Sms był prosty.
– Masz być za godzinę. Nie wcześniej i nie później. Pamiętaj, że każda minuta spóźnienia to kara.

Szybko pobiegł pod prysznic, aby już po kilku minutach wybiec z domu na spotkanie.
Na miejsce dotarł ze sporym wyprzedzeniem, ale nie mógł i nie chciał ryzykować. Nie znosiła gdy nie wyrabiał się w czasie. Nie chciał jej stracić. Nie chciał też narazić się Jej i sprowokować do wymierzenia kary… Umiała ukarać boleśnie, nawet bardzo boleśnie.

Punktualnie po godzinie od nadejścia sms’a zapukał do Jej drzwi.
– Wejdź. – Po chwili usłyszał. Gdy zamykał za sobą drzwi dodała jedynie. – Masz zostać tylko w bieliźnie. – Spięty z podniecenia i strachu wykonał posłusznie polecenie.

Jego Pani nie zadała sobie trudu przywitania go, Siedziała zajęta laptopem.
Podszedł i zajął właściwą dla siebie pozycję. Usiadł na piętach wspierając dłonie na kolanach z pokornie spuszczoną głową tuż obok miejsca w którym Siedziała.

– Dzień dobry moja Pani – wypowiedział drżącym głosem.
– Yhymmm… – padła odpowiedź
Wydawało się, że w ogóle nie zwraca uwagi na jego obecność. Po kilku minutach, które wydawały się być wiecznością dla niego usłyszał jedynie:
– Zrób mi herbatę.
Pokornie udał się do kuchni celem wykonania Jej polecenia. Bez słowa zaczął robić najbardziej wyjątkową herbatę jaką tylko mógł przygotować z gorącej wody, torebki i kubka, pamiętając przy tym, że Pani nie słodzi.
Gdy herbata była już gotowa, podszedł z nią, zajął swoją pozycje i czekał trzymając kubek w wyciągniętych dłoniach. Pani nawet nie zareagowała, dalej była zajęta laptopem. Gdy mięśnie zaczynały drżeć z wysiłku na twarzy Pani pojawił się delikatny uśmiech…
– A spróbuj rozlać, a wiesz co się stanie później.
Wiedział. Zebrał wszystkie siły, aby nie zawieść swojej Pani chociaż miał świadomość, że to tylko odłożony w czasie wyrok. Ręce trzęsły mu się coraz bardziej i nagle pierwsza kropla herbaty spłynęła po jego dłoni na podłogę.
– Odstaw kubek.
– Jak Pani sobie życzy. – Odpowiedział z lękiem
– Podejdź tutaj. – Powiedziała stanowczo wskazując miejsce dłonią.
Gdy tylko podszedł dłoń Pani wylądowała na jego twarzy. Wiedział, że nie powinien był się odzywać. Wiedział też, że to nic w porównaniu do kary za rozlaną herbatę.
Wstała i nie spiesząc się podeszła to trzcinki zajmującej swoje właściwe miejsce tuż obok fotela. Jej końcem powoli zaczęła przesuwać po jego plecach ramionach, podchodząc do niego przesunęła nią po jego policzkach. Bał się unieść głowę, nie śmiał spojrzeć w oczy swojej Pani, nie zasługiwał na to. Miała nad nim całkowitą władze, a co gorsze doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
– Byłeś punktualnie więc kara nie będzie aż tak surowa… podziękuj!
Przysunął głowę do stóp swojej Pani i całując namiętnie najpierw jedną potem drugą powiedział „dziękuję” lecz zanim dokończył na pośladkach poczuł piekący ból. Z pewnością na jego jasnej skórze właśnie tworzyła się śliczna wiśniowa pręga…
Nie odważył się nawet drgnąć. Jego Pani przez chwilę jakby nad czymś myślała, a może zwyczajnie czekała. Po chwili usiadła znowu zajmując się laptopem. Trwał w pozycji w jakiej go zostawiła.
– Najpierw powoli, wpierw lewa stopa. Tylko językiem. – Padło polecenie
Zbliżył się do stopy swojej Pani i z całkowitym oddaniem skupił się na wykonaniu polecenia.
Piekący ból pojawił się na plecach.
– Wolniej! – usłyszał syknięcie z Jej ust, więc najwolniej jak tylko potrafił przemierzał każdy centymetr stopy swojej Pani wkładając w to całą pasje i oddanie na jakie było go stać.
– Dość! Teraz prawa. – Te słowa wyrwały go z transu. Był niesamowicie podniecony, jedyne o czym mógł myśleć to to jak mógłby podziękować swojej Pani za ten dar, za przyjemność której mógł doświadczyć.
Stracił poczucie czasu, które przywróciło mu dopiero kolejne bolesne piekące uczucie na plecach.
– Teraz ubieraj się i wyjdź!
Chyba nic nie mogło zaboleć bardziej. Wdzięczność i podniecenie mieszało się z bólem stwierdzenia, które usłyszał. Nie odważył się powiedzieć „dziękuje moja Pani”.