Jest to pierwsze opowiadanie, które napisałam o zupełnie odmiennej tematyce niż zawsze. Mam nadzieję, że nie wyszło fatalnie z racji braku orientacji w temacie. Ostrzegam, bo będzie długie… Już mamy całość :).

Z dedykacją dla przesympatycznego nuu.

Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniali z pośród innych par. Karolina – wysoka i szczupła, młoda kobieta o ciemnej karnacji skóry i kruczo czarnych włosach, natomiast on szczupły, a nawet nieco za szczupły i zbyt blady – blondyn o niebieskich oczach.

Uwielbiał ją. Stawał na głowie by wszystko miała.

Karolina z początku nie zauważała jego oddania, ale z czasem zaczęły ją bawić jego reakcje w przypadkowych sytuacjach.

Ostatnio nawet wśród koleżanek podczas jednego z co tygodniowych wypadów na piwo przewinął się temat fetyszyzmu wśród mężczyzn. Karolina żywo zainteresowała się tematem, poczytała trochę w sieci i doszła do wniosku, że warto spróbować.

****

W czwartkowy wieczór postanowiła oznajmić mu, że jutro wybiera się wraz z nią na piwo do jednej z dziewczyn. Nieco zdziwiony zaakceptował jej dziwne żądanie. Zawsze wychodziła sama z dziewczynami, on mógł zostać w malutkim mieszkanku i oddać się lekturze ulubionego gatunku książek lub spełniać wirtualnie swoje fantazje co ostatnio robił dosyć często. Nie miał odwagi przyznać się Karolinie do tego co i jak lubi. Nieświadomy tego, że ONA wie… że zauważa zmianę położenia niektórych przedmiotów w mieszkaniu… żył podwójnym życiem.

****

– przyjdź na chwilę.

– już idę. – Właściwie to nie szedł, a biegł.

– zapnij.

Miała na sobie czarną koktajlową sukienkę z białą koronką, która świetnie kontrastowała z czernią materiału oraz brązowym odcieniem jej skóry, suwak był oczywiście z tyłu… długi bo aż od kości ogonowej po sam kark. Upięte włosy w kok odsłaniały jej długą szyję. Nie mógł się oprzeć. Musiał jej dotknąć. Pozwoliła mu na to.

– przepraszam – wyszeptał, potrząsając głową.

Karolina była prawie pewna, że to co w porozumieniu z dziewczynami przygotowała dla niego… Nie. Ona była pewna, że mu się spodoba.

Wyszli z domu, złapali taksówkę i pojechali.

****

– Powiedz mi skarbie, dlaczego tak w ogóle mnie z sobą zabierasz? – Pytał dosyć niepewnie.

– To proste. Dzisiaj każda z nas przychodzi z męskim towarzystwem, chcemy iść po tańczyć – z rozbawieniem patrzyła na jego przerażenie malujące się na twarzy – żartowałam – po chwili dodała, obserwując jak strach ustępuje z jego twarzy. Miała w ręku nową zabawkę i coraz bardziej podobała jej się jej instrukcja obsługi, którą znalazła w internecie. Zastanawiała się nad tym czy nie dać mu tego czego pragnie tak na stałe, nie tylko teraz, ale każdego dnia, każdej nocy. Chciała dać mu spełnienie. Kochała go.

– Skarbie, a powiedz mi dużo ludzi będzie? – nie dawał za wygraną i wyciągał informacje. Miał wątpliwości czy powinien jechać tam wraz ze swoją perełką. Przecież nie był dla niej ozdobą. Obawiał się wielu rzeczy…

– Dwanaście par.

– Oh – krzyknął zdziwiony – powiększyło się wasze grono wyznawczyń wysokich szpilek?

Roześmiała się, już dojeżdżali na miejsce, więc zmieniła szybko temat.

– Chodź, to już tutaj. Bądź grzeczny, nie zrób mi wstydu.

Taksówka zatrzymała się na ulicy tuż przy dość sporych rozmiarów domku jednorodzinnym. Był pod wrażeniem przepychu i bogactwa, które kapało z każdego miejsca. Weszli na teren posiadłości. Równo przystrzyżony trawnik zachęcał by zdjąć buty i postawić na trawie gołą stopę. W oddali skrzyła się woda. Zastanawiał się czy to basen.

