To okropne uczucie. Wiesz? Nie, nie wiesz, ale ja Ci kochany pamiętniczku wytłumaczę. Wszystko i obiecuję, że nie będzie to miłe.
Kiedy próbujesz coś ukryć, schować przed całym światem, a tym bardziej przed niepowołanymi oczami, rękoma… ba! Nawet przed niepowołanymi myślami! Kiedy ktoś Ci wprost pisze, mówi… w zasadzie to krzyczy do ucha – pragniesz tego, wiem to. Szalejesz. Jedyna rzecz jakiej pragniesz to to… aby przestał. Żeby zamknął się. Żeby zniknął. A ty co robisz wtedy? Uciekasz? Czy mając świadomość, że ma klucz który otwiera tajemniczy ogród, którego tak chcesz strzec przed innymi i… o zgrozo! Nawet Ci to wychodzi. To trafi się ktoś kto szybko owinie Cię wokół palca. Nie chcesz tego, bronisz się przed tym. W rezultacie pół nocy przepłakujesz, a i tak rano wstajesz w świetnym humorze.
Dramat. Prawie półtora miesiąca pracy, zaangażowania w walkę z samą sobą i co? Godzina rozmowy z „niedoszłą” Szują i wszystko bierze w łeb.
– czemu ze mną rozmawiasz?
– bo lubię.
– i nic więcej?

AAAAAAAAAAAaaa! Zagryźć to mało! To okropne uczucie. Wyobraź sobie pamiętniczku małą dziewczynkę. Daj jej pamiętnik. Niech sobie pisze o swoich pierwszych miłostkach, kłopotach, problemach, miesiączce i tak dalej. Teraz zagoń ją w róg jej własnego pokoju i spróbuj zabrać jej ten pieprzone kilka kartek w ładnej kolorowej okładce. Zobacz! Stanie do walki niczym lwica o własne kociaki, pokaże kły, pokaże pazury. Własnym ciałem będzie bronić tych sekretów.

Hmmm… Może jednak ja taka jestem? Nie to nie możliwe, nie chcę taka być. Kolejna bitwa, kolejna wojna mnie czeka. Ciekawe tylko czy znów poleje się krew, a jeśli tak… to czyja? Oby nie moja.

To jest tak trochę jak w nieszczęściach cnoty, potęgujesz dane uczucie w sobie… „nieszczęsna, w tych niebezpiecznych momentach, gdy ciało, na skutek błędów umysłu, wznieca pożar namiętności. Chwile takie niweczą skutecznie opór wobec zła, tym bardziej że wtedy nic nie sprzeciwia się dewiacji pragnień i gwałtowności żądzy, a oczekiwana rozkosz jest tym intensywniejsza, im liczniejsze przełamuje ograniczenia, brukając ich świętość. Jeśli wraz ze zniknięciem upiornego urojenia powraca rozsądek – sprawa wydaje się być niegroźna. Zaświadcza to przecież historia omyłek rozumu. Wiadomo dobrze, że błądzenie nikomu nie uwłacza, lecz bywa – o zgrozo! – iż podąża jeszcze dalej. Czy zdobędziemy się na śmiałość powiedzenia sobie, czym byłaby realizacja tej myśli, jeśli już pewien jej aspekt poruszył nas do tego stopnia? Najpierw ożywia się chimerę, a gdy zaistnieje, dopiero tedy spostrzegamy, że to zbrodnia”. Chore! To chore. Okropne i paskudne. Strasznie źle mi z tym, z tym wszystkim. Nie potrafię żyć wraz z tym. Nie zamierzam się z tym czymś zaprzyjaźniać… Nie dopuszczę już tego do głosu. Chyba… Chyba boję się to nazwać po imieniu. Cholera! Nie jestem już tą samą osobą, którą byłam miesiąc, dwa miesiące czy rok temu… Jestem inna. Tylko jaka? Jaka chcę być, czy taka jaką być powinnam? Bezsensu. Przestań myśleć Kaśka i weź się w garść!
Pamiętniczku, mój drogi Przyjacielu – pomóż mi! Proszę… Tak bardzo się boję, że znów stracę nad sobą kontrolę.

