Ja to już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
Bajki. Wszędzie widzę tylko bajki. Jedni tworzą historię o niewyobrażalnie fantastycznych fabułach, w które aż ciężko uwierzyć… To tak jak z filmami „sajsfikszyn” tych takich na pograniczu budowania wszechświata. Inni kreują się na rzadkie osobniki, wręcz zagrożone wymarciem… Takie niby prawdziwe, takie niby kochane, dbające o swoje własności oraz oczywiście i… – tak użyje tego słowa, nie boję się! A co? Zabroni mi ktoś? – i oczywiście kreujące się na wredne dominujące i podłe bestie. Wielkie demony seksu, o których nawet myśleć nie wypada, dzieci mroku, straszni i wzbudzający pożądanie, topiący każdy upór.
Jeszcze trochę i zacznę się wpierw pytać czy wierzą w jednorożce.
Dlaczego jednorożce? A bo ponoć piękne są. Tylko szkoda, że nie istnieją.

Czasami się zastanawiam czy nie stworzyć swoistego rodzaju podziału szanownych panów i władców, no bo skoro już ktoś rozpisał się względem klasyfikacji uległych kobiet to czemu nie zabrać się za „dominujących” facetów?
Myślę, że typów znalazłoby się więcej, ale na początek…

Cyber panowie. Dużo można o nich napisać. Przedkładają lizanie szyb nad wpieprzanie lodów. „Służba” czy tam „tresura” jednostronna. Polega to na wyciągnięciu od potencjalnej ofiary półnagich lub nagich zdjęć dla samozaspokojenia swego ego. Ich można by było podzielić na podtypy (nie, nie studiowałam biologii) takie jak bajarze, jestem mądrzejszy oraz żałuj boś niegrzeczna. Przykładowe zwroty to „chcesz zostać moją cyber suką?” lub gdy jajko okazuje się być mądrzejsze i bardziej wyszczekane od kury „następnym razem bądź grzeczniejsza to może zobaczysz”.

Lubiący zakupy w REAL’u. Charakterystyczną cechą jest pisanie przez tychże na dzień dobry słowa „real?” i nic więcej. Czasami, aż korci mnie aby odpisać w takich momentach np.: „nie, wolę tesco” albo „nie, robię zakupy w Biedronce”. To smutne, że w dzisiejszych czasach zamiast przywitać się delikwent od razu proponuje Ci spacer do galerii handlowej po zakupy spożywcze w Realu.

Fanatycy okładek. Irytują mnie typy pytający się… STOP! Żądający opisu postaci po raptem 3 wymienionych zdaniach, a nie daj boże miej o 2 (słownie: DWA) kilogramy za dużo lub za mało, posiadaj nie ten kolor włosów co kandydat lubi bądź akceptuje… To już Cie bidulko dyskwalifikuje i u jakże wspaniałego szanownego pana oraz władcy z wybujałą fantazją i wyidealizowanym wyobrażeniem na temat uległości cyber suką nie zostaniesz.

Znajomy przypomniał mi ostatnio, że faceci to wzrokowcy. Możliwe. Czym zatem jest dla nich uległość? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. Być może dojdziecie do wniosku, że w uległej partnerce można zmienić praktycznie wszystko. Kwestia podejścia i… odpowiedniej daniny. Ale o daninach napiszę innym razem.

Wszystkie te typy łączy jedna cecha wspólna. Jaka? Mylenie submisywności z łatwym seksem i wykorzystaniem potencjalnej kobiety dla celów własnych.

Zbieżność wypowiedzi oczywiście zamierzona.
Sama nie wiem skąd tyle wredności i czepialstwa jest ostatnio we mnie ale nie przeszkadza mi to zbytnio.