Kot, który właśnie leżał na biurku radośnie mruczał z zamkniętymi oczami pod wpływem Jej pieszczot. Lubiła koty, miała nawet dwa takie sierściuchy, ale ostatnio w jej życiu nieoczekiwanie pojawiło się dodatkowe zwierze – pies. Pies dość pokaźnych rozmiarów w dodatku mało szczekający, w zasadzie nawet przyjacielsko nastawiony do innych…

Ostatnio kobieta upodobała sobie biel. Lubiła kontrast anielskiego ciepła i demonicznego zimna. Miała na sobie delikatną koronką koszulkę ledwo zasłaniającą tyłek, białe samonośne kabaretki… czarne buty, a w dłoniach trzymała czarny skórzany bat. W zasadzie kupiła go z myślą o samej sobie, ale nie koniecznie w takim kontekście.
Bat był dość sztywny w porównaniu z innym palcatem, z którym miała styczność. Jednakże był dużo lepiej wykonany i bardziej trwały niż tamten. Był też dużo droższy.
Kupiła go z myślą, aby komuś go ofiarować, jednak wtedy nie zdobyła się na taki gest. Znając odpowiedź z góry nie chciała się sama tak upokorzyć. No i okazało się, że dobrze zrobiła.

Przez chwilę stała nad klęczącym mężczyzną pogrążona w totalnie innym świecie myśli.

– Pufa – powiedziała cicho. – I tak jak poprzednim razem.
Mężczyzna bez protestu zrobił dokładnie to samo co za pierwszym razem. Nawet nie musiała korygować ustawień dłoni ani nóg. Tym razem dała mu wybór.
– Liczba od 10 do 60.
– 50.
– Masochista – pomyślała. Nie żeby jej to jakoś specjalnie przeszkadzało… Lubiła zadawać mu ból, ale dzisiaj postanowiła, że ból nie będzie czysto fizyczny. Zamierzała forsować jego granicę tolerancji i zazdrości.
Wymierzyła kilka szczypiących razów zostawiających czerwony ogniem znaczony ślad. Po chwili przeszła na przód. Wydobyła stopę z buta podstawiając mu ją pod usta, a on automatycznie ją pocałował.
– Zamierzam zadzwonić do kogoś.
– Nie… proszę.
– Zrobię to, a ty o to poprosisz.
Mężczyzna się nie odezwał, a ona w tym momencie już przeszła na tyły aby zaaplikować mu zabawkę. Pomyślała przez chwilę o tym jakby fajnie było związać jego przyrodzenie jakimś sznurkiem, albo chociaż jajka opleść… Nic jednak kreatywnego nie przyszło jej do głowy, więc musiała się pozbyć tej myśli z głowy. Może następnym razem…

Usiadła na nim, mając pod sobą jego grzbiet stwierdziła, że właśnie dosiadła małą różową świnkę. Wstała i znów przeszła na przód.
– Spójrz na mnie – mężczyzna z trudem podniósł wzrok, aby móc na Nią spojrzeć. Rozstawienie rąk i dobór środka ciężkości był przez Nią przemyślany. Wiedziała, że będzie go to kosztowało sporo wysiłku. Zresztą wolała, jak patrzy w podłogę podczas gdy do niego mówi. Jednak chciała widzieć zmiany emocjonalne w jego spojrzeniu. Kucnęła więc przed nim. Wiedziała, że mając nogi szeroko nie będzie potrafił się skupić. Zwłaszcza, że z jego penisa ciekła niesamowita ilość płynów.
– Ślinisz się jak grubas na ciastko w cukierni. Podnieca cię to?
– Tak.
– Lubisz jak tak robię?
– Lubię.
– To dlaczego odmawiasz mi przyjemności?
Mężczyzna znów zamilkł. Ona oparła lewą nogę między jego łopatkami i „delikatnie” nacisnęła przezornie trzymając się ścianki działowej.
– I tak zrobię to, co będę chciała, a ty o to poprosisz.
Przeszła dookoła jego ciała. Położyła się na łóżku i oparła nogi o jego grzbiet. Chwile wpatrywała się w swoje własne nogi pokryte cienką siateczką białych kabaretek.
– Poproś.
– Proszę.
– O co tak ładnie prosisz?
– Proszę, żebyś zadzwoniła.
Obleśny uśmiech triumfu pojawił się na jej twarzy. On nie mógł tego widzieć. Była dumna z siebie, że osiągnęła to co chciała, a przede wszystkim ze swojego psa, że przekroczył pewną granicę.

Leżąc na łóżku rozmawiała ze znajomym, a co jakiś czas słychać było trzask opadającego palcata na nagą skórę dupy jej psa. Jednak leżenie nie było wygodne. Postanowiła, że wstanie, a stukot jej butów przypadł do gustu osobie po drugiej stronie słuchawki.

Uległy się nie odzywał, a ona nie zmuszała go do tego. Za to dziką satysfakcję sprawiało jej to uczucie i widok, kiedy powstrzymując się od wydobycia z siebie dźwięku jego twarz się zmieniała. Do końca zostało zaledwie 16 sztuk gdy przerwała, żądając teraz w tej chwili orgazmu dalej rozmawiając ze znajomym przez telefon.

Jego zaangażowanie w oralną czynność do jakiej został „zmuszony” przerosło jej najśmielsze oczekiwania. Doszła do wniosku, że chciałaby go związać i kazać patrzeć na to jak inny samiec by ją rżnął. Doszła do wniosku, że kiedyś będzie na tyle wredna i okropna, że postawi go przed faktem dokonanym. Już w myślach miała plan jak go związać lub do czego. Co zrobić by miał otwarte oczy i jak go przekonać że on tego chce i pragnie jej to dać.

Sama rozmowa przez telefon ją rozpraszała. Postanowiła zwiększyć doznania używając zabawki. Niestety w tego typu rzeczach on pozostawał daleko w tyle jeśli chodziło o skuteczność. Sama zajęła się doprowadzeniem siebie do orgazmu. Jemu pozwoliła położyć się obok. Przez chwilę pragnęła poczuć smak uległości…
– Pozwól mi dojść – słowa wypłynęły z jej ust mimowolnie. A po chwili uzyskując pozwolenie od swojego rozmówcy popłynęła niesiona falą rozkoszy…