– mam zadanie dla ciebie. Chcę żebyś napisała dla Mnie bajkę.
Warczenie? Gryzienie? Zdecydowanie bez kija nie podchodź. Czułam się jakbym była bykiem, a ktoś by mi machał przed pyskiem czerwoną płachtą, aby doprowadzić moje nerwy do stanu wrzenia. Nie chcę! Nie chcę niczego dla niego robić… Mieszane uczucia… Wiesz pamiętniczku. Ogólny zarys mi się podobał. Bajka o więzi na odległość, bajka o czymś co łączy dwoje ludzi… Nawet już sobie trochę wymyśliłam… Szkoda tematu.
Myślałam. Nawet obejrzałam te bajkę… i wiesz co? Oczywiście, tak masz rację. Uległam. Zaczęłam pisać. Jednak przerwałam. Dlaczego? Bo nie chcę. Staram się bronić przed nim. Myślałam… Miałam nadzieję, że jestem odporna. W sumie to jestem, ale jak widać nie na każdego. Okropne!

Nie wiem czy kiedykolwiek skończę tą bajkę o Anastazji…

****

Któż w dzisiejszych czasach nie znałby baśni o legendarnej Anastazji? Któż by nie znał bajki o córce cara Rosji Mikołaja II? Absurdalnie trafne spostrzeżenie – Anastazja znaczy urodzona na nowo.
Według baśni, gdy miała ona osiem lat okrutna klątwa została rzucona na jej rodzinę w wyniku czego tylko ona ocalała. Nie pamiętając jednak niczego sprzed momentu, w którym znaleziono ją nieprzytomną na ulicy trafiła do sierocińca, a osiągnąwszy lat osiemnaście opuściła go.
– Znajdź sobie miejsce w życiu i koniec tych bzdur – krzyczała jej opiekunka. – Idź w lewo – mówiła.
Sama Anastazja nie do końca wiedziała czego chciała by od życia. Jedynie chyba dowiedzieć się kim była.
– Jeśli pójdę w lewo na zawsze zostanę sierotą, ale jeśli pójdę w prawo…

Jak wiele jest krętych dróg? Jak wiele jest źle obranych tras?
Strach to właśnie to czego tu nie trzeba, czy już brak odwagi mi. Ludzie mówią, że w życiu bywa różnie, strachu nie uniknie nikt. Tak wielki zdaje się ten świat we wspomnienia z dawnych lat. Wiem już dawno to, że na końcu drogi tylko na mnie czeka ktoś i ramiona swe dla mnie chce otworzyć i odnajdę wreszcie dom.

Przede mną jeszcze drogi szmat przed wspomnienia z dawnych lat.

Dom ma w sobie coś co kiedyś przecież znałam dobrze wiem.
Dom ma w sobie to co dla mnie najprawdziwszym jest spełnieniem.

Każdy mały krok wielką jest wygraną, ruszam śmiało drogą wprost. W lat minionych mrok, w przyszłość mi nie znaną, czekam co przyniesie los.

Tak, niech to będzie znak, niech prowadzi szlak w miejsca, które tak mi brak. Chcę znaleźć dom, sprzed lat.

Tęsknota spalała ją od środka…
Baśń piękna, a i owszem. Pytanie tylko jak wielu widzi w niej coś więcej?
A gdyby tak… losy małej Anastazji potoczyły się zupełnie inaczej?

*

Lecę w dal w dawne dni, co minęły daremnie. Nie wiem skąd znana mi ta melodia gra we mnie. Płynie czas liczę dni, co minęły daremnie. Nie wiem skąd znana mi ta melodia gra we mnie.

Trzeba przyznać, że miała charakterek jak rasowa księżniczka ciągle zadzierała nosa.

****

Mam tyle. Masa cytatów leży w szkicu tego tekstu. Bajka zawierałaby wiele oryginalnych słów, dialogów czy piosenek…
Patrz drogi pamiętniczku, jakie to przerażające.
– Pięknych snów życzę, panienko. Zaraz się spotkamy, nie uciekniesz ode mnie.

Może w snach powrócą tamte dni, lecz czas się nie zatrzyma, a życie naprzód gna nie wróci przeszłość ani dobra ani zła.

Sprawny umysł mam, jednak martwe ciało. Wszystko słyszę i czuję…

Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy i nienawidzę słów: „Nic nas nie rozłączy”
Codziennie modlę się, byś zabrał mnie ze sobą…

NIE! Nie chcę powtórki! Będę wredna, okropna, paskudna a przede wszystkim będę uparta. Nie dam się. Wiem… Nie musisz mi mówić. Wiem, że mu się to nie spodoba. Pewnie zniknie z mojego życia. Trudno. Muszę się z tym liczyć.