– Skarbie, tamta woda to basen?

– Nie. To staw. Basen jest na tyłach domu.

– Skarbie wiesz… Chyba nie jestem odpowiednio ubrany.

Uśmiechnęła się na wspomnienie ułożonego planu zajęć dla swojego misiaczka.

– Nikomu to nie będzie przeszkadzać. Bądź tylko sobą.

– Wygląda na to, że jesteśmy pierwsi. No nic trudno, dla Ciebie to nawet lepiej, będziesz miał więcej czasu, żeby zapoznać się z Wiktorią.

– Kim jest Wiktoria?

– Wiki to gospodyni dzisiejszej imprezy. Dostarczy nam wszystkim bardzo dobrej rozrywki. Jest w tym mistrzynią.

– Jest sama?

– Niestety, ale tym razem będzie sama. Jej mąż wyjechał w delegacji do Szwajcarii.

– Myślę, że nie będzie się czuła źle. Mając takie wspaniałe przyjaciółki jak wy.

– Z pewnością nie będzie. Polubisz ją.

Weszli po schodkach i zadzwonili dzwonkiem. W drzwiach stanęła Wiktoria.

– oho, wyczuwam kłopoty – pomyślał patrząc na wysoką i krągłą blondynkę. Zupełne przeciwieństwo Karoli. Podobało mu się coś w niej, ale nie potrafił tego nazwać.

– Cześć, wejdźcie proszę. Ah, a to musi być ten chłopak, o którym tyle nam opowiadałaś – czuł jak się czerwieni, był ciekawy co takiego mówiła Karola o nim – rozgośćcie się. Karola, wiesz gdzie jest wino. Reszta pewnie, niebawem do nas dołączy. Nie musimy na nich czekać, zgodnie z tradycją spóźnialscy piją mniej.

****

Karolina przyniosła wino, wręczyła mu kielich mówiąc:

– Pij! Bardzo dobre, będzie Ci smakować.

Wziął łyk, wyczuwał dziwny posmak goryczy, który maskował kwaśny smak winogron, nie lubił wytrawnych win. Świat zawirował. Cholera – pomyślał – strasznie mocne to wino, albo jestem zbyt zmęczo…

****

Panowała dziwna, niepokojąca cisza. Co się stało? Gdzie ja jestem? Poruszył się zmieszany. Chciał wstać, ale ze zdziwieniem odkrył, że jest… związany? Ręce były z tyłu oplecione lnianym sznurem od nadgarstków aż po łokcie. Czytał o tym. Wiedział jak splot tego wiązania wygląda. Otworzył oczy i …

Dwanaście kobiet, dwanaście różnych par czółenek na wysokich szpilkach, dwanaście różnego rodzaju par pończoch lub rajstop – tego nie był pewien.

Przerażony szukał wzrokiem Karoli. Znalazł ją. Uśmiechała się do niego.

– Skarbie… Co się dzieje?

– Nie, nie mówisz skarbie. Chyba wiesz jak się zachować? – zapytała zadziornie Wiki. Rudowłosa Marta poddała w wątpliwość pokorność zabawki, zielonooka brunetka o imieniu Sylwia zasugerowała, że nie jest wart jej uwagi. Krótko ostrzyżona blondynka, również Karolina chciała dać mu szanse i głośno przekonywała do tego wszystkie zebrane w koło zabawki. Nie był w stanie ukryć tego, że sytuacja mu się podoba. Znajdował się w raz z nimi w garderobie, pełnej kobiecych ubrań, pełnej szpilek… Był w raju!

Bądź sobą – zabrzmiało w jego głowie – bądź sobą – odbiło się echem wewnątrz głowy. Wzrok wbił w podłogę. Oczywiście, że wiedział jak się zachować. Fantazjował o tym tyle razy, ale nie miał nigdy odwagi sprawdzić. A oto Karolina postawiła go przed faktem dokonanym.

