To miał być szczęśliwy dla niej dzień. Cały dzień, który spędziłaby ze swoim Panem, ot tak po prostu wymarzona sobota.

Słońce wdzierało się przez żaluzje, których nie zasłonili wczorajszego wieczoru. Świetliste paski układały się w równoległy wzór na jego nagich plecach.
Spał. Zawsze budziłam się wcześniej od Niego, a to dawało mi z kolei małą przewagę nad nim. Bo który mężczyzna nie lubi być obudzony oralną pieszczotą? Ale nie tym razem. Był zły na mnie za to, że tak się grzebałam z zapakowaniem wszystkich swoich rzeczy. Bo to przecież tylko dwa dni poza domem. Bo to przecież tylko weekend.
No ale ja przecież musiałam spakować sobie ubranie na zmianę, a że nie mogłam się zdecydować co zabrać ze sobą to mi się oberwało.
Piątkowy wieczór przebieg według planów, spacer wino, film na DVD i spanie. Łaskawie pozwolił mi spać w łóżku, ale zaznaczył żebym zapomniała o intymności. Odebrał mi możliwość zaśnięcia wtulona w jego ciało. Nie mogłam go dotknąć.

Byłam obrażona na cały świat. Nie rozumiałam dlaczego mi to odbiera. Dlaczego niszczy wymarzoną sobotę…

Spał nadal.
Wyciągnęłam rękę w kierunku jego skóry, zatrzymałam ją dopiero na pół centymetra przed nim. Czułam mrowienie, czułam ciepło jego ciała. Czułam te pieprzone przyciągające pragnienie. Dużo nie brakowało, a bym go dotknęła.
Zamruczał przez sen. Wystraszyłam się i szybko cofnęłam rękę. Poruszył się, lekko zmieniając pozycję twarzy.
– boże jaki On słodki gdy śpi – Pomyślałam naiwnie i szybko sobie przypomniałam, że wszystko co śpi wygląda słodko. Obok mnie spał nie kto inny jak mój Pan, jak mój Właściciel, jak mój piekielnie zniewalający Demon wydobywający ze mnie coś co nazywam wolnością umysłu.

Mogłam tylko patrzeć.
– sadysta – Mruknęłam cicho pod nosem. Przysięgam! Uśmiechnął się przez sen. Oż to wredna szuja!
Wciągnęłam łapczywie zapach jego ciała otulonego snem. Prawie przy tym muskając jego ramie włosami, które w nocy wydostały się z pod niedbale zwiniętego koku. Jeszcze były wilgotne, pachniały cynamonem i cytrusami. Lubi ten zapach. Rozpuszczę włosy, może tak zwrócę na siebie Jego uwagę i się obudzi?

Bezradnie patrzyłam jak śpi. Wiercąc się w pościeli zastanawiałam się nad tym co czuję. Gdy się obudzi z pewnością zapyta o to… nie podaruje mi też pytania o wnioski jakie wyciągnęłam. Lubił zadawać takie pytania, a ja lubiłam na nie odpowiadać.

Co bym powiedziała?
– Samokontrola. Nauczyłam się walczyć z pokusą. Czułam się niekompletna, nieprzydatna… może nawet i odrzucona? Myślę, że świadomość tego, że masz coś na wyciągnięcie ręki, coś co jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko powoduje że czujesz rozdrażnianie? Jak małe dziecko pozostawione bez opieki przed witryną cukierni… Wpatrzone w piękny wielki tort czekoladowy będący tak blisko, ale oddzielająca zimna tafla szkła nie pozostawia złudzeń – zostawia Cie z potrzebą i z marzeniami. To wredne, podłe i okropne kiedy widzę jak napawasz się moim cierpieniem. Jesteś sadystą.
Tak! Tak mu powiem. Właśnie! Przecież nie powiedział, że nie mogę nic do niego powiedzieć. Oh! Jestem genialna!

– Panie?
– mmm
– czy mogę coś dla Ciebie zrobić?
– miło, że pytasz. Zastanawiałem się jak dużo czasu będziesz potrzebowała aby zrozumieć swoją karę. Zajmij się mną.