– Panie?
– mmm
– czy mogę coś dla Ciebie zrobić?
– miło, że pytasz. Zastanawiałem się jak dużo czasu będziesz potrzebowała aby zrozumieć swoją karę. Zajmij się mną.

Patrzyłam z niedowierzaniem na Jego rozbawioną minę. Przechyliłam zadziornie głowę.

– oh tak, wypieszczę Cię słowami.

Prowokacja się udała. Jego dłoń wylądowała w wilgotnym chaosie moich rudych kudłów. Jego palce zacisnęły się w plątaninie włosów zmuszając mnie jednocześnie abym zmieniła pozycję swojego ciała.
Przyciągnął mnie za złapane w garści włosy do siebie… i przytulił? Chwila! Czy wszystko z Tobą w porządku? Gdzie moja wredna, okropna istota?
„Lekki” szok zmieszał się ze strachem. Potrzebowałam chwili na uporządkowanie myśli.
On mnie trzymał, a ja chłonęłam łapczywie oszałamiający zapach jego ciała, czułam mrowienie na całym obszarze skóry, na którym nasze ciała się stykały, czułam to wyjątkowe ciepło bijące od Niego. Czułam te pieprzone przyciągające pragnienie. Słyszałam bicie Jego serca, czułam na sobie jego oddech…

Nie wytrzymałam. Położyłam dłoń na jego nagiej piersi, porośniętej ciemnym meszkiem. Myślałam, że ugasiłam ogień, który trawił mnie od środka od wczorajszego wieczoru, a tymczasem jego płomienie wystrzeliły aż pod sklepienie… aż w gardle poczułam gorąc i suchość wywołane właśnie ciepłem pożądania.

Nie wiedziałam, że wstrzemięźliwość potęguje stopień podniecenia. Cóż… człowiek uczy się całe życie, a u Jego boku wiele nauki przede mną.

Uścisk zelżał po to aby na chwilę dać mi odrobinę czułości. Jego dłoń przesuwała się po lekko wilgotnych włosach w taki sposób jakby głaskał jakieś duże, ale delikatne i wrażliwe zwierzątko.

– no, teraz Twoja kolej, a później pójdę zrobić śniadanie.

Uniosłam głowę aby spojrzeć Mu w oczy, lubi to. Chciałam się upewnić czy właśnie tego chce.
Lubi gdy ma ze mną wtedy kontakt wzrokowy. Co prawda długo wyzbywałam się wstydu… ale po czasie jakoś udało mi go wyzbyć i się przyzwyczaić jakoś do tego.

Patrzył. Patrzył swoim zimnym wzrokiem wprost w moje oczy. Spojrzenie było trudne do zniesienia.
Zbliżam twarz do Jego kroku i już czułam specyficzny intyny zapach, zapach który jeszcze bardziej mnie nakręcał. Pościel atłasowa cicho zaszeleściła, gdy siadałam okrakiem na Jego nogach.
– ręce z tyłu. – Powiedział. A ja już wiedziałam, że zamierza się delektować tą chwilą przyjemności.

Ciepło płynące z wnętrza mego ciała zalało Jego najwrażliwsze miejsce. Żar mych ust i gorąc mojego oddechu wywołał dreszcz na Jego ciele. Zimno jedwabiu i jego delikatność idealnie kontaktowało z pożadaniem.
Tylko mój język i wargi… to one dadzą Mu spełnienie. Oplatana koronka na żołędzi ciapą falą mego poddania się Jego woli i już czuję jak płynę. Zamknęłam oczy delektując się przyjemnością płynącą z dawania radości swojemu Panu.

Po chwili je otwieram, zauważyłam że ma zmrużone oczy, usłyszałam pomruk wydobywający się z jego ust. Opuściłam dłonie wzdłuż jego ciała. Nie protestował, więc prawą ręką złapałam zdecydowanie i mocno za trzon tuż u nasady. Moje ruchy były zdecydowane. Koniec zabawy, jestem już głodna, a Ty obiecałeś mi śniadanie.

Już wiem, że to nie potrwa długo, oddech ma płytki i urywany, patrzę na Niego i wiem, że tego właśnie pragnie…
Widzę, że jest Mu przyjemnie, nagle czuje w ustach, że jego fiut pęcznieje, więc mocno wciągam powietrze zaciskając przy tym wargi oraz wszystkie mięśnie twarzy na Jego przyrodzeniu.
On w tym momencie łapie mnie za włosy i mocno trzyma, nie pozwalając w zasadzie się ruszyć.
Chcesz tego? Oh, jasne, że chcesz! W tym momencie czując jak wzbiera w Nim satysfakcja znów zamykam oczy czekając… Czuję jak Jego ciałem steruje jedno wielkie doznanie i wiem, że na twarzy pojawia się Mu uśmiech błogostanu i czuję jak się wygina pode mną i słyszę Jego spazmatyczne westchnienie.
Czuję się po prostu potrzebna.

****

– kolejny punkt programu to wspólny prysznic. – Radośnie oznajmiłeś, zrywając się z łóżka i grzebiąc w szufladzie.
– jestem głodna. Mieliśmy zjeść teraz śniadanie. – Kłóciłam się o codzienną porcję kawy z mlekiem.
– dobrze, ale będziesz świnką. Świnki jedzą z korytka. Chyba nie chcesz jeść z korytka?

Przed oczami miałam od razu osławioną reklamę sieci IKEA. Tę na której matka wciela się w role farmera. Nie byłam w stanie dalej upierać się przy swojej kawie. Grzecznie poszłam się wykąpać.

– co Cię tak bawi?
– nie chcesz wiedzieć.
– chcę.
– ehem, świetnie.
– opowiesz mi o tym przy śniadaniu.
– jak sobie życzysz.
– o wnioskach też. Nie myśl, że zapomnę.