Klęczał przy Jej stopach wpatrzony w aksamitnie gładką skórę połyskującą w świetle księżyca. Światło padało z odsłoniętego okna wprost na jego postać, rzucając lekko zauważalny cień ich sylwetek na ścianie. Czekał pochylony będąc gotowym do działania na Jej polecenie. Nie patrzył Jej w oczy, nie miał odwagi ale wiedział że za chwilę coś się stanie. Czuł wzbierające podniecenie, czuł na sobie Jej spojrzenie.
– Spójrz na mnie – powiedziała cicho. Zacisnął powieki i lekko odwrócił głowę w kierunku ściany. Jak małe dziecko zmuszane do zjedzenia czegoś czego nie lubi.
– Spójrz powiedziałam – ponagliła go bardziej jadowitym syknięciem. Teraz już nie mógł dalej się z Nią droczyć, nie miał prawa Jej nie posłuchać. Nie mógł się dalej opierać. Zerknął. Jej twarz oświetlona srebrzystym światłem wyglądała jak twarz anioła. Jasne blond włosy kaskadami oblewały Jej nagie ciało, Jej niebieskie wielkie oczy mieniące się iskrami pożądania wpatrywały się w niego. Tego jedynego, całego oddanego Jej. Tonął w bezkresie głębi zimnego błękitu.

– Chce widzieć twoje oczy – powiedziała lekko się pochylając w jego stronę. – A teraz czekam, chce poczuć żar twojego oddechu na Mojej skórze Moich stóp. Wiem że tego pragniesz i trudem się powstrzymujesz – miała racje. Cholera zawsze ma racje – pomyślał.
Przybliżył twarz nie spuszczając wzroku chociaż było to dosyć trudne z racji położenia. Nagle Ona uniosła nogę, a jego głowa odruchowo podążyła za nią, za źródłem rozkoszy dających satysfakcję obu stronom.
– O tak, teraz lepiej cie widzę, no już, chcę poczuć ciepło twego oddania – wyszeptała.
Złapał delikatnie swymi dłońmi w kostce nogę uniesioną przez Nią żeby się nie męczyła, żeby Jej nie drżały mięśnie z wysiłku i żeby czuła, że ma oparcie w nim.
Powolutku przeciągnął jerzykiem po stopie od strony zewnętrznej od piety aż po mały palec. Jęknęła cicho. Kochała to ciepło, które się rozprzestrzeniało czując jak faluje w niej pragnienie szczytowania.

On po kolei ssał każdy palec jej stopy. Wsuwał język miedzy nie i obserwował jak niesiona rozkoszą zapomina się, a jej ciało przechyla się w tył. Patrzył jak się zatraca w doznaniu. Chciał dać Jej więcej, chciał dać Jej spełnienie. Nie czując oporu chociaż obawiając się kary za nieposłuszeństwo delikatnie zmieniał obiekt pożądania. Wilgotnymi wargami przesuwając się po skórze coraz wyżej i wyżej jęczała pod jego oddechem. Wciągała głośno powietrze nie protestując. Nagle złapała go za włosy i pociągnęła ku gorze.
– Czasami mam wrażenie, że czytasz w moich myślach. Więc teraz spraw abym doszła.
Ciągnąc oburącz za włosy dawała mu wskazówki jak ma to robić by trafiał w odpowiednie miejsce.

Smak, Jej smak.
Zapach, Jej zapach.
To wszystko sprawiało, że czuł się potrzebny, ale też onieśmielało go to. Wydawało mu się, że nie zasługuję na taką nagrodę. Wydawało się mu, że nie jest wart jej uwagi… A mimo tego dawał jej siebie
Pierwszy raz mu na to pozwoliła, czul się cholernie wyjątkowo bo mógł poznać Jej smak. Taki delikatny, subtelny i lekko kwaskowy. Chciałby spojrzeć chociaż przez chwilę… Podziwiać piękno urody intymnej swej Pani, ale nic z tego mrok w pomieszczeniu to skuteczna przeszkoda. Poza tym, gdy tylko na chwilę przerywał Ona mu przypominała co ma robić i gdzie jest.

Tymczasem Jej lewa noga oparła się o jego plecy, natomiast prawą stopą wsparła się o jego ramie. Gdy dochodziła ścisnęła go w spazmatycznym ruchu udami. Brakowało mu tchu, ale mimo to czuł się spełniony…

– Zapamiętałeś mam nadzieję. Jutro sprawdzę twoją pamięć.