Patrzył na Nią.
Ona stała nad nim w szerokim rozkroku. Dłonie miała zaciśnięte na palcacie, który przecinał jej sylwetkę w poprzek, lekko uginając się pod siłą naporu Jej rąk. Patrzyła na niego z pogardą. Patrzyła jak się bije z własnymi myślami.

Była okropną sadystka lubowała się z bólu. Pastwiła się nad nim i psychicznie i fizycznie. Totalnie nie liczyła się z tym co czuje jej pies. Był tylko przedmiotem, był tylko zabawką, z którą mogła robić wszystko to na co tylko miała ochotę.
On zazwyczaj potulnie i bez zająknięcia wykonywał jej polecenia. Oddał jej wszystko, oddał jej całego siebie. Kochał ją i to był jego największy błąd.
Ona, aby go zmusić do czegoś czego chciała, posuwała się nawet do bardzo wrednych technik. Nie miała skrupułów aby użyć szantażu emocjonalnego, nie widziała niczego złego w tym żeby zlać go tak mocno, że z bólu cały się trząsł lub tracił przytomność.
Co tutaj wiele mówić. Ona była okropną i wredną suką.
Bywały momenty, że była kochana i wrażliwa… Ale jej czułość była tylko przykrywką i wyrafinowanym działaniem Aby otrzymać to czego chciała, czy to drogą perswazji czy to drogą przemocy.
****

Czekał na jej komendę, był w tym stanie, w którym idzie się za Właścicielem na koniec świata i jeszcze dalej. Czekał, cały drżąc z podniecenia. Spuścił wzrok, racząc się widokiem czerwonych kozaków swojej Dominy. Lateksowa czerwień błyszczała w słońcu i kontrastowała z czernią również lateksowego gorsetu.
Kochał lateks. Ona to wiedziała. Wiedziała o nim wszystko. Trzymała go na służbie od dwóch lat. Miał w sobie to coś co nie pozwalało Jej o nim zapomnieć. Miał w sobie naturalną uległość i na swoje nieszczęście oddał Jej to.

Kobieta ruszyła się z miejsca, majestatycznym krokiem obeszła go dookoła. Obcasy cicho postukiwały na posadce. Dźwięk ten wywoływał u niego silne dreszcze. Był przygotowany, że w każdym momencie może zostać uderzony palcatem. Tymczasem czuł tylko Jej zapach, chociaż sam nie dowierzał temu, że Ona jest tak blisko… na wyciągnięcie ręki.
Walczył z pragnieniem dotknięcia swojej Pani, ale wiedział że jeśli to zrobi kara będzie dotkliwa. Walczył z marzeniem poczucia jej bliskości, walczył z własnymi pragnieniami i fantazjami. Potrzebował Jej.

Poczuł jak dotyka jego skóry na plecach dłonią ubraną w jedwabną rękawiczkę. Zimny jedwab prześlizguje się subtelnie po jego skórze. Pomyślał, że subtelność zdecydowanie nie pasuje do Jej sadyzmu. W jednej chwili poczuł niepokój. Mimo tego, że jej ufał i pragnął. Mieszane uczucia… Był pewny, że Jej właśnie o taki efekt chodziło.

****

Czuła jak jej pies drży pod jej dotykiem. Uśmiechnęła się szyderczo kątem ust.
Podeszła do krzesła i podniosła je. Postawiła przed jego pyskiem. Usiadła. Dotknęła końcówką bata swojego psa. Potem przeciągnęła palcatem po swoim bucie. On natychmiast zareagował zbliżając swoje usta do wskazanego przez nią miejsca. Lubiła to. Lubiła patrzeć jak jej się poddaje. Lubiła go upokarzać.

– Usiądź – oparła stopę na jego udzie wbijając w mięsień obcas. – Ściągaj. Zębami! Tak. Uważaj!

Obserwowała jak jej uległy posłusznie rozpinał suwak kozaków ustami, patrzyła jak delektował się zapachem jej stóp. Nie umknęło jej nic. Nawet ukradkiem oblizane wargi. Nawet niewinne zerknięcie na drugą stopę. Podsunęła mu ją. Po chwili już bosa, odziana tylko w pończochy z nylonu pastwiła się nad nim.

****

Czuł gorący dotyk jej stopy na swoim przyrodzeniu. Był gotowy.
Gdy padło polecenie by się zadowolił na Jej oczach nie zastanawiał się. Był wdzięczny swojej Pani za to, że w ogóle pomyślała o jego przyjemności.
Po kilku ruchach wiedział już, że to nie potrwa długo, a zachowanie Pani nie pomagało w tym. Jej stopy dotykały go, przesuwały się po jądrach, palcami sięgała okolic odbytu.
Czuł jak nadchodzi rozkosz. Wytrysnął wprost na jej stopy.

– Pięknie. Teraz wyliż – patrzyła jak reaguję na nową, nieznaną mu komendę. Mimo to wiedziała, że to zrobi. Zawsze poszerzał granice swojej wytrzymałości, a zarazem i uległości wobec niej.
Był wystraszony. Jego oczy wpatrywały się w przestrzeń gdzieś za nią.
– No już. Przecież to nic takiego. Chyba nie chcesz sprawić mi zawodu? – mężczyzna się otrząsnął z początkowego szoku. Potrząsnął głową. Jego Pani nie lubiła z nim rozmawiać, ale lubiła do niego mówić.
– Więc na co czekasz?

Przełknął ślinę. Spojrzał w górę i szybko pożałował tego co zrobił. Wiedział, że jest zniecierpliwiona i niezadowolona z jego zachowania. Wiedział, że zostanie ukarany, a od tego czy zrobi to czy nie zależeć będzie siła z jaką mu się oberwie.

Przełamał się. Nie znał smaku spermy. Przednim stała granica do pokonania, wziął głęboki wdech i dotknął językiem mokrej plamy na nylonowej pończosze. Słodkie, ale pozostawiające dziwny posmak jakby mięta? Ciężko opisać.
Wylizał wszystko do czysta i zadowolony z siebie usiadł na piętach.

– Jeszcze tutaj – powiedziała, wskazując końcem bata na sporą ilość nasienia, która ściekła z jej nogi na podłogę.