– Opowiem Ci coś, ale padniesz z wrażenia.
– Oj nie sądzę i tak jestem padnięty. Zmęczony jakiś taki.
– Temat przypadnie Ci do gustu, mówię Ci.
– No dobrze.

****

Niewielki pokój był wypełniony blaskiem serialowego światła, które płynęło wprost z telewizora. Wielkie łóżko, na którym na wpół siedząco on i ona raźno popijała piwo przy okazji chrupiąc równie radośnie słoną przekąskę. Rozmawiali o swoich fantazjach. W pewnym momencie on chciał najwidoczniej sprowokować ją. Proste dwa słowa, których ona nie chciała słyszeć, a które to wywołały dziwne dotąd nieznane uczucie.

– Zmuś mnie – jej reakcja była błyskawiczna. Złapała go dłonią za szyję i lekko ścisnęła. Poczuła się nieco głupio, ale skoro słowa nie pomagały… Chciała tylko by on przyniósł jej piwo z kuchni.
Gdy on wrócił z piwem dla niej nie było już śladu ani po jej dłoni, ani po wyrzutach sumienia, że to zrobiła.
Dalej siedzieli i rozmawiali o swoich fantazjach. Temat zszedł nieco w kierunku dominacji kobiety nad mężczyzną. Słuchała, chociaż nie do końca chciała wierzyć w to co słyszy.
– Przeraża mnie to co mówisz. Wiesz? – wyobraźnią już budowała scenariusz potencjalnej sesji z przerażeniem zastanawiając się czy potrafiłaby to zrobić.
– Pięć lat temu to ja ciebie uczyłem seksu, a teraz wychodzi na to że to ty będziesz uczyła mnie.
– Nie za dużo sobie pozwalasz? – zapytała lekko wyprowadzona z równowagi. Co dziwne jej ton głosu w ogóle nie zdradzał irytacji. Był cichy i łagodny, jednak słowa były tak dobrane, że w tym momencie gdyby ona była na jego miejscu poczułaby się skarcona przez Domina.
– Ukarz mnie.
– Chcesz? Jesteś tego pewny?

Odcinek dobiegał powoli końca. Jednak to jej nie przeszkadzało zupełnie. Postanowiła to zrobić mimo, że nie byli sami w domu. Świst i znany dźwięk uderzenia czarnej skóry o skórę. Widok czerwieniejącego śladu po uderzeniu.
– Oh Boże jakież do piękne – pomyślała. W tym momencie pojawiły się wyrzuty sumienia. Dotknęła jednej z najbardziej czerwonej pręgi z dwunastu jakie zrobiła. Wypukła, pulsująca czerwień… Mruknęła cicho. – Jestem sadystką – myśl, która przemknęła jej przez głowę szybko się oddaliła…

****

– Pamiętasz cokolwiek z tego odcinka?
– No chyba żartujesz 🙂
– No dobrze, a co było dalej?

****

Kobieta poszła do łazienki. Po chwili wróciła z gładko ogolonymi łydkami, większość kobiet w okresie słoty, śniegów i mrozów raczej nie goli nóg. Zwłaszcza kiedy mają okres.

****

– Miałaś okres?
– Uhm. Końcówkę.
– Ostro.
– Troszeczkę.

****

– Puść kolejny – powiedziała cicho i spokojnie. Sama siadając na brzegu łóżka odchyliła się nieznacznie, aby przyciągnąć zwiniętą pościel pod głowę. Oparła się o ścianę i niewiele myśląc położyła prawą stopę na jego udzie.
– Weź krem.
– Po co?
– Domyśl się. Weź krem.
– Po filmie.
– Mnie film nie przeszkadza i chcę byś wziął krem.
Cichy pomruk wydobył się z ust mężczyzny, chwilę później lekki syk malowniczo ozdobił dźwięki serialu. Mały dyskomfort dało się zauważyć w jego minie. Z pewnością uderzenie batem nieco poniżej miejsca gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę, nie należy to przyjemnych. Zwłaszcza jeśli owego uderzenia się człowiek nie spodziewa.
Dziwnym sposobem krem się znalazł szybko.
– Zimne – wraz ze słowem można było usłyszeć charakterystyczne plaśnięcie.
– Mocniej, teraz śródstopie.
– Nie łaskocze cie to?
– Nie. Bo siła jest odpowiednia. Teraz tutaj – wskazała pożądane miejsce końcówką bata.
Gdy skóra już była wystarczająco nawilżona…
– Pocałuj. Nie tak – świst – nie dmuchaj, ma mi być ciepło – powiedziała cicho. – Więcej języka mniej ust – po chwili przymknęła oczy z rozkoszy. – Właśnie tak – położyła koniec bata na swoim podbiciu. – Teraz tutaj – i wolno przesuwała go ku górze, a on podążał jego śladem.