– Więc? Wiesz czy nie? – powtórzyła pytanie krótkowłosa Liliana.

– wiem Pani.

– świetnie. Masz szczęście. Karola jest jakby Twoją złotą rybką, a my pomożemy jej spełnić trzy życzenia. Nie. My znamy te życzenia już od tygodni. Twoim zdaniem jest tylko i wyłącznie poddanie się własnym pragnieniom i bycie sobą.

Pierwsze życzenie.

Dwanaście kobiet wpatrywało się w mężczyznę klęczącego na podłodze garderoby Wiktorii. Dwanaście kobiet jak na komendę jednocześnie zdjęły czółenka. Wszystkie jednocześnie zmniejszyły dystans dzielący je z uległym mężczyzną. Przypominało to z boku coś w rodzaju kółka graniastego połączonego z tańcem synchronicznym.

Karolina oswobodziła ręce swojego mężczyzny. Ten czując ulgę, rozmasował miejsca, które oznaczyła lina. Wzrok cały czas miał wbity w podłogę. Nawet nie śmiał spojrzeć chociażby na jedną z dwunastu kobiet.

– dziękuję, Pani – szepnął.

– teraz spełnisz zachciankę każdej z kobiet, która kolejno podejdzie do Ciebie.

– dobrze, jak sobie życzysz Pani.

Każda z dwunastu kobiet kolejno podchodziła, a kółko się obracało.

Ta, do której mówiły Marta była pierwsza.

– bolą mnie stopy, chcę abyś je wymasował. Tylko się postaraj.

Mężczyzna kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Nie szukał kontaktu wzrokowego. Posłusznie wyciągnął dłonie w kierunku jej drobnych stóp w czarnych kabaretkach. Musiała nosić buty w rozmiarze 36 lub 37. Głębokie wgłębienie sugerowało wysokie podbicie i smukłe proporcjonalne palce, a same paznokcie pomalowane były na krwisto czerwony kolor. Jej zapach był lekko pikantny.

Mężczyzna oblizał wargi i drżącymi dłońmi zaczął ugniatać miejsca, które najczęściej bolą. Marta jęknęła.

Kobiety się zmieniały, a każda z nich miała inny kształt stopy i inny zapach. Aż w pewnym momencie poczuł coś, co wydawało mu się znajome. Spojrzał w bok. Dobrze mu się wydawało następna w kolejce była Karolina. Jej zapach intymny unosił się w powietrzu. Nie sądził, że mogłoby jej się to spodobać. Jednak zapach zdecydowanie sugerował, że była podniecona.

Karolina, nigdy jakoś nie przywiązywała uwagi do takiego traktowania swojego partnera.

Jego pierwsze marzenie się spełniło.

Drugie życzenie.

Dwanaście kobiet wpatrywało się w mężczyznę klęczącego na podłodze garderoby Wiktorii. Dwanaście kobiet jak na komendę wyraziło swój zachwyt widząc w dłoniach Karoliny wosk. Dwanaście kobiet dzikim pomrukiem zareagowało na widok pięknego haftowanego gorsetu w kolorze czerwieni, dwanaście pięknych kobiet z podziwem patrzyło na mężczyznę, który posłusznie poddawał się ich woli.

– teraz poczujesz ciepło – powiedziała Wiktoria patrząc w jego oczy bez żadnych emocji. Zimny wzrok – zimna suka, pomyślała Karolina, która zaczęła w to wszystko wątpić.

– strach cię obleciał Karola – szepnęła Wiktoria jej do ucha – on nie może wyczuć twojej niepewności. Przestanie respektować twoją dominacje nad sobą. Zacznie się bać, pojawią się wątpliwości i czar pryśnie.

– wiem – Karola spuściła głowę – ale nie chcę mu zrobić krzywdy.

– o jakiej ty krzywdzie mówisz? Nigdy nie depilowałaś się woskiem?

– depilowałam.

– a no właśnie.

Wiktoria podeszła do mężczyzny, który miał wzrok wbity w podłogę.

– połóż się na plecach – powiedziała – nogi zegnij w kolanach. Świetnie. Unieś jedną.

