o to by poprosił o każdą sztukę.
– Chcesz żebym zdjęła ci to już?
– Tak.
– No więc poproś o to.
– Proszę.
– Prosisz o co?
– Proszę zdejmij to już – szarpnęła za drewniany koniec pierwszego z nich, rozległ się cichutki syk.
– Poproś.
– Proszę zdejmij – kolejne szarpnięcie i kolejny syk, ale już nieco głośniejszy.
– Poproś.
– Proszę zdejmij… – dopiero po kolejnych dwóch się zlitowała.
– Nie prosisz dobrze – podsunęła mu pomysł. – Nie prosisz bym była delikatna, więc robię to tak jak chcę JA.
Tyle wystarczyło.

Położyła się i wpatrzyła się w sufit.
– Nie masz nic do roboty?
– Nie.
– Więc co masz zrobić? – mężczyzna bez słowa klęknął przy łóżku, trzymając dłonie za plecami.
– Wiesz co? Wyliżesz mi tyłek – mówiąc to, już się odwracała do niego tyłkiem. – Ręce z tyłu, nie dotykaj mnie swoimi łapami. Delektowała się ciepłem jego języka w jednym z intymniejszych miejsc swojego ciała.
– Teraz niżej. Chcę to poczuć wewnątrz.

Szybko zmieniła decyzję przerywając na chwilę obecną zabawę, aby zmienić swoją pozycję. Ułożyła się na plecach, kompletnie ubrana zażądała orgazmu.
– Chcę orgazmu. Tu i teraz! Łapy z tyłu – powiedziała i oddała się przyjemności płynącej z jego pieszczot.