– kupiłam sobie pończoszki samonośne, takie grafitowe, śliczne.
– pokażesz mi?
– a chcesz?
– chcę.

O jezusie i wszyscy święci razem wzięci, jakie ona ma nogi! – pomyślała oglądając przesłane przez nią zdjęcie. Oczyma wyobraźni już chwytała zębami delikatną koronkę, już wyobraźnią… czuła jej skórą swój własny gorący oddech. Przeklęta empatia. Przeklęta wyobraźnia.

Już była jej, chociaż żadna ze stron nie dopuszczała do siebie takiej myśli. Ona jej ufała, a ona bała się cholernie by jej nie skrzywdzić. To ogromna odpowiedzialność i… to poczucie własności sprawiało, że zakazany owoc coraz bardziej ją nęcił.

Poprosiła ją o bajkę. Tekst, który miała napisać dla niej ma być środkiem bezpośrednim na wybadanie tego czego pragnęła. Bała się tego co mogłaby przeczytać, ale mimo to była ciekawa fabuły jaką wymyśli. Zastanawiała się tylko czy sobie poradzi z tym co ona napisze.
Nie chciała. Chciała i znów nie chciała.

– to jakiś koszmar – mówiła sama do siebie, a mimo to z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z każdą kolejną chwilą spędzoną na wspólnym pieprzeniu o przysłowiowej dupie Maryni pragnęła jej co raz silniej. Ona była nie tylko znajomą. Lubiła ją… Ciekawe, dwie uległe istoty zamierzają się spotkać na zabawę w… gdzie jedna będzie zmuszona do postawienia się w zupełnie innej pozycji, niż do tej pory. Zastanawiała się czy sobie poradzi. Znów czuła, że tego nie chce. Znów czuła, że się boi. To nie jest takie proste… wziąć na siebie odpowiedzialność za młode i niewinne dziewczę.

– poradzę sobie – po chwili powiedziała, ale tylko kot odpowiedział jej na te słowa miauknięciem, tak jakby chciał dodać jej odwagi.

Zamyśliła się. W wyobraźni mogła zobaczyć tylko intymną scenę dwóch zabawiających się w mało tradycyjny sposób kobiet. Ale mimo wszystko rudowłose praktykowały raczej lajtową zabawę, tak wiesz – zmysłową i delikatną.

Może to tylko strach przed nowym. A co będzie jeśli ją zawiodę? Jeśli nie dam rady, jeśli nie będę potrafiła się odnaleźć po drugiej stronie bata?
Będę musiała jej to jakoś wynagrodzić. W lajtowy sposób wystarczyłoby ją unieruchomić…

****

Na krótko spiłowała paznokcie tuż przed jej przyjazdem. Wiedziała, że palce będą jej potrzebne, a że nie chciała jej zranić… Coś za coś, przecież tak być musi. W końcu to i tak coś nowego. Cholera nie lubię nowych rzeczy. Ale dlaczego nie, w końcu baby śniły mi się od dłuższego czasu. Tylko kurdę, sny nie zawierały żadnej dominacji, nie było w nich niczego co mogło by się skojarzyć bezpośrednio z klimatem bdsm.

Zwariowałam. Porywam się z motyką na słońce…

Czy ja tego chcę? Jasne. Chcę! Lubię wyzwania, więc potraktujmy to jak wyzwanie. Z drugiej strony, nikt nie poddziadział, że nie mogę tego potraktować jak dawanie jej radości i spełniania jej fantazji. Dając jej to, powinnam odczuwać satysfakcje z samego dawania. Ciort z samą Dominacją. Nie potrafię. Będzie sztucznie… Nic na ten temat nie wiem. No… bo co mogłam wiedzieć? Nic poza swoje własne doświadczenie z facetami i to raczej mierne.
Nie lubię Domin. Boję się ich. Są okropne i wredne. Stereotyp nie dawał mi chwili spokoju.

****

Prześlizgujące się dłonie po rozpalonej skórze ud od pożądania i od zachcianki jednej z nich. Intymny zapach, ich zapach. Uczucie gorącego wilgotnego oddechu na skórze brzucha, oddech który przesuwa się w dół ku granicy, ku zakazanemu owocu zostawiając za sobą palący ślad, oddech który powoduje gęsią skórkę na całym ciele. Ciepło. Gorąc. Chłód i znów gorąc. Dreszcze emocji. Silne odczuwanie jej podniecenia. Odgadywanie pragnień. Teraz mocno? Tak to dobry ruch. Reakcja prawidłowa, płytki oddech, zamykanie oczu.

– patrz na mnie, chcę cię widzieć – z bólem otwiera oczy, a jej tęczówki wędrują ku górze z rozkoszy – Chcę cię słyszeć… – skurcz, spazm, złapanie powietrze, świst i krzyk. Nie nie dam Ci złożyć nóg moja droga. Czuj to pełniej. Czuj to całą sobą.

****

Dwie uległe rudowłose kobiety spotkały się na seks w klimacie zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego co to spotkanie wyrządzi w ich psychikach.
Nie bój się nowych rzeczy. Nie bój się zmian. Daj sobie szanse spróbować by żyć i oddychać pełną piersią.