Mężczyzna poczuł ciepło rozgrzanego plastra z woskiem, następnie mocne i szybkie szarpnięcie. Po bujnym owłosieniu nie było śladu. Gładka skóra. Szybko zostały wyrwane wszystkie włosy z łydek, mężczyzna nawet nie pisnął.

– teraz uda.

Zewnętrzna strona nie była bolesna. Za to wewnętrzna paliła cholernie. Z ust mężczyzny wydobyła się po raz pierwszy stłumiona reakcja na ból.

– dam ci wybór. Brazylijska czy pełna?

Dwanaście kobiet chórem zachichotało. Nie było wątpliwości, że Wiktoria tak na prawdę wyboru mu nie dała. Był jej kaprysem. Ale nie sądziła, że…

– brazylijska brzmi ładniej, chociaż zdaję sobie sprawę, że to jedno i to samo proszę Pani.

– no, no. Zaskoczyłeś mnie tą wiedzą i to bardzo pozytywnie.

– dziękuję, Pani.

Karolina, aż odwróciła głowę. Doskonale wiedziała co może czuć osoba depilowana woskiem w pachwinach, czy w okolicach odbytu. Skóra w tych miejscach jest bardzo wrażliwa na dotyka, a co dopiero mówić o bólu?

Po chwili całe jego ciało było gładkie, dwanaście kobiet chętnie zdzierało z jego ciała plastry jednocześnie, jak na komendę. Mimo, że Wiktoria lubiła strach w oczach mężczyzny, on nie okazywał tego. Był szalenie podniecony.

– wstań – rozkazała, a ten posłusznie wykonał jej polecenie.

Dwanaście par rąk dotykało gładkiej skóry zniewolonego mężczyzny. Dwanaście kobiet patrzyło jak zniewolony zakłada na siebie damską bieliznę. Dwanaście pięknych i półnagich kobiet wyśmiewało i komentowało jego obecny ubiór.

Mężczyzna był szczęśliwy, właśnie spełniało się jego drugie marzenie.

Trzecie życzenie.

Mężczyzna nawet nie śmiał pomyśleć, że jego trzecie i najbardziej perwersyjne pragnienie zostanie spełnione tego wieczoru.

Dwanaście kobiet unieruchomiło mężczyznę, został on przywiązany do ławy na środku garderoby Wiktorii w pozycji co najmniej mało wygodnej. Druty gorsetu wbijały się w jego ciało, peruka z czarnymi, sztucznymi włosami niemiłosiernie gryzła jego skórę, a dwanaście wrednych kobiet pastwiło się nad jego ciałem.

Jedne go dotykały, inne szczypały, a jeszcze inne uderzały w jego ciało różnymi rzeczami. Zdecydowanie naj mniej do gustu przypadła mężczyźnie linijka, którą to wypróbowała na nim Wiktoria.

– a teraz się zabawimy w promyczki – powiedziała Karola i oblizała wargi.

Promyczki? – pomyślał mężczyzna – czym u diabła są promyczki?

Kółko się zacieśniło, a dwanaście pięknych kobiet przekazało sobie porozumiewawczy znak. Wiktoria wyszła z garderoby. Karolina poszła zaraz za nią. Po chwili wróciły z pokaźnych rozmiarów kartonowym pudełkiem.

Mężczyzna przez chwilę czuł niepokój, aż do momentu gdy pudło zostało postawione przed jego twarzą. Wszystko po to by czuł się bezpiecznie, żeby wiedział co go czeka.

W pudle znajdowały się różnego rodzaju zabawki erotyczne. Były tam i sztuczne członki i wibratory zasilane bateriami. Ale wzrok mężczyzny przykuła czarna uprząż, którą zauważył.

– tak, dobrze widzisz – powiedziała Karola – to strap on. Ale jeszcze się zastanawiamy z Wiki czy ich użyć.

Jak to ich? Pomyślał mężczyzna wpatrując się w zawartość pudełka. Wiedział, że niepytany nie ma prawa głosu…

– jak sądzisz Wiki?

– myślę, że on tego pragnie.

– ja też tak myślę.

– ale zostawimy sobie to na deser, o ile nasz niejadek zasłuży na nagrodę.