Kolejny odcinek się skończył. Kobieta niewiele myśląc wstała i wyszła z pokoju, po chwili wróciła z czarnymi czółenkami. Postawiła je na podłodze obok łóżka, a sama skierowała swoje kroki do komody, z której wyciągnęła jedne z nowszych pończoch.
Usiadła na łóżku i powoli wciągała owe cudeńka na nogi. Uważając aby nie zaciągnąć beżowej i delikatnej siateczki, która układała się w piękny wzór zwieńczony różową koronką.
Przez chwilę zastanawiała się ile razy zachwieje się w tych butach, bo przecież szesnaście centymetrów to raczej szczudła niż buty.

****

– Szesnaście centymetrów?
– Uhm.
– Wywaliłaś się? 😀
– Prawie i to trzykrotnie. Raz zaplątałam się w jego ciuchy, drugi raz źle wymierzyłam siłę i mną zachwiało a trzeci raz poślizgnęłam się na panelach 😀
– ahahahhaha ciapa jesteś. No dobra, co było dalej?

****

Kobieta kazała się oprzeć mężczyźnie brzuchem o łóżko. Wzięła palcat z łóżka chwiejąc się na swoich szczudłach. Nie miała na sobie niczego więcej prócz wspomnianych wcześniej pończoch i tych nieszczęsnych butów. Złapała się ściany jedną ręką. Prawą nogę oparła o jego półdupek lekko naciskając obcasem.
– Chcesz?
– Chcę.
– Poproś.
– Proszę.
Uderzyła go raptem dwanaście razy. Przerwa pomiędzy kolejnymi razami była długa. Napawała oczy widokiem skóry zmieniającej kolor pod wpływem uderzenia. Jak zahipnotyzowana w głowie tworzyła sobie wzorek jaki zamierzała zostawić na jego dupie.
Po chwili postanowiła się zabawić jego kosztem.
– Zostań tak – powiedziała, a sama obeszła łóżko chwiejąc się na nogach. Zaplątawszy się w niedbale rzucony tiszert na podłogę usiadła na łóżku zgrabnie kryjąc upadek. Myśl przeszła jej okropna. Co prawda kończył się… ale zapach…
– A tam. Co będę się przejmowała. To ja mam się dobrze bawić – pomyślała i położyła się przed jego twarzą. Rozchylając uda i szybkim ruchem ręki chwytając go za włosy przyciągnęła do swojego łona. Na jego plecy zarzuciła nogi zakończone ogromnymi szpilkami, z których była dumna…
– Spraw abym doszła – wyszeptała słodko wpatrując się w lekko niepewny wzrok swojego partnera. – Chyba nie odmówisz mi orgazmu, co?
To trwało zaledwie kilka minut, a fala ciepła rozprzestrzeniła się po jej ciele zalewając błogostanem wszystkie komórki ciała.
– Dobry chłopczyk. Możesz wstać i się umyć.
– A twarz mogę umyć?
– Nie.
Podświadomie czuła, że jeśli za nim pójdzie przyłapie go na tym, że jej się nie posłuchał. Miała racje. Miała za co go ukarać.
Stojąc w drzwiach od łazienki zacmokała złowieszczo.

****

– Uuuu. Gruba akcja. Mocno go zlałaś?
– E… nie tak bardzo.
– To ile razy dostał?
– Łącznie 62. Mówię o tych które liczył głośno. Nie wliczam tych, które dostał ot tak dla zasady.