– oj tak – Karolina klasnęła w dłonie.

Dziesięć pięknych kobiet losowało zapałki. Karolina i Wiktoria role w sadystycznym przedstawieniu miały zapewnione. Potrzeba było jeszcze dwóch kobiet. Reszta będzie się tylko przyglądać.

Marta i Kamila zostały wyłonione w drodze losowania. Marta ruda i drobna dziewczyna, znacznie młodsza od reszty kobiet. Kamila do tej pory dosyć delikatna w stosunku do mężczyzny uśmiechnęła się do niego patrząc nań z pogardą. Mężczyzna był pewien, że nikt nie zrobi mu krzywdy, ale Kamili nie ufał.

– dziewczyny, waszym zdaniem będzie robić to co my z Karolą powiemy.

Obie kobiety przytaknęły na znak, że się zgadzają.

Karolina, bez skrępowania zdjęła dolną część seksownej bielizny, którą dostała zresztą od swojego chłopaka. Mężczyzna przełkną ślinkę. Uwielbiał ją pieścić oralnie, a ona tak rzadko mu na to pozwalała. Teraz to miało się zmienić gdy ta podsuwała właśnie razem z Martą pufę z rogu garderoby. Właśnie siadała okrakiem na niej, jedną nogę zadarła do góry i postawiła na jego głowie. Widok był nieziemski. Uwielbiał jej urodę intymną. Drobne wargi wewnętrzne, drobne… wszystko drobne. Kochał jej smak, kochał jej zapach intymny. Dałby się pokroić żeby już teraz.

– popatrz sobie, powąchaj. Ale dotykać nie możesz, bo niby jak? Jesteś związany. Zdany na moją łaskę – drwiła z niego – wystaw język kundlu.

Mężczyzna wykonał jej polecenie, dziwnie się czuł słysząc takie słowa z ust jego nieśmiałej i subtelnej kochanki.

Po chwili Karolina pozwoliła się pieścić. Tymczasem z tyłu Wiktoria już miała plan. Trzymała w ręku małe dildo, które właśnie wyjęła z opakowania. Doprowadziła je do stanu używalności. Klepnęła mężczyznę w pośladek. Zsunęła damską bieliznę z jego bioder. Widziała jak jest podniecony, nie zważając na jego reakcje zaczęła zabierać się za jego odbyt. W między czasie Karola odpłynęła doznając orgazmu, który siłą ją obezwładnił. Kamila musiała pilnować aby nie spadła z pufy.

– teraz Twoja kolej Marta – powiedziała Karola.

Jej miejsce na pufie zajęła Marta. Karolina poszła na tyły do Wiktorii, która właśnie przymierzała się do wbicia sztucznego członka w odbyt mężczyzny.

– chcesz?

– no pewnie!

Usłyszały westchnienie mężczyzny.

Marta ustąpiła miejsca Kamili. Kamila miła bardzo słony smak, nie podobał się on mężczyźnie. Jej uroda intymna również nie przypadła mu do gustu, ale mimo to dalej wykonywał polecenie Karoliny, chociaż odczuwał już silne odrętwienie szczęki.

Karolina i Wiktoria zapięły na sobie uprzęże. Wiktoria wbiła się w mężczyznę od tyłu i wpierw delikatnymi ruchami bioder poruszała strap on’em w mężczyźnie, aby po chwili zwiększyć tępo.

– podoba się?

– tak Pani.

– już nie jesteś facetem – powiedziała Karolina – jesteś moim kundlem.

Jego własna dziewczyna, którą kochał i dla której zrobił by wszystko właśnie zamknęła mu usta gumowym fiutem zmuszając przy tym do oralu. Poruszała się delikatnie w jego ustach, bojąc się aby nie zrobić mu krzywdy.

I gdzie ten sadyzm? Pomyślał mężczyzna, ale mimo to i tak był szczęśliwy, bo nie spodziewał się, że jego ukochana odnajdzie się w roli dominującej kobiety. Nawet nie śmiał o tym marzyć, a tymczasem jego trzecie marzenie właśnie się urzeczywistniło.