****

– Zabierz pufę ze sobą. Ustaw ja w tym miejscu – wskazała środek pokoju palcem. – Teraz się połóż na niej. Dalej. Masz leżeć na podbrzuszu. Rozstaw dłonie na podłodze. Szerzej – z największą delikatnością lekko szturchnęła go batem w przedramię. – Nogi też szeroko – ich rozstaw skorygowała nogą przezornie przytrzymując się przy tym regału.
– Licz głośno i dziękuj za każdym razem.
– Raz, dziękuję. Dwa, dziękuję… – tak doszli do jakiś dwudziestu, gdy nagle w umyśle kobiety powstał głupi pomysł.
– Pokaż mu swoją dupę – czuć było w powietrzu zmieszanie i lekki niepokój bijący od mężczyzny. – No już.
– Ale jak?
– Normalnie. Złap dłońmi za pośladki i przytrzymaj – kobieta już gmerała w pudełku. Dorwała ciężki welurowy woreczek. Z szuflady wyciągnęła lubrykant.
– Rozluźnij się – powiedziała gładząc jego tyłek lubrykantem. Po chwili do jego wnętrza postanowiła wepchnąć plug. – Rozluźnij się, bo będzie bolało.
– To nie takie proste.
– No co ty nie powiesz? – złapała mężczyznę za jądra i lekko piszcząc obserwowała jak jego ciało opuszcza opór. Trwało do dosłownie chwilę, a w jego tyłku już błyszczał uroczy diamencik ozdobnego stalowego pluga.

****

– Lałaś go w momencie gdy miał plug w tyłku?
– Aha. Czasami nawet trącałam drugą stroną palcatu w diamencik.
– Podobało mu się?
– Owszem.

****

Kobieta na chwile przerwała. Położyła się na łóżku i oglądała wiadomości w telewizji. Trzymając nogi na jego grzbiecie.
Parę razy uderzyła go na leżąco, ale nie było to zbyt wygodne, więc postanowiła wstać.
– Otwórz usta. Trzymaj – włożyła mu do ust bat – ale dobrze Ci radzę. Nie chcę widzieć śladów twoich zębów na nim.
Sięgnęła do szuflady. W ręku miała już bambus. Po trzech razach zlitowała się nad nim. Wiedziała, że ból jest nieporównywalnie większy niż w przypadku palcatu.
Gdy skończyła…
– Szczypie?
– Tak – kobieta się podle uśmiechnęła dotykając czerwonej i pulsującej skóry. Sięgnęła po krem z wyciągiem z cytryny i ogórka. Postanowiła go wetrzeć w jego skórę i obserwować jego reakcję. Nawet nie syknął. Była niepocieszona.

****

– Jesteś sadystką…
– Na to wychodzi.
– Stworzyłem potwora.
– No wybacz.
– Podoba Ci się jak przyjmuje ból, który mu dajesz?
– Przeraża mnie, że mnie to bawi. Przeraża mnie to, że z lubością przyglądam się zmianom na jego skórze… Przeraża mnie to, że z premedytacją staram się trafić w to samo miejsce jak i to, że jemu się to podoba…
– Czyżby sub zginęła gdzieś w odmętach przyjemności płynącej z dominacji?
– Chcesz teraz dyskutować ze mną na ten temat?
– Nie, może później. Teraz chcę wiedzieć co było dalej.

****

Mężczyzna się nie ruszył. Dalej trwał w pozycji w jakiej został ustawiony, patrząc w podłogę.
– Możesz wstać.
– Dziękuję.
– Idź obejrzyj moje dzieło.
Po chwili z przedpokoju było słychać komentarz „o ja pierdolę”.
Gdy on wrócił, ona zastanawiała się czy zaraz sama nie dostanie takiego lania.
Jednak to był koniec zabawy w nawiązaniu do jakiejkolwiek dominacji. Teraz czas na najzwyczajniejszy na świecie seks… który wcale nie był taki zwyczajny.
– Nazwij mnie imieniem innego mężczyzny – powiedział leżąc na niej i rytmicznie ruszając biodrami. W jej głowie przez chwile pojawiło się uczucie upokorzenia.
– Ale po co?
– Bo chcę.
– Oho – pomyślała, coś jest na rzeczy. Wymieniła kilka imion, chociaż wiedziała, o które imię mu chodziło w zasadzie od razu. Droczyła się z nim tylko udając, że nie ma pojęcia o co chodzi.
– Nie. Na K.
Imię padło, a ona czuła w sobie jak ten rośne jeszcze bardziej.
Sprawa zakończona na jej plecach… lubi czuć gorąc spermy wystrzelonej wprost na jej krzyż. Lubi czuć jak spływa… Lubi… Po prostu